|
Blog > Komentarze do wpisu
Mule afrodyzjakiem - warsztaty w MakroAfrodyzjaki, wyraz pochodzący od Afrodyty, bogini miłości zrodzonej z morskiej piany. Na długiej liście afrodyzjaków pod literką "M" znajdziemy mule. W Ameryce Południowej zwą się one ostrygami ubogich. Wspaniale smakują w zupach oraz duszone lub króciutko pieczone. Na wybrzeżu Belgii serwowane są w naczyniach, w których się dusiły, z półmiskiem gorących frytek. Mule je się za pomocą dwóch jeszcze sczepionych ze sobą skorupek, używając ich niczym szczypczyków. Najlepiej spożywać je jak najświeższe. Omułki można bowiem przechowywać co najwyżej przez 4 dni. Na warsztatach w Makro przygotowałyśmy ekspresową przystawkę ze świeżych omułków. Smakowitą, soczystą i lekko drapiącą w gardło.
Mule z winiakiem i białym winem mule szalotki czosnek winiak białe wino natka pietruszki 36% śmietana papryczka chilli sklarowane masło masło
Mule zalałyśmy lodowatą wodą. Wszystkie uchylone muszle, które nie zamknęły się po naciśnięciu, oraz te otwarte - wyrzuciłyśmy. Mule oczyściłyśmy z resztek glonów, zanieczyszczeń.
Czosnek pokroiłyśmy w plasterki, szalotkę drobno posiekałyśmy, papryczkę chilii pokroiłyśmy w kostkę, natkę posiekałyśmy.
W garnku rozgrzałyśmy sklarowane masło, wsypałyśmy czosnek i szalotkę, przesmażyłyśmy, dodałyśmy mule i dolałyśmy winiak.
Flambirowałyśmy. Dolałyśmy białe wino i gotowałyśmy przez kilka minut, dotąd, aż muszle się pootwierały.
Dodałyśmy posiekaną natkę oraz śmietanę, masło i jeszcze przez kilka minut dusiłyśmy pod przykryciem. Te omułki, które nie otworzyły się podczas gotowania także musiałyśmy wyrzucić. Zawartość garnka przełożyłyśmy na talerze.
W obecnych czasach najwięcej małż pochodzi z hodowli w podwodnych farmach. Taka hodowla nie ma już właściwie nic wspólnego z rybołóstwem. Ze statków wysiewa się bowiem młode muszle, by potem zbierać dojrzałe małże. Wysoko rozwinięta hodowla umożliwia stały dostęp do świeżych muli. I w przypadku tych hodowlanych nie obowiązuje już zasada nakazująca, by spożywać je tylko w tych miesiącach w nazwie których (m.in. w języku holenderkim i niemieckim) występuje litera "r". Zgodnie z tą regułą nie wolno było konsumować małż od czerwca do sierpnia z uwagi na zagrożenie zatruciem pokarmowym. Mule niehodowlane w tym bowiem okresie gromadzą w swych organizmach truciznę pochodzącą z czerwonych glonów. Olu, dziękuję za wspólne gotowanie. :-) poniedziałek, 13 lutego 2012, krokodyll8
Tagi:
afrodyzjaki
Komentarze
Gość: Ewa, r2.limes.com.pl
2012/02/13 12:25:43
Zazdroszczę udziału w tych warsztatach! Uwielbiam mule,w każdej postaci;)
2012/02/13 20:31:54
Mule były pyszne. Mam chęć niebawem zrobić je w domu wg takiego przepisu jak na warsztatach. Pozdrawiam!
2012/02/13 21:56:52
mi również mule bardzo posmakowały, jadłam je na warsztatach po raz pierwszy i na pewno nie ostatni:) pozdrawiam
2012/02/13 22:36:28
Ewo - faktycznie te warsztaty każdorazowo przygotowywane są perfekcyjnie i panuje na nich bardzo miła atmosfra. Też uwielbiam mule. :-))
Dorotko - i nawzajem :-))) Diablico - tak, mi też smakowały i mam na nie chrapkę. :-))) Piegusku - o, to ja się nie uchowałam, bo mój mąż lubi mule i mój syn przepada za skorupiakami. Bardzo lubię, ale nigdy nie przygotowywałam ich sama. Zawsze jadłam w restauracji. Teraz to się zmieni. :-) Pozdrawiam :-) 2012/02/14 15:12:30
ech, im dłużej oglądam te zdjęcia muli tym bardziej zaczynają moje ślinianki wariować na wspomnienie tego smaku :) po prostu niebo w gębie!
2012/02/19 17:05:41
Dla ubogich? ;) E tam! To ja poproszę więcej takie "biednego" jedzenia ;)
|
© Wszystkie zamieszczone materiały na tej stronie są moją własnością. Kopiowanie, powielanie bez mojej zgody jest zabronione. |