|
Blog > Komentarze do wpisu
Spotkanie blogerów w MagluWczoraj blogerzy kulinarni z Warszawy zebrali się w Magiel Cafe. To już kolejne wspólne spotkanie. Organizujemy je średnio raz w miesiącu. Służą one naszej integracji. Poza tym, że wspaniale się bawimy we wspólnym gronie i korzystamy w pełni z tego, że znajomości internetowe zamieniliśmy na prawdziwe spotkania w świecie rzeczywistym, to jednocześnie poznajemy warszawskie lokale. Zapoznajemy się z ich kuchnią. Na gorąco wymieniamy wrażenia na temat kosztowanych potraw. Naprawdę polecam, by ci co mieszkają w naszym mieście, a nie brali udziału w żadnym z naszych spotkań, dołączyli do nas przy następnej okazji. A ci co mają do Warszawy daleko, niech organizują takie spotkania u siebie, bo naprawdę warto.
Restauracja Magiel Cafe nie wszystkim nam była znana. Niektórzy mieli lekki kłopot z trafieniem, bo lokal jest leciutko oddalony od ulicy i wieczorową pora trzeba go wypatrzyć.
Wczoraj wypróbowaliśmy prawie całe menu. Niektóre dania były ciekawe, inne dość banalne i na średnim poziomie.
Gęś była niestety zbyt twarda, za to danie z ciecierzycy z marchewką i szpinakiem było bardzo smakowite.
Hummusowi przydałoby się nieco więcej czosnku i cytryny i zdecydowanie lepszy byłby, gdyby z ciecierzycy, po ugotowaniu, zostały zdjęte osłonki.
Sałatką z rukoli, pesto i oscypka byłam zawiedziona. Była sama w sobie nudna, a oscypek suchy. Zjadłam ją bez ochów i achów.
Za to swój deser oceniam, jako bardzo smaczny, a było to ciasto czekoladowe bez mąki z gałką lodów.
Moja sąsiadka zamówiła gruszkę w sosie winnym z lodami i też nie żałowała swojego wyboru.
Największym powodzeniem, patrząc po ilości zamówień, cieszył się sernik. Podobno bardzo smaczny. Nie wiem, jak z jakością, smakiem innych potraw wytrawnych. Na stole bowiem pojawił się jeszcze sandacz,
kulebiak,
bliny,
tarta i tajine. Powinnam była spytać, ale było tyle innych tematów do rozmów. ;-)) Obsługa lokalu okazała się być bardzo życzliwa, miła i sprawna. Mnie i męża pożegnano bardzo miłym akcentem, a mianowicie dostaliśmy dla naszego dziecka kawałek chleba z orzechami, na kolację. Pan kelner wspomniał, że jego żona też prowadzi bloga kulinarnego, którego, jak się okazało dobrze znam i lubię. :-) Czy namawiam do wstąpienia do Magla? Sami musicie zdecydować, czy to miejsce dla was. Lokal jest bardzo przytulny i klimatyczny, menu nastawione jest na sezonowość i ma akurat tyle pozycji co trzeba, by zapewnić sobie dostęp świeżych i dobrych jakościowo składników. Ale jeśli gotujecie tak często, jak ja i zebraliście już jakieś doświadczenie w przygotowywaniu różnorodnych potraw, to żaden smak was nie zaskoczy, a niektóre mogą ździebko rozczarować.
czwartek, 01 marca 2012, krokodyll8
|
© Wszystkie zamieszczone materiały na tej stronie są moją własnością. Kopiowanie, powielanie bez mojej zgody jest zabronione. |