Blog > Komentarze do wpisu

Japońskie tradycyjne słodycze - wagashi

Warsztaty przygotowywania wagashi - tradycyjnych słodyczy japońskich, poprowadzone przez panią Chieko Seino i jej koleżankę, również Japonkę w restauracji koreańskiej Onggi, to była niesamowita przygoda. :-) Placuszki z fasolką adzuki. Jesienne chryzantemy również mocno fasolowe. I super glut z paproci z nadzieniem z fasoli z herbatą matcha. Placuszki dorayaki (nazwa ich pochodzi od dory - gongu, spójrzcie na ich kształt) robiliśmy od A do Z. No, nie do końca, bo nadzienie z fasolki też na nas czekało (6 części ugotowanej fasolki adzuki zblendowanej z 4 częściami cukru). Chryzantemy robiliśmy już z przygotowanej różnokolorowej masy. Panie wykonały półprodukty w Japonii, z sobie znanych japońskich składników. Glut powstawał na naszych oczach m.in z podgrzewanego proszku z paproci, wody i cukru. 

Pokażę Wam słodycze, które wykonaliśmy na tych zajęciach, a na końcu podzielę się przepisem na dorayaki.


 

Te ciasteczka powstały z gotowej masy w różnych kolorach, przygotowanej wcześniej przez Japonki. Z żółtej masy formowaliśmy okrągły placuszek, w czasie jego formowania nakładaliśmy na środek białą masę, tak że w efekcie powstawał placuszek w dwóch kolorach. Faszerowaliśmy go czarnym farszem, tworząc z placuszka kształt kuli, w której ten farsz się chował (uwaga! pyzy ;-)). Kulę spłaszczaliśmy dłonią i przy pomocy drewienka, a następnie patyczka rzeźbiliśmy kształt chryzantemy. Środek kwiatka powstawał poprzez nałożenie żółtej masy na końcówkę rzeźbionego patyczka i po przyciśnięciu jej tym patyczkiem tworzył się delikatny wzór.  Na samym końcu naklejaliśmy listek. 

 
 
 
 
 

Ciastko z zieloną herbatą matcha

 


 

Do garnka trzeba wlać wodę, wsypać cukier i proszek z paproci, zagotować mieszając. W efekcie powstaje glut, który wrzucamy do herbaty matcha. Urywamy po kawałku ciepłego gluta, formujemy z niego placuszek i faszerujemy masą fasolową, tworzymy kształt kuli, którą obtaczamy w matcha. 

 
 
 
 

Dorayaki (2 szt.)

 

50 g mąki
40 g cukru
7 g sody
5 g płynnego miodu
1 jajo
opcjonalnie odrobina mirin

Farsz: 40% ugotowanej fasolki adzuki i 60% cukru

Fasolkę moczymy przez noc. Gotujemy w wodzie zbierając osad wytworzony na wierzchu. Zbieramy go po to, by fasolka nie miała gorzkiego smaku. Po gotowaniu przez kilka minut fasolkę odcedzamy, płuczemy i ponownie wsypujemy do garnka, zalewamy wodą i gotujemy już teraz przez kilka godzin, aż zrobi się miękka. Znów ją odcedzamy, wsypujemy do garnka, dodajemy cukier i trochę wody, gotujemy mieszając, zbieramy osad, po 10 minutach kończymy gotowanie, masa powinna być już gotowa. Nie musimy gotować jej z cukrem. Możemy ją zblendować wraz z nim gdy już jest miękka. 

Jajo ubijamy trzepaczką, dodajemy cukier i miód, sodę rozpuszczoną w wodzie, ciągle delikatnie, powoli mieszamy, nie napowietrzamy, żeby placki po usmażeniu były jednolicie brązowe a nie w esy floresy, jakie są na naleśnikach.

Patelnię smarujemy olejem i na rozgrzaną kładziemy okrągłe placuszki o średnicy ok. 8 cm. Przykrywamy. Jak zaczną być widoczne bąbelki powietrza, to trzymamy je jeszcze przez krótki moment i za chwilę przewracamy na drugą stronę, już nie przykrywamy patelni. 

 
 

Gotowe układamy na kratce parami. Nakładamy farsz na placek, kładziemy na nim drugi placek i dociskamy brzegi. Farszu ma być tyle, by nie wyciekał.

 
 

Na końcu przystawiamy stempelek rozgrzany nad ogniem. 

 
 
 
 
 
niedziela, 06 listopada 2016, krokodyll8

Polecane wpisy

TĘCZA SMAKÓW 2 Mikser Kulinarny - przepisy kulinarnej blogosfery przepisy kulinarne
© Wszystkie zamieszczone materiały na tej stronie są moją własnością. Kopiowanie, powielanie bez mojej zgody jest zabronione.