Blog > Komentarze do wpisu

Frittata z pokrzywą i szparagami

Niedawno rozmawiałam z  mieszkającym we Włoszech od kilkunastu lat kolegą o dzikich roślinach. Bardzo często bowiem rzuca luźno w rozmowach, że w drodze do lub z pracy w przydrożnym rowie zebrał takie lub inne dzikie rośliny, które potem wykorzystuje w kuchni. We Włoszech zbieranie dzikich roślin, to zwyczaj, nie moda, jak u nas. Całe rodziny bez względu na status społeczny i ekonomiczny w wolnym czasie zbierają dziko rosnące jadalne rośliny i dodają je do codziennych posiłków. Dzikie rośliny można też kupić na targowiskach. Najbardziej popularne są listki ostów, zanim te jeszcze puszczą łodygi, mlecze, dzikie szparagi, dziki koper włoski, dzika mięta, pokrzywa, cebulki szafirka miękkolistnego, cykoria, rukola. Mam nadzieję, że u nas takie zbieractwo stanie się zwyczajem, a nie przemijającą modą. Są na to widoki, skoro tylu moich znajomych zbiera od kilku lat dzikie rośliny i dodaje je coraz odważniej do swoich dań. :-) W czasie rozmowy przeszliśmy do menu i stąd powstała ta frittata z liśćmi pokrzywy. :-)



Frittata / 4 spore porcje

250g liści pokrzywy (bez łodyżek)
masło klarowane
duży ząbek czosnku
8 jajek
2 łyżki mleka
250 g zielonych szparagów
pół pęczka szczypiorku
100g fety
papryka wędzona
sól
pieprz

Piekarnik rozgrzewam do 180 stopni z termoobiegiem.

Szparagi gotuję w osolonym wrzątku przez 3 minuty. Odcedzam.

Gałązki pokrzywy przelewam wrzątkiem, żeby nie parzyły i potem obcinam z nich listki. Listków ma być ok. 250g.

W płaskim garnku z żaroodpornymi rączkami rozgrzewam tłuszcz i wrzucam pokrojony czosnek, liście pokrzywy, solę i pieprzę i czekam aż "zwiędną".

W tym czasie w misce miksuję jaja z mlekiem, solą i pieprzem. Dodaję do nich posiekany szczypiorek i pokrojone na pół szparagi, mieszam i wlewam całość do garnka, równomiernie pokrywając liście. Układam na wierzchu pokrojoną fetę. Całość posypuję papryką. Smażę przez ok. 5 minut. Garnek wkładam do gorącego piekarnika i piekę frittatę przez ok. 15 minut.
Doskonała jest i na ciepło i na zimno. :-) 


sobota, 28 kwietnia 2018, krokodyll8

Polecane wpisy

Komentarze
2018/04/28 20:36:47
Włosi albo Gruzini nie wstydzą się wcale, a u nas póki co jedynym gładko przez wszystkich przyjmowanym wyjaśnieniem jest "na nalewkę". ;)
-
Gość: Krokodyl, 95.160.157.*
2018/04/28 23:14:10
Tak. :-) Jutro idę zbierać pędy sosny i kwiaty mniszka. Na nalewki. ;-)
Dziś ukisiłam czosnek niedzwiedzi, także zrobiłam z niego pesto.
Nadeszły moje ulubione miesiące. :-))
TĘCZA SMAKÓW 2 Mikser Kulinarny - przepisy kulinarnej blogosfery przepisy kulinarne
© Wszystkie zamieszczone materiały na tej stronie są moją własnością. Kopiowanie, powielanie bez mojej zgody jest zabronione.