środa, 15 sierpnia 2018
Co roku robię dżem morelowy, najprostszy, morele plus sok cytryny + cukier. W tym roku dodałam do owoców jeszcze kwiaty ekologicznej lawendy, żeby dodać im ciekawego aromatu. 



Dżem z moreli

2 kg moreli
sok z 2 cytryn
ok. 300 g cukru (do smaku, w tym roku owoce same w sobie są bardzo słodkie)
torebka pektyny
kilka kwiatków świeżo zerwanej lawendy

Morele ogołoć z pestek, przekrój na ćwiartki, wsyp do płaskiego garnka z grubym dnem, zasyp cukrem odsypując troszeczkę i zostawiając na później (pół szklanki cukru zostawiam z boku by później wsypać go z pektyną). I tu uważaj z ilością, bo lepiej potem dosypać cukier, niż zrobić dżem słodszy, niż lubisz. Dodaj sok z cytryn i odstaw owoce na pół godziny, żeby morele puściły sok. Potem postaw garnek na małym ogniu i podgrzewaj, czasem mieszając, jak owoce się rozpadną wsyp pół szklanki cukru wymieszanego z pektyną i dalej gotuj dotąd aż masa będzie miała odpowiednią dla Ciebie gęstość. W międzyczasie spróbuj czy nie trzeba dosypać cukru do smaku. 2 minuty przed końcem smażenia wsyp kwiatki lawendy, wymieszaj. Dżem przekładaj do wyparzonych słoików i ustaw je do góry dnem, do ostygnięcia. 
Tagi: morele
07:57, krokodyll8 , Przetwory
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 14 sierpnia 2018

Pomidory meksykańskie/tomatillos/miechunka pomidorowa 




W stanie dzikim rosną w Peru i w Meksyku. W Ameryce Środkowej są dużo bardziej popularne, niż pomidory. Smak mają bardzo słodki z wyczuwalną cierpką nutą, oczywiście pomidorowy. Są soczyste i aromatyczne. Doskonałe są na surowo, jako dodatek do sałatek, czy salsy. Można z nich robić dżemy, chutneye. Pyszne aromatyczne sosy i zupy. I oczywiście bardzo zdrowe i smaczne kiszonki.

Miechunka pomidorowa jest niskokalorycznym owocem, bo w 90% składa się z wody. Ma dużą ilość witaminy C. Bogata jest w kwasy organiczne i cukry. Zawiera sporo wapnia, magnezu, fosforu, żelaza, potasu, miedzi, prowitaminy D3 oraz witamin z grupy B. Jest dobrym źródłem kwercetyny, flawonoidu stosowanego w leczeniu alergii, działa on też przeciwzapalnie i przeciwzakrzepowo. W połączeniu z witaminą C kwercetyna spowalnia procesy starzenia się organizmu. Owoc ten zawiera dużo pektyn.


Część tomatillos zakisiłam, dokładnie tak jak kisi się u nas ogórki. A część użyłam do przygotowania prostej salsy, która pochłonęliśmy wraz z chipsami.




Salsa verde

dwie garście tomatillos

mała cebula

świeża papryczka chilli

pęczek kolendry

sok z limonki

sól i pieprz


Tomatillos, cebulę i chilli pokroić, kolendrę posiekać razem z gałązkami, dodać sok z limonki, sól, pieprz i całość ostrożnie zblendować, żeby nie zrobić z tego jednolitej paci.

Podawać z kukurydzianymi chipsami.


poniedziałek, 13 sierpnia 2018
Gorzkie melony, to bardzo zdrowe owoce, które mają niezwykle korzystne działanie na nasz organizm. Obniżają poziom cukru we krwi, wykorzystywane są w diecie antynowotworowej, zwiększają odporność na infekcje wirusowe, polecane są w diecie zapobiegającej rozwojowi łuszczycy. Zawierają żelazo, wapń, fosfor, potas. Bogate są w witaminy B1, B2, B3, A i C. Owoce tego melona wykorzystywane są w kuchni indyjskiej, chińskiej, malezyjskiej, wietnamskiej, filipińskiej itd. Moczy się je w słonej wodzie lub chwilę blanszuje, aby pozbyć się gorzkiego smaku, można też postąpić z nimi jak z bakłażanem, czyli pokrojone owoce (po usunięciu z nich miąższu wraz z pestkami) obficie solimy i zostawiamy na sitku, aby pozbyć się goryczy, która wypłynie z wraz z sokiem, następnie je płuczemy, by usunąć nadmiar soli i osuszamy. Mniej goryczy mają niedojrzałe owoce. 



Z melonów zrobiłam pyszne curry wg przepisu z Indii, a konkretnie z Kerali (Indie płd-zach. Wybrzeże Malabarskie), znalazłam ten przepis na blogu masalka.pl . 



Curry z gorzkimi melonami



3 gorzkie melony
1 duża cebula
4 świeże papryczki chilli
łyżeczka czarnej gorczycy
1/3 szklanki wiórków kokosowych
jogurt naturalny
sól i pieprz
ryż

Melony przekrawam wzdłuż na pół, wybieram miąższ z pestkami i go wyrzucam, skórki melonów kroję w plasterki, posypuję obficie solą i wsypuję na sitko, zostawiam na pół godziny do obcieknięcia. Potem płuczę i osuszam ściereczką. W ten sposób pozbywam się części goryczy.
Na oliwie smażę posiekaną cebulę i pokrojone papryczki chilli. W tym czasie blenduję wiórki z łyżką jogurtu i łyżeczką gorczycy. Na patelnię zaś wsypuję pokrojone melony, smażę razem z cebulą i chilli, dodaję liście curry, pastę kokosową, chwilkę razem smażę. Podaję z gorącym ryżem i dużym kleksem jogurtu.


niedziela, 12 sierpnia 2018
Bardzo lubię nalewki, które robi moja koleżanka Iza z bloga Smaczna Pyza. Jak Iza wypuszcza się  gdzieś w podróż, to zawsze ma ze sobą kolekcję własnych domowych nalewek. Jak włóczyłyśmy się po Podlasiu, to piłam jej nalewkę kurkową, wiśniową, aroniową, porzeczkową. Piłam wcześniej i piłam później nalewki przygotowywane przez różne osoby, ale to Izy smakują mi najbardziej. Aromatyczne, z wyraźnym smakiem owoców, z dobrze dobranymi proporcjami słodyczy i alkoholu. Dlatego w tym roku postanowiłam sama zrobić kilka nalewek, ale nie ryzykując, czyli korzystając z receptur koleżanki. :-) Skorzystałam z ostatniego wysypu truskawek i kilka tygodni temu nastawiłam nalewkę z truskawek i rabarbaru z dodatkiem pomarańczy i laski wanilii. Teraz ją zlałam. Czuję, że wszystkie proporcje pięknie są zachowane. Aromat piękny. Wanilii i owoców. Smak owoców, a nie cukru rozpuszczonego w alkoholu. Nie ulepek, a nalewka.



Nalewka z truskawek i rabarbaru

1 kg truskawek
1 kg rabarbaru
1 kg trzcinowego cukru
2 pomarańcze eko
1 laska wanilii
1,5 l wódki czystej 40%
0,5 l spirytusu 96%

Dojrzałe, zdrowe truskawki dokładnie opłukałam, osączyłam i oderwałam szypułki. Szypułki odrywa się po umyciu owoców, żeby te niepotrzebnie nie nasiąkły wodą. Następnie pokroiłam je na ćwiartki.
Rabarbar umyłam, przycięłam końce i pokroiłam w grube plasterki.
Pomarańczy nie obierałam, po umyciu pokroiłam je na cząstki.
Do wyparzonego dużego słoja wsypałam naprzemiennie truskawki z rabarbarem i pomarańczami posypując je cukrem. Ułożyłam tak kilka warstw, owoce i cukier, owoce i cukier. Do cukru dodałam pokrojoną na kawałki laskę wanilii. Kiedy już wszystkie owoce i całość cukru wylądowała w słoju, ostatnia warstwa to cukier, to słój zakręciłam i odstawiłam na 12 godzin. Powinien stać 12-24 godzin. Po 12 jednak już owoce puściły sok. Lato mamy upalne, wolałam więc nie czekać do górnej granicy 24 godzin i od razu po tych 12 godzinach wlałam wódkę i spirytus. Zakręciłam słój. Przez kilka pierwszych dni słojem kołysałam, by cukier szybciej się rozpuścił. Słój zostawia się na 3-4 tygodnie. Mimo skwaru jest bezpieczny. Za mną już 3 i pół tygodnia. Dziś właśnie zlałam nalewkę przez gazę ułożoną w sicie. Wsad owocowy porządnie odcisnęłam. Nalewka przez tydzień postoi w słoikach, potem ją przeleję do butelek, a mętny płyn z dołu przefiltruję przez filtr kawowy. Butelki należy schować w ciemne miejsce i zapomnieć o nich na pół roku. :-)

    poniedziałek, 16 lipca 2018
    W tym roku zrobiłam już sporo dżemów, ostatnio dżem z wiśni z całych owoców (ulubiony dżem mojego Tomka) oraz dżem z czarnych porzeczek. Kiedyś lubiłam mieszać ze sobą różne owoce, dodawać do dżemów rum czy wino, tym razem zrobiłam dżemy najprostsze: tytułowe owoce + cukier, w przypadku dżemu z wiśni doszła jeszcze pektyna. 
    Tomek lubi, gdy wiśnie w dżemie są całe, ja nie lubię długo smażonych owoców. Najwięcej zachodu kosztowało nas wydrylowanie wiśni, a potem chwila moment i dżem był gotowy. :-)



    Dżem z wiśni

    3 kg wiśni bez ogonków, wydrylowanych
    600g trzcinowego cukru
    pektyna w ilości potrzebnej do 2 kg owoców

    Z cukru odsypałam 1 szklankę. Resztą cukru zasypałam owoce. Zostawiłam je, aż puściły sok. Wstawiłam je na mały gaz, doprowadziłam do zawrzenia, gotowałam przez ok. 5 minut, wyłączyłam ogień pod garnkiem. Zostawiłam owoce do ostudzenia.
    Następnie cukier ze szklanki wymieszałam z pektyną. Wsypałam do owoców. Ponownie je podgrzałam, pogotowałam przez ok. 5 minut i przelałam do słoików. 



    Dżem z czarnych porzeczek

    Porzeczki mają w sobie dużo pektyny i przy produkcji dżemu nie dodaje się jej do nich. Wystarczą same owoce i cukier.  My lubimy dżem z całych porzeczek ze skórką, choć niektórzy wolą robić słodką galaretkę. Lubię jak dżem z porzeczek ma wyraźnie kwaśną nutę. Staram się więc tak wcelować z ilością cukru, żeby wyraźnie było czuć kwaśny smak. Ilość cukru oczywiście jest zależna od tego jak słodkie są porzeczki. No, niestety część moich eko porzeczek nie była bardzo dojrzała, były przez to kwaśniejsze i w efekcie na 2 kg owoców zużyłam aż 700g cukru. 

    2 kg czarnych porzeczek
    700 g cukru

    Porzeczki zasypałam cukrem i pozostawiłam dotąd, aż puściły sok. Następnie wstawiłam je na mały gaz i gotowałam przez 15 minut. Zostawiłam do ostudzenia. Następnie znów zapaliłam pod garnkiem gaz, gotowałam przez ok. 10 minut i dżem przełożyłam do słoików. 
    sobota, 16 czerwca 2018
    Najpierw kilka razy w tygodniu jedliśmy czosnek niedźwiedzi. Teraz od dłuższego czasu przynajmniej raz, dwa razy w tygodniu przyrządzam szparagi. Wybieram najprostsze przepisy, kilka ich jest już na blogu. Niestety skończyły się  szparagi u zaprzyjaźnionej ekologicznej rolniczki, gdzie kupowałam je dopiero co zebrane. Gotowałam na chrupko kilka minut w wodzie z solą i cukrem lub na parze i jedliśmy je nawet same lub z sosem winegret lub w jakiejś innej prostej odsłonie. W tym tygodniu nabyłam szparagi rosnące we Francji, cóż, przywiązana jestem do produktów ekologicznych. Miały przyjechać z fioletowymi łebkami. Przyjechały zielone. I czekał już na nie prosty przepis Danielle Borst. :-)



    szparagi ugotowane al dente, najlepiej w garnku do gotowania szparagów, żeby łebki wystawały ponad wodę, ja gotuję w osolonym wrzątku z dodatkiem łyżeczki cukru, gotuję przez ok. 3 minuty, a potem hartuję w zimnej wodzie
    dobry ser, u mnie dziugas
    makaron spaghetti, u mnie orkiszowy
    listki bazylii
    sól i świeżo tłuczony pieprz
    dobra oliwa z oliwek
    ocet balsamiczny



    Makaron gotuję al dente, na nim rozkładam chrupiące szparagi, całość posypuję startym serem, listkami bazylii, polewam oliwą i balsamico, posypuję pieprzem.
    poniedziałek, 11 czerwca 2018
    Jeśli tak jak ja nie przepadacie za tym by słoneczne, gorące dni spędzać w kuchni i jeśli lubicie buraki, oliwki i fetę, to możecie raz dwa zrobić wielką miskę bardzo smacznej i banalnie prostej sałatki. :-)



    Sałatka

    1 kg buraków, ugotowanych l. upieczonych, obranych
    150-200g dobrej greckiej fety pokrojonej w kostkę
    ok. 150g oliwek
    listki świeżych ziół, u mnie akurat na parapecie rośnie w tej chwili mięta, więc ona wylądowała w sałatce
    dressing: oliwa, sok cytryny, musztarda, trochę soli, sporo pieprzu, pesto z czosnku niedźwiedziego

    Wszystko ze sobą zgrabnie połączyć i gotowe. :-)




    czwartek, 07 czerwca 2018


    Hugo - aperitivo na bazie prosecco z włoskiej prowincji Trydent-Górna Adyga. 
    A tak jakoś trafiłam na ten przepis (zlotaproporcja.pl) i dziś się orzeźwiamy  




    Koktajl hugo


    300 ml prosecco, schłodzone
    200 ml gazowanej wody, schłodzona
    100 ml domowego syropu z kwiatów czarnego bzu, wyciągniętego z lodówki )
    kostki lodu
    limonka
    mięta

    Roztarte listki mięty wrzucić do kieliszków, dodać plasterki limonki lub wycisnąć z niej sok, wlać prosecco, wodę i syrop, dodać kostki lodu. I gotowe. :-) Połączenie aromatycznego słodkiego syropu z prosecco, cierpką limonką i pachnącą miętą jest świetne. I warte powtórzeń. :-) 


    PS. Syrop powstawał tak: zebrałam wielką salaterkę kwiatów czarnego bzu, pozbawiwszy je jak największej ilości łodyżek, które mogłyby nadać lekko gorzki smak. Zrobiłam syrop, czyli  2 l wody, 1 kg cukru, sok z 2 dużych cytryn Primofiore i 2 łyżki octu jabłkowego z Cichostowa (domowy ocet, mało octowy w smaku, doskonale zastępujący sok cytryny w napojach i daniach) połączyłam ze sobą w jednym garnku i zagotowałam. Kwiatki wrzuciłam do wielkiego słoja, zalałam syropem (są dwie szkoły - niektórzy zalewają gorącym syropem, niektórzy w tym i ja schłodzonym) słój zakręciłam, po 2 dniach syrop przelałam przez gazę do słoików, które upchnęłam w lodówce.



    sobota, 02 czerwca 2018
    Frittata, to fajny pomysł na śniadanie, które przygotowuję wieczorem. :D A podaję rano. :-) Albo zabieramy je do pracy. :-) Nieraz frittaty tak samo dobre są podane na ciepło i na zimno. Ta akurat najlepiej smakuje podgrzana. Polubiłam frittaty od pierwszych z nimi eksperymentów. Jest to bowiem przepis uniwersalny, dbając o bazę z jaj i sera można w nim umieścić wszystko co lubimy. Lubię go też za tę możliwość sięgania po danie w późniejszym czasie, gdy nie ma czasu na spędzanie go w kuchni. Zawsze czułam miętę do takich przepisów. :-) 



    Frittata

    1/3 pora
    1 cebula
    7 jajek
    8 suszonych pomidorów
    garść czarnych i zielonych oliwek
    1 papryczka chilli
    3 łyżeczki kaparów
    150g fety
    50 g mozzarelli
    2 gałązki rozmarynu
    oliwa
    sól
    pieprz

    Pora, cebulę i chilli siekam i smażę na oliwie wpierw cebulę, potem dodaję do niej pora, na końcu chilli. Po przesmażeniu całości odstawiam warzywa na bok.

    Mozzarellę, ścieram na grubych oczkach. Fetę kroję w kostkę. Pomidory suszone kroję na mniejsze kawałki. Jaja miksuję z dodatkiem soli.
     
    Do płaskiego garnka z żaroodpornymi rączkami (potem wstawiam go do piekarnika!) wlewam oliwę, podgrzewam ją, wlewam zmiksowane jaja, wsypuję przesmażone warzywa, mieszam. Potem rozrzucam kawałki fety, suszone pomidory, oliwki, kapary. Posypuję pieprzem i świeżym rozmarynem. Obsypuję startą mozzarellą. Smażę ok. 5-8 minut. Potem garnek wstawiam do rozgrzanego do 170 stopni piekarnika i piekę przez ok. 5-10 minut, dotąd aż ser się zrumieni. 

    * inspiracja - przepis na frittatę na blogu złotaproporcja.pl
    piątek, 01 czerwca 2018
    Może nie zdążyliście nastawić syropu z pędów sosny, a mimo to chcielibyście zrobić piniowy syrop. Dobry na kaszel, grypę itd. No to macie jeszcze jedną szansę. :-) Wystarczy, że zbierzecie młode sosnowe szyszki. Następnie trzeba je pokroić, wyrzucając "dupki", które ponoć mogą spowodować, że smak syropu będzie z nutą goryczy. I wsypać do wyparzonego, suchego słoja, przesypując cukrem w proporcjach 1:1 (na 1 kg szyszek 1 kg cukru). Górna warstwa cukru powinna być grubsza. Słój należy lekko zamknąć i odstawić w słoneczne miejsce. Syrop będzie się zbierał przez 15 dni, po kolejnych 15 dniach trzeba go zlać do butelek. Przez te pierwsze dwa tygodnie codziennie trzeba słojem potrząsać. 

    To będzie pyszne lekarstwo na przeziębienia, na chore gardło. Ale my oczywiście lubimy próbować syropu piniowego bez okazji :-) 

    A za inspirację jak tu jeszcze dorobić piniowego syropu dziękuję mojej koleżance Izie z bloga smacznapyza.blogspot.com :-), której marudziłam, że jeszcze bym zrobiła syrop, a po młodych pędach ani śladu. :-)) 


     





     
    1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 78
    | < Wrzesień 2018 > |
    Pn Wt Śr Cz Pt So N
              1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    Tagi
    TĘCZA SMAKÓW 2 Mikser Kulinarny - przepisy kulinarnej blogosfery przepisy kulinarne
    © Wszystkie zamieszczone materiały na tej stronie są moją własnością. Kopiowanie, powielanie bez mojej zgody jest zabronione.