niedziela, 12 marca 2017
Dałam córce jedno z ciastek, które upiekłam.
- Z czego ono jest?!
- Z kakao, orzechów, cukru. 
- Wegańskie, błe. Mogłabyś do niego dodać trochę masła i mleka, byłoby smaczniejsze. 
- Dałam mleko roślinne.
- Średnio smakuje. 
Po chwili:
- Zjadłaś już ciastko do końca?
- Zjadłam.
- No, to powiem ci z czego ono było.
- ?!
- Z czerwonej fasoli, ha ha ha.
- Już nigdy od ciebie nic nie zjem!



Ciastka na ciepło smakowały nam średnio. Ostudzone smakują świetnie. Takie brownie z gorzkiej czekolady. Ale o dziwo smakują i tym, którzy za gorzką czekoladą nie przepadają. Myślę, że nikt z próbujących nie zgadnie że ich częścią składową jest czerwona fasola. :-) Jeśli lubicie mocno czekoladowe brownie, to uważam, że warto spróbować je upiec. :-) 

Ciastka ok. 25 szt.

3 szklanki czerwonej fasoli, czyli np. dwie 400 g puszki czerwonej fasoli Bonduelle, jak nie chce się wam samym gotować
7 łyżek masła orzechowego, oczywiście bez cukru i bez soli
6 łyżek kakao
2 łyżki zmielonego siemienia lnianego, ja mielę w mikserze do miksowania owoców na smoothie
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 szklanki mleka roślinnego, u mnie ryżowe migdałowo-orzechowe
kilka łyżek cukru l. ksylitolu do smaku, próbujcie jaka ilość wam odpowiada,
po upieczeniu ciastka będą mniej słodkie niż surowa masa
migdały i nerkowce do posypania

Fasolę odcedzam, blenduję razem z kakao i proszkiem. Dodaję masło i mleko i blenduję dalej. Dosypuję stopniowo cukier do osiągnięcia takiej słodkości, jaka mi odpowiada. Dodaję siemię, cały czas blenduję. Zblendowaną masę odstawiam na 10 minut, żeby siemię wchłonęło nadmiar wody.

Łyżką nakładam ciasto na pergamin ułożony na blasze. Placki rozsmarowuję tak, żeby były okrągłe. Posypuję posiekanymi migdałami i nerkowcami.

Piekę przez ok. 25 minut w 180 stopniach. Studzę na kratce. 

* źródło - ervegan.com
sobota, 11 marca 2017
Ciecierzyca występuje w mojej kuchni w bardzo wielu wariantach. Jest to najbardziej przez domowników ulubiona roślina strączkowa. Tym razem przybrała kształt chrupiących nuggetsów. Zamiast piany z białek użyłam aquafaby, czyli pianę ubiłam z zalewy po ciecierzycy z puszki. Można też ubić pianę z wody po gotowaniu ciecierzycy, ale wtedy zanim przystąpi się do ubijania wodę trzeba mocno zredukować. Aquafaba jest delikatna w smaku, nie ma posmaku ciecierzycy dlatego można z niej robić bezy i używać do wszystkiego do czego używamy piany białek. Aquafaba zlepia, zagęszcza, unosi danie, powoduje, że jest bardziej wilgotne. Ma więc wiele zastosowań. Co ciekawe odkryto ją naprawdę niedawno, bo pierwszych prób z tworzeniem piany z zalewy po ciecierzycy zastępującej tę z białek, dotąd jaja zastępowano siemieniem lnianym, podjął się najprawdopodobniej francuski kucharz Joel Roessel w 2014 r. Ważne, żeby nie łączyć jej z tłuszczami, bo wtedy znika w oka mgnieniu.



Nuggetsy

2 puszki ciecierzycy
1,5 szklanki zmielonych płatków owsianych
ulubione przyprawy: u mnie sumak, kumin, papryka wędzona, czosnek suszony, cząber, sól, pieprz
panierka: zgniecione płatki kukurydziane, zmielone płatki owsiane
olej

Sos:
średnia cebula
2 duże pomidory bez skórki
2-3 łyżki sosu sojowego
2-3 łyżki octu jabłkowego
musztarda do smaku
2 łyżeczki papryki wędzonej
garstka suszonych śliwek namoczonych we wrzątku
sól, pieprz

Ciecierzycę odcedzam zostawiając 1 szklankę zalewy. Zalewę ubijam na sztywną pianę. 



Ciecierzycę wraz z przyprawami przepłukuję i blenduję ale tak, żeby zostawić grudki ciecierzycy, w żadnym wypadku na gładką masę. Następnie dodaję pianę i mieszam. Na końcu dodaję stopniowo zmielone płatki, mieszam, masa będzie gęstnieć. Zostawiam ją na 10 minut, żeby zgęstniała jeszcze bardziej.

Po tym czasie z masy lepię nuggetsy, obtaczam je w panierce i smażę na roślinnym oleju z każdej strony, przez kilka chwil, aby się zrumieniły. Następnie układam je na blasze wyłożonej pergaminem i piekę przez ok. 10 minut w 180 stopniach. 

Oczywiście można je tylko usmażyć lub po dodaniu do masy kilku łyżek oleju tylko upiec. Ale ja chciałam, żeby były bardziej chrupiące z zewnątrz. 

Dodatek do nuggetsów to np. jakiś pikantny sos. Ja zrobiłam sos z następujących składników:
1 średnia cebula
2 duże pomidory bez skóry
sos sojowy
musztarda
ocet jabłkowy
garstka suszonych śliwek namoczonych we wrzątku
2 łyżeczki wędzonej papryki
sól, pieprz

Smażę posiekaną cebulę, dodaję pokrojone pomidory i duszę. Dodaję sos sojowy, ocet, musztardę, mieszam i miksuję.
Dodaję śliwki, przyprawy i znów gotuję do odparowania wody. 


* żródło - ervegan.com


czwartek, 09 marca 2017
Cudownie pyszne klopsiki. Nasz obiad błyskawiczny.



400g tempeh
6 łyżek zmielonego siemienia lnianego
8 łyżek ciepłej wody
ok. 6 pieczarek
garstka suszonych pomidorów
mała cebula
kumin, summak, cząber, papryka wędzona, sól, pieprz itd.

Świeżo zmielone siemię lniane mieszam z ciepłą wodą i odstawiam na kilka minut.

Tempeh i pieczarki ścieram na grubych oczkach, pomidory i cebulę siekam. Mieszam to wszystko razem z siemieniem i aromatycznymi przyprawami. Z masy robię kulki, które smażę na oleju. Gotowe. 

*źródło - ervegan.com
Sporą burzę w pewnej dyskusji wywołało nazywanie wegańskich potraw zapożyczeniami z kuchni wszystkożerców. Nie wszystkim podobają się określenia parmezan z nerkowców, mięso mielone z tofu, sernik z tofu, czy sernik bez sera. Ja lubię się nimi posługiwać, bo sprawia mi olbrzymią frajdę odkrywanie smaku, ale i sposobu przygotowania tych wegańskich  wersji dań kuchni mlecznej, mięsnej, a te nazwy do tego nawiązują, są takim mrugnięciem oka, żartem :-) Tak samo zresztą bawi mnie całe bogate słowotwórstwo wegan: tofurnik, tofucznica, nernik, ciecionez itd. :-)) Jednym słowem zrobiłam więc maliniak zwany nernikiem, przezwany nerkami Maliniaka. Chłodne ciasto o smaku malinowych lodów złożone z orzechów nerkowca i malin. :-)



Tortownica 16 cm
1/2 szklanki ziaren słonecznika
1/4 szklanki migdałów
4 świeże daktyle l. suszone zalane wrzątkiem a po jakimś czasie wyciągnięte z wody na wierzch ;-)
szczypta soli
1 czubata łyżka kakao

masa:
szklanka orzechów nerkowca zostawionych na noc w zimnej wodzie
5 łyżek syropu klonowego
łyżka soku cytryny
3/4 szklanki malin
3 łyżki oleju kokosowego

dodatkowo:
1/2 szklanki malin
łyżeczka oleju kokosowego
listki świeżej mięty

Ziarna słonecznika i migdały mielę w młynku. Blenduję daktyle i mieszam z ziarnami i orzechami, kakao i odrobiną soli. Powstałą masą wyklejam dno i brzeg tortownicy wyłożonej przezroczystą folią spożywczą. Wkładam do lodówki, niech się chłodzi.

Odcedzam nerkowce i blenduję z resztą składników na masę. Gdy masa jest jednolita to 1/4 czy 1/5 odkładam na bok a większość przekładam do tortownicy i znów chowam tortownicę do lodówki. 

Miksuję pozostawioną masę malinową z  połową szklanki malin i łyżeczką oleju kokosowego i kreślę nią smugi na cieście albo układam z niej równą górną warstwę. Teraz ciasto  chowam już do zamrażalnika na minimum kilka godzin.

Trzeba je wyjąć ok.  pół godziny przed zjedzeniem. I udekorować świeżymi owocami i miętą :-)


* źródło - ervegan.com

środa, 08 marca 2017
Banoffee pie, czyli banany i toffi. :-) Cudowne wegańskie ciasto. Spód z migdałów, nerkowców, daktyli, ziaren słonecznika i kakao. Góra z bananów, masy "kajmakowej" ;-) z daktyli i masła orzechowego z sokiem cytryny. Najwyższe piętro zaś to tłuste mleko kokosowe, sok cytryny i kakao. Ciasto nie pieczone, ale chłodzone w lodówce. Bardzo smaczne. Słodkie. Najbardziej przypomina tiramisu. I ma kilka zalet, których nie ma moje ukochane tiramisu. Następnego dnia nie traci na smaku. Nie ma tzw. śmieciowych składników. No i brak w nim surowych jajek. Jednym słowem warto się skusić :-)



Tortownica 24 cm

Spód: 2 szklanki mieszanki nerkowców, ziaren słonecznika, migdałów + 1/2 szklanki daktyli, sól, 2 łyżki dobrego kakao.

Góra: 2 szklanki daktyli namoczonych przez ok. 10 minut we wrzątku, czubata łyżka masła orzechowego, 4 banany pokrojone w plasterki, woda po moczeniu daktyli ok. 1 szklanki.

Wierzch: puszka tłustego mleka kokosowego zostawionego na noc w lodówce, sok z 1 cytryny, kakao do posypania.

Orzechy i daktyle na spód moczę przez noc l. choćby kilka godzin. Odcedzam je  i blenduję, dodaję sól, kakao, ew. trochę wody po moczeniu. 
Tortownicę wykładam przezroczystą folią spożywczą i ciastem wykładam spód i brzeg tortownicy. Chłodzę w lodówce. 

Daktyle na farsz odcedzam i blenduję razem z masłem orzechowym i sokiem cytryny, w trakcie blendowania dodaję tyle wody po moczeniu daktyli, żeby masa przypominała gęsty kajmak.

Na cieście układam plasterki banana, jeden przy drugim. Na nie nakładam masę "toffee", resztę plasterków bananów układam na tej masie. 

Miksuję tylko gęstą zawartość puszki mleka kokosowego. Robię to przez kilka minut, pod koniec dodając sok cytryny. I nakładam na wierzch ciasta. Samą górę posypuję kakao przecierając je przez gęste małe sitko. 

Ciasto chłodzę w lodówce. :-) Najlepiej zostawić je do schłodzenia na noc. :-) 

* źródło - świetny wegański blog ervegan.com :-) 

niedziela, 05 marca 2017
Bardzo lubię te desery. Zajadałam się nimi na Biobazarze na stoisku wegańskim mojej koleżanki Pauli. Były doskonałe i takie zostawiły we mnie wspomnienie, niebiańskiego smaku. Tym razem zaczęłam je robić u mnie w domu, bowiem drugą miłośniczką tych puddingów jest moja córka. Potrafi zjeść ich kilka naraz. :-) Dzięki Pauli  i apetytowi córki zaczęła się moja domowa przygoda z tapioką. :-))



Pudding z tapioki z musem mango i z malinami

500 ml mleka kokosowego z kartonika, u mnie firmy Bjorg
1/4 szklanki drobnej tapioki
2 łyżki cukru
4 nasiona kardamonu
2 łyżki syropu klonowego
dojrzały owoc mango
1/3 łyżeczki suszonego imbiru l. pół łyżeczki świeżego
owoce jagodowe, u mnie maliny, w sezonie świeże, teraz wiadomo, że mrożone
listki mięty

W garnku zagotowuję mleko, wsypuję tapiokę i cukier. Co chwilę mieszam, gotując bez przykrycia przez ok. 20 minut, konkretnie do czasu aż kulki tapioki staną się przezroczyste. W międzyczasie dodaję kardamon utarty w moździerzu.

Pudding przelewam do szklanek. 

Mango obieram, odkrawam miąższ od pestki. Kroję w drobną kostkę. Połowę miąższu wraz z syropem i imbirem gotuję przez ok. 10 minut, potem blenduję. Następnie dodaję drugą połówkę mango i gotuję na ogniu przez 2 minuty. Mieszam i układam na puddingu. Na wierzchu rozsypuję rozmrożone maliny i układam listki mięty.

Deser chłodzę w lodówce przez kilka godzin. Taki jest najlepszy. :-) 

* źródło - blog Kwestia Smaku
sobota, 04 marca 2017
Tarta, to jedno z tych dań do których lubię wracać. Nigdy nie zostaje po niej ani okruszek. A uwielbiam ją za tę możliwość krojenia na dowolne porcje i podawania do jedzenia w każdym momencie. To jest jedna z tych kulinarnych propozycji, która umożliwia w przypadku goszczenia przyjaciół u siebie nie być gospodynią biegającą w kółko między stołem a kuchnią. :-) 
Tym razem skorzystałam z przepisu Ottolenghiego. Tarta z kozim serem zawsze znajdzie bowiem w moim domu amatorów. :-) Do tego karmelizowany czosnek. Trudno było się nie skusić. :-) 



ciasto na tartę:
1 szklanka mąki razowej
1/2 łyżeczki soli
125 masła
1 jajo

farsz:
4 główki karmelizowanego czosnku
1 łyżeczka suszonego tymianku
1 łyżeczka rozmarynu
1 i 1/2 szklanki trzcinowego cukru
2 łyżki oliwy
1 łyżka balsamico
250 g koziego miękkiego sera
2 jaja
250 ml koziego jogurtu
sól, pieprz
suszone zioła

Z mąki, masła, jajka i soli wyrabiam ciasto. Formuję z niego kule, owijam w folię spożywczą i na pół godziny wkładam do lodówki.

Karmelizuję czosnek. Główki czosnku dzielę na ząbki i obieram je z łusek. W małym garnuszku zagotowuję 2 szklanki wody, dodaję czosnek, od zawrzenia gotuję przez 3 minuty. Odcedzam wodę i ponownie zalewam czosnek wodą. Znów zagotowuję i znów odcedzam.  Następnie do garnuszka dodaję 2 łyżki oliwy i łyżkę balsamico, zasypuję 1 i 1/2 szklanką trzcinowego cukru, dodaję łyżeczkę suszonego tymianku i łyżeczkę rozmarynu. Karmelizuję dotąd aż ząbki nabiorą ładnego brązowego koloru. 



Formę do tarty 28 cm smaruję masłem i wykładam ciastem łącznie z brzegami. Robię dziurki widelcem i piekę w 180 stopniach przez ok. 10 minut, czyli dotąd aż ciasto będzie suche. 

W międzyczasie mieszam jogurt z jajami, doprawiam solą i pieprzem, wsypuję suszone zioła. Na podpieczonym spodzie ciasta rozkładam karmelizowane ząbki czosnku, pomiędzy nie kawałki koziego sera, a na wierzch wylewam masę jogurtowo-jajeczną.

Piekę w 180 stopniach przez ok. pół godziny.

*źródło - Yotam Ottolenghi




poniedziałek, 27 lutego 2017
Mam słabość do tego kudłatego ciasta kadayif. Jest to tak naprawdę ciasto filo pocięte na cienkie jak włoski paseczki. U Ottolenghiego trafiłam na przepis na kłębki z tego ciasta wypełnione pyszną pastą z pieczonych bakłażanów. Oczywiście, że nie omieszkałam ich zrobić. :-) 



1,5 kg bakłażanów
200g ricotty
70 g dziugasa itp.
pół pęczka natki
1 jajo
kostka rozpuszczonego masła i olej słonecznikowy ok. 100ml
ok. 300g ciasta kadayif
sól, pieprz

salsa:
2 czerwone papryki ok. 320g
2 czerwone chilli
6 ząbków czosnku
8 zblanszowanych pomidorów l. 2 puszki całych pomidorów (ale wykorzystujemy same pomidory)
4 łyżki octu sherry l. ryżowego
100 ml oliwy
1/2 czerwonej średniej cebuli

Bakłażany nakłuwam w kilku miejscach, układam na blasze i piekę w 250 stopniach przez ok. godzinę, konkretnie do czasu aż będą miały miękki upieczony miąższ. Wtedy je studzę, wybieram miąższ, przekładam go na sitko i zostawiam na ok. pół godziny, żeby odciekł. 

Gdy pieką się bakłażany piekę też warzywa na salsę. Wstawiam do bakłażanów dodatkową blachę z ząbkami czosnku w łupinach, chilli i paprykami. Po 10 minutach wyjmuję czosnek i chilli, po kolejnych 20 minutach wyjmuję papryki. Papryki umieszczam w misce, przykrywam ją folią spożywczą, gdy ostygną to obieram je i wydobywam sam miąższ. Do niego dodaję miąższ chilli bez pestek (ale równie dobrze w sosie można wykorzystać świeże, nieupieczone chilli) i obrane ząbki czosnku, a także połowę pomidorów bez pestek. Blenduję. Potem dodaję ocet, sól, pieprz i stopniowo wlewam oliwę, mieszając, aż powstanie gęsty sos. Tak naprawdę oliwy dodaję wg własnego smaku. Od tego zależy jej ilość. Sos przekładam do miski, dodaję posiekaną połówkę cebuli i pokrojoną resztę pomidorów. Odstawiam.

Do drugiej miski wrzucam odsączony miąższ bakłażanów, dodaję ricottę, starty na grubych oczkach ser, posiekaną natkę, jajko, sól i pieprz. Mieszam.

Piekarnik nastawiam na ok. 220 stopni. 

20 g kawałki ciasta maczam w maśle wymieszanym z olejem, rozplątuję włoski i układam je na desce w kształt prostokąta, na środek kładę czubatą łyżkę masy bakłażanowej i owijam ją ciastem by cała znalazła się w środku kłębuszka. Kłębki układam na blasze na pergaminie. Polewam je resztką masła Piekę przez ok. 25 minut, aż zbrązowieją. Podaję z dużą ilością salsy.

* źródło - Yotam Ottolenghi


niedziela, 26 lutego 2017
Kolejny przepis Yotama Ottolenghiego z "Całej obfitości". Uroczy deser złożony z ciepłych racuszków z ricotty i koziego sera z dodatkiem miodu, pomarańczowego syropu i ricotty :-)



500g ricotty 

60g miękkiego koziego sera 
3 jaja 
60 ml tłustego mleka 
2 łyżki posiekanych listków mięty 
skórka otarta z 1 pomarańczy 
160g mąki 
1 i1/2 łyżeczki proszku do pieczenia 
50g drobnego cukru 
olej do smażenia
kilka łyżek miodu 
cukier puder do posypania
sól
Syrop: 
100g drobnego cukru 
skórka obrana zesterem z 2 pomarańczy 


W rondelku robię syrop. Podgrzewam 100 ml wody z cukrem, po zagotowaniu gotuję przez 4 minuty, po tym czasie dodaję skórki pomarańczy, gotuję przez 2 minuty i odstawiam na bok do ostygnięcia.

Wkładam do miski 350 g ricotty, kozi ser i jaja. Miksuję na gładką masę. Przy pomocy trzepaczki powoli dodaję do masy ubijając - mleko, skórkę pomarańczy, miętę. Masę odstawiam.

Do drugiej miski wsypuję mąkę, sól, cukier i proszek. Mieszam. Dodaję płynne składniki, mieszam. Odstawiam na 10 minut.

Do rondelka wlewam olej na wysokość 4 cm. Kładę ciasto łyżeczką na rozgrzany olej. Podczas smażenia racuszki przewracam na drugą stronę. Smażą się przez dobrych kilka minut. Jeśli za szybko brązowieją zmniejszam ogień. Gotowe racuszki układam na ręczniku papierowym zanim je przełoże na talerzyki.

Miód rozpuszczam w rondelku.

Podając deser racuszki skrapiam rozpuszczonym ciepłym miodem, przybieram ricottą, posypuję cukrem pudrem i skrapiam syropem z pomarańczową skórką.

* źródło - Yotam Ottolenghi
Tagi: ricotta
12:55, krokodyll8 , Desery
Link Dodaj komentarz »
sobota, 25 lutego 2017
Obecnie cieszę się nową książką Yotama Ottolenghiego "Cała obfitość" zawierającą same wegetariańskie przepisy, nad którymi pracował z bliskimi sobie ludźmi. Łączy w niej wietnamskie sałatki z libańskimi sosami, umieszcza dania zainspirowane wędrówką po książkach z kuchnią japońską, irańską, libańską czy zaglądaniem do garnków podczas wyjazdu do Tunezji i wszelkie inne swoje fascynacje w odkrywaniu tego, ile jeszcze wersji może mieć marchewka czy rzepa. :-)  Poznawał różne, bardzo odmienne przepisy na wykorzystywanie tych samych warzyw, bardzo inne ich przetwarzanie, komponowanie i zdumiewająco odmienny efekt końcowy. I całe to bogactwo plus własną wyobraźnię i smak wykorzystał tworząc swoje wersje wege dań. Już od pierwszego pobieżnego przejrzenia książki mam całą listę potraw, które będę chciała wypróbować w domu. Pierwsze co z niej zrobiłam to zupa. Zupa, która od razu szturmem wchodzi do grupy naszych ulubionych domowych zup. :-) 



2 czerwone średnie cebule
4 ząbki czosnku
500g marchewki smacznej, słodkiej
5 łodyg selera naciowego
2 łyżki harissy
kmin
mielona kolendra
2 puszki ciecierzycy
1,5 l bulionu warzywnego
100g kaszy bulgur
sól, pieprz

śmietankowa pasta z fety:
100g fety
60 g bardzo gęstej śmietany
pęczek kolendry
ew. pół pęczka kolendry i pół pęczka mięty

W garnku usmaż posiekane cebule, przez ok. 5 minut. Następnie dodaj posiekany czosnek, pokrojone marchewki, pokrojone łodygi selera i smaż przez dłuższy czas. Dodaj harissę, przyprawy. Za chwilę wrzuć odsączoną ciecierzycę, delikatnie wymieszaj, dodaj bulion i doprowadź do wrzenia, gotuj przez ok. 10 minut. Posól, posyp pieprzem. 

Przepłucz bulgur, wsyp go do małego garnka, zalej dużą ilością zimnej wody, doprowadź do wrzenia, od razu odcedź i przepłucz zimną wodą i w sitku odstaw na bok. 

Koniecznie zrób pastę z fety. Jest bardzo ważnym składnikiem tego dania. Zmiksuj pokruszoną fetę z posiekanymi ziołami i śmietaną.

Do talerzy wsyp bulgur, zalej zupą i nałóż duży kleks pasty z fety. 

* źródło - Yotam Ottolenghi


1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 69
| < Marzec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31    
TĘCZA SMAKÓW 2 Mikser Kulinarny - przepisy kulinarnej blogosfery przepisy kulinarne
© Wszystkie zamieszczone materiały na tej stronie są moją własnością. Kopiowanie, powielanie bez mojej zgody jest zabronione.