niedziela, 28 października 2018
Niedawno byłam na promocji książki "Tradycje kulinarne Finlandii", która opowiada o historii kuchni fińskiej i prezentuje mnóstwo tamtejszych przepisów. Fińska kuchnia czerpała trochę ze szwedzkiej, rosyjskiej, więc łatwo doszukać się tych podobieństw, kalek niektórych dań. Receptury mnie ujmują swoją prostotą, małą ilością składników, łatwością wykonania i naciskiem położonym na smak. Wg autorki Magdaleny Tomaszewskiej-Bolałek jednym z głównych trendów kulinarnych obowiązujących w najbliższej przyszłości będzie comfort food. Bardzo się z tego cieszę, bo niedawno odkryłam, że mnie już nie kręcą te wszystkie artystycznie wyglądające dania, kuchnia molekularna i inne cuda, a zwyczajnie tęsknię za dobrym, łatwym w przygotowaniu jedzeniem, które i nakarmi ciało i ukoi duszę. I ostatnie książki moich koleżanek: książka o ziemniaku Joanny Jakubiuk, "Szczęśliwa miska" Laury Osęki, czy ta Magdy o kuchni fińskiej zawierają własnie takie przepisy. Wiem więc z czego będę w najbliższym czasie czerpała pomysły na domowe posiłki. :-)



Pierwszy przepis z książki wcielony przeze mnie w życie, to ziemniaczana sałatka.

500g ugotowanych w osolonej wodzie, ostudzonych ziemniaków
2 kiszone ogórki
1 kwaśne jabłko
1 czerwona cebula
słoik 100g kaparów, odcedzonych z zalewy
150-200 g śmietany 18%
1-2 łyżki octu jabłkowego, winnego lub soku z cytryny (u mnie jabłkowy z Cichostowa)
2 łyżeczki musztardy
sól, świeżo tłuczony pieprz
opcjonalnie koperek

Ziemniaki kroję na kawałki. Obrane jabłko kroję w drobną kostkę. Ogórki drobno kroję. Cebulę  siekam. Mieszam ziemniaki, jabłko, ogórki, cebulę i kapary. Dodaję śmietaną wymieszaną z octem, musztardą, solą i pieprzem. Posypuję świeżym koperkiem. 



niedziela, 07 października 2018
Nasza ulubiona sałatka składająca się raptem z kilku składników. Tym razem do jej zrobienia wykorzystałam  3 odmiany ziemniaków: żółte, fioletowe i różowe. Każde z nich inaczej smakują. 



Sałatka ziemniaczana

800 g ziemniaków sałatkowych
ok. 200 g ogórków konserwowych
duża czerwona cebula
pęczek koperku
sól, pieprz
4 łyżki jogurtu lub śmietany
4 łyżki majonezu

Ziemniaki gotuję w osolonej wodzie, studzę je, obieram i kroję w kostkę.
Ogórki i cebulę drobno kroję. Siekam koperek. Mieszam ze sobą majonez i jogurt. Łączę ze sobą warzywa, koperek i sos majonezowy, doprawiam solą i pieprzem. Całość mieszam. 

Ciekawostka: Jeśli ugotujesz ziemniaki, a potem je schłodzisz przez 24 godziny przed zjedzeniem, to otrzymasz produkt o niskim lub średnim indeksie glikemicznym.



Tagi: ziemniaki
15:31, krokodyll8 , Przekąski
Link Komentarze (2) »
środa, 03 października 2018
Jesień, a ja nabrałam ochotę na sałatki, co chwila je robię, jakbym obawiała się, że zaraz znikną wszystkie warzywa. :-) A do przednówka jeszcze długa droga. :-))



Grecka sałatka

4 pomidory malinowe
1 duża czerwona cebula
1-2 sałaty rzymskie
300 g dobrej fety greckiej
100 g oliwek kalamata
500 g kopru włoskiego
świeże zioła
ocet balsamico
dobra oliwa
sól i pieprz

Cebulę cienko kroję solę i zalewam oliwą i octem odstawiam. Siekam sałatę, dodaję do niej oliwki, pokrojoną fetę, pokrojony koper włoski i pomidory. Na wierzchu rozkładam cebulę namoczoną w oliwie i occie. Doprawiam jeśli to konieczne solą, posypuję pieprzem i świeżymi ziołami. 
poniedziałek, 01 października 2018
Zupa taka zwykła, a tak ciesząca w jesienne smętne popołudnie. Kojąca zarówno w pracy jak i po powrocie z niej. Smak domu, smak kuchni babci, smak przeszłości, słowem to co potrzebne jest by poczuć trochę ciepła w sercu i na żołądku. :-) 
Przepis mojej bliskiej koleżanki Karoliny. Fajny jej pomysł z dodaniem mleka kokosowego i sosu sojowego, czyni tę zupę fascynującą w smaku. :-) 



Zupa kalafiorowa
Kilka marchewek
średni kalafior
2 łodygi selera naciowego
pietruszka
cebula
kilka ziemniaków
domowy bulion
listki laurowe
ziele angielskie
domowy bulion
500 ml mleka kokosowego do gotowania
sos sojowy kilka łyżek
sól, pieprz
świeży koperek

Kroję warzywa i je podsmażam, następnie zalewam bulionem, wrzucam listki, ziele, wsypuję jak trzeba sól, gotuję. Na koniec gotowania dodaję pieprz, mleko kokosowe i sos sojowy do smaku. Na talerzach posypuję świeżym koperkiem. 

niedziela, 30 września 2018
Focaccia di patate del favoliere, czyli placek z ziemniaków z czarnymi i zielonymi oliwkami, pomidorkami cherry, kaparami i serem pecorino/dziugasem. Danie pochodzące z Foggi, włoskiego miasta w południowych Włoszech otoczonego polami pszenicy, zwanymi tavoliere. Od starożytności jest największym spichlerzem całego półwyspu. Uprawia się tam też ziemniaki, z których mieszkańcy Apulli przygotowują chleby, tarty, potrawki.



Focaccia
ciasto
300 g czerwonych lub białych ziemniaków
20 g świeżych drożdży
3 i 3/4 szklanki mąki orkiszowej + do podsypywania
3 łyżki oliwy + do wysmarowania miski
2 łyżeczki soli
dodatki
1i1/2 - 2 szklanki pomidorków cherry
1/2 łyżeczki soli
ok. 250 g zielonych i czarnych oliwek
110 g startego pecorino
kilka łyżek oliwy
kapary - słoiczek 100g



Gotuję ziemniaki w osolonym wrzątku do miękkości. Ziemniaki odcedzam, ale wodę zostawiam. Ziemniaki obieram i dokładnie rozgniatam. 
W misce mieszam 1 szklankę ostudzonej wody po ziemniakach z drożdżami i zostawiam na 15 minut.
Po tym czasie mieszam dokładnie mąkę, puree ziemniaczane, sól, oliwę i zaczyn z drożdży. Ciasto wyrabiam na oprószonym mąką blacie. Czasem trzeba jej podsypywać a podsypywać. Ciasto ma być miękkie, sprężyste, może się lekko kleić do ręki. Wyrabiam je przez 10 minut i przekładam do miski wysmarowanej oliwą, przekręcam je, by całe było na wierzchu pokryte leciutką warstwa oliwy, przykrywam wilgotną ściereczką i zostawiam na półtorej godziny, by rosło.
Następnie biorę blachę, przykrywam ja papierem do pieczenia. Ciasto rozciągam na cała długość i szerokość blachy. Przykrywam ściereczką i zostawiam na pół godziny.
W tym czasie rozgrzewam piekarnik do 220 stopni.
Kroję pomidory na połówki i mieszam z solą, odstawiam. Rozdrabniam nożem oliwki. Odcedzam kapary. Ścieram ser. Tuż przed włożeniem placka do pieca mieszam oliwki, kapary i pomidorki. Rozkładam je równomiernie na cieście. Posypują serem. Skrapiam lekko oliwą. I wkładam do piekarnika na 20-25 minut.


niedziela, 23 września 2018
Czerwone porzeczki już dawno się skończyły. Mnie o nich przypomina chutney, który zrobiłam tego lata i który służy mi między innymi jako świetny dodatek do grillowanego serka. Ponieważ u nas w domu kochamy kozie sery, to najczęściej kupuję ser Grillek ze Złotnej Farmy, ale można też grillować różne wędzone serki czy camembert. :-)



Chutney z czerwonych porzeczek
1 kg czerwonych porzeczek
1/2 kg trzcinowego cukru
125 ml octu jabłkowego, u mnie Cichostów
pektyna
1 i 1/2 łyżeczki cynamonu
1 i 1/2 łyżeczki utartych w moździerzu goździków
pieprz do smaku

Opłukane porzeczki wsypuję do płaskiego garnka z grubym dnem, dodaję połowę cukru i przyprawy, ocet. Pektynę (ilość wymaganą na tę ilość owoców, wg przepisu z torebki) mieszam z resztą cukru i wsypuję po 10 minutach gotowania, dokładnie mieszam. Porzeczki podgrzewam jeszcze przez ok. 10 minut. I przekładam do wyparzonych słoików. Stawiam je do góry dnem. 
Ja przechowuję chutney w lodówce. Można go też zapasteryzować. 

Chutney i ser

1-2 krążki sera Grillka lub podobnego
kilka gałązek świeżego tymianku
1-2 ząbki czosnku
dobra oliwa
chutney

Wierzch każdego krążka naciąć delikatnie w środku na krzyż. Oprócz tego zrobić nacięcia w różnych miejscach, po to by włożyć w nie plasterki czosnku. Serki posmarować z wierzchu dobrą oliwą. Ułożyć na nich gałązki tymianku. Owinąć je szczelnie w folię aluminiową. Smażyć na grillowej patelni po 5 minut z każdej strony. Następnie odwinąć z folii, przełożyć na talerz,  w miejsce środkowego nacięcia nałożyć chutney.  

źródło - blog kucharnia.blogspot.com

środa, 15 sierpnia 2018
Co roku robię dżem morelowy, najprostszy, morele plus sok cytryny + cukier. W tym roku dodałam do owoców jeszcze kwiaty ekologicznej lawendy, żeby dodać im ciekawego aromatu. 



Dżem z moreli

2 kg moreli
sok z 2 cytryn
ok. 300 g cukru (do smaku, w tym roku owoce same w sobie są bardzo słodkie)
torebka pektyny
kilka kwiatków świeżo zerwanej lawendy

Morele ogołoć z pestek, przekrój na ćwiartki, wsyp do płaskiego garnka z grubym dnem, zasyp cukrem odsypując troszeczkę i zostawiając na później (pół szklanki cukru zostawiam z boku by później wsypać go z pektyną). I tu uważaj z ilością, bo lepiej potem dosypać cukier, niż zrobić dżem słodszy, niż lubisz. Dodaj sok z cytryn i odstaw owoce na pół godziny, żeby morele puściły sok. Potem postaw garnek na małym ogniu i podgrzewaj, czasem mieszając, jak owoce się rozpadną wsyp pół szklanki cukru wymieszanego z pektyną i dalej gotuj dotąd aż masa będzie miała odpowiednią dla Ciebie gęstość. W międzyczasie spróbuj czy nie trzeba dosypać cukru do smaku. 2 minuty przed końcem smażenia wsyp kwiatki lawendy, wymieszaj. Dżem przekładaj do wyparzonych słoików i ustaw je do góry dnem, do ostygnięcia. 
Tagi: morele
07:57, krokodyll8 , Przetwory
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 14 sierpnia 2018

Pomidory meksykańskie/tomatillos/miechunka pomidorowa 




W stanie dzikim rosną w Peru i w Meksyku. W Ameryce Środkowej są dużo bardziej popularne, niż pomidory. Smak mają bardzo słodki z wyczuwalną cierpką nutą, oczywiście pomidorowy. Są soczyste i aromatyczne. Doskonałe są na surowo, jako dodatek do sałatek, czy salsy. Można z nich robić dżemy, chutneye. Pyszne aromatyczne sosy i zupy. I oczywiście bardzo zdrowe i smaczne kiszonki.

Miechunka pomidorowa jest niskokalorycznym owocem, bo w 90% składa się z wody. Ma dużą ilość witaminy C. Bogata jest w kwasy organiczne i cukry. Zawiera sporo wapnia, magnezu, fosforu, żelaza, potasu, miedzi, prowitaminy D3 oraz witamin z grupy B. Jest dobrym źródłem kwercetyny, flawonoidu stosowanego w leczeniu alergii, działa on też przeciwzapalnie i przeciwzakrzepowo. W połączeniu z witaminą C kwercetyna spowalnia procesy starzenia się organizmu. Owoc ten zawiera dużo pektyn.


Część tomatillos zakisiłam, dokładnie tak jak kisi się u nas ogórki. A część użyłam do przygotowania prostej salsy, która pochłonęliśmy wraz z chipsami.




Salsa verde

dwie garście tomatillos

mała cebula

świeża papryczka chilli

pęczek kolendry

sok z limonki

sól i pieprz


Tomatillos, cebulę i chilli pokroić, kolendrę posiekać razem z gałązkami, dodać sok z limonki, sól, pieprz i całość ostrożnie zblendować, żeby nie zrobić z tego jednolitej paci.

Podawać z kukurydzianymi chipsami.


poniedziałek, 13 sierpnia 2018
Gorzkie melony, to bardzo zdrowe owoce, które mają niezwykle korzystne działanie na nasz organizm. Obniżają poziom cukru we krwi, wykorzystywane są w diecie antynowotworowej, zwiększają odporność na infekcje wirusowe, polecane są w diecie zapobiegającej rozwojowi łuszczycy. Zawierają żelazo, wapń, fosfor, potas. Bogate są w witaminy B1, B2, B3, A i C. Owoce tego melona wykorzystywane są w kuchni indyjskiej, chińskiej, malezyjskiej, wietnamskiej, filipińskiej itd. Moczy się je w słonej wodzie lub chwilę blanszuje, aby pozbyć się gorzkiego smaku, można też postąpić z nimi jak z bakłażanem, czyli pokrojone owoce (po usunięciu z nich miąższu wraz z pestkami) obficie solimy i zostawiamy na sitku, aby pozbyć się goryczy, która wypłynie z wraz z sokiem, następnie je płuczemy, by usunąć nadmiar soli i osuszamy. Mniej goryczy mają niedojrzałe owoce. 



Z melonów zrobiłam pyszne curry wg przepisu z Indii, a konkretnie z Kerali (Indie płd-zach. Wybrzeże Malabarskie), znalazłam ten przepis na blogu masalka.pl . 



Curry z gorzkimi melonami



3 gorzkie melony
1 duża cebula
4 świeże papryczki chilli
łyżeczka czarnej gorczycy
1/3 szklanki wiórków kokosowych
jogurt naturalny
sól i pieprz
ryż

Melony przekrawam wzdłuż na pół, wybieram miąższ z pestkami i go wyrzucam, skórki melonów kroję w plasterki, posypuję obficie solą i wsypuję na sitko, zostawiam na pół godziny do obcieknięcia. Potem płuczę i osuszam ściereczką. W ten sposób pozbywam się części goryczy.
Na oliwie smażę posiekaną cebulę i pokrojone papryczki chilli. W tym czasie blenduję wiórki z łyżką jogurtu i łyżeczką gorczycy. Na patelnię zaś wsypuję pokrojone melony, smażę razem z cebulą i chilli, dodaję liście curry, pastę kokosową, chwilkę razem smażę. Podaję z gorącym ryżem i dużym kleksem jogurtu.


niedziela, 12 sierpnia 2018
Bardzo lubię nalewki, które robi moja koleżanka Iza z bloga Smaczna Pyza. Jak Iza wypuszcza się  gdzieś w podróż, to zawsze ma ze sobą kolekcję własnych domowych nalewek. Jak włóczyłyśmy się po Podlasiu, to piłam jej nalewkę kurkową, wiśniową, aroniową, porzeczkową. Piłam wcześniej i piłam później nalewki przygotowywane przez różne osoby, ale to Izy smakują mi najbardziej. Aromatyczne, z wyraźnym smakiem owoców, z dobrze dobranymi proporcjami słodyczy i alkoholu. Dlatego w tym roku postanowiłam sama zrobić kilka nalewek, ale nie ryzykując, czyli korzystając z receptur koleżanki. :-) Skorzystałam z ostatniego wysypu truskawek i kilka tygodni temu nastawiłam nalewkę z truskawek i rabarbaru z dodatkiem pomarańczy i laski wanilii. Teraz ją zlałam. Czuję, że wszystkie proporcje pięknie są zachowane. Aromat piękny. Wanilii i owoców. Smak owoców, a nie cukru rozpuszczonego w alkoholu. Nie ulepek, a nalewka.



Nalewka z truskawek i rabarbaru

1 kg truskawek
1 kg rabarbaru
1 kg trzcinowego cukru
2 pomarańcze eko
1 laska wanilii
1,5 l wódki czystej 40%
0,5 l spirytusu 96%

Dojrzałe, zdrowe truskawki dokładnie opłukałam, osączyłam i oderwałam szypułki. Szypułki odrywa się po umyciu owoców, żeby te niepotrzebnie nie nasiąkły wodą. Następnie pokroiłam je na ćwiartki.
Rabarbar umyłam, przycięłam końce i pokroiłam w grube plasterki.
Pomarańczy nie obierałam, po umyciu pokroiłam je na cząstki.
Do wyparzonego dużego słoja wsypałam naprzemiennie truskawki z rabarbarem i pomarańczami posypując je cukrem. Ułożyłam tak kilka warstw, owoce i cukier, owoce i cukier. Do cukru dodałam pokrojoną na kawałki laskę wanilii. Kiedy już wszystkie owoce i całość cukru wylądowała w słoju, ostatnia warstwa to cukier, to słój zakręciłam i odstawiłam na 12 godzin. Powinien stać 12-24 godzin. Po 12 jednak już owoce puściły sok. Lato mamy upalne, wolałam więc nie czekać do górnej granicy 24 godzin i od razu po tych 12 godzinach wlałam wódkę i spirytus. Zakręciłam słój. Przez kilka pierwszych dni słojem kołysałam, by cukier szybciej się rozpuścił. Słój zostawia się na 3-4 tygodnie. Mimo skwaru jest bezpieczny. Za mną już 3 i pół tygodnia. Dziś właśnie zlałam nalewkę przez gazę ułożoną w sicie. Wsad owocowy porządnie odcisnęłam. Nalewka przez tydzień postoi w słoikach, potem ją przeleję do butelek, a mętny płyn z dołu przefiltruję przez filtr kawowy. Butelki należy schować w ciemne miejsce i zapomnieć o nich na pół roku. :-)

    1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 82
    | < Luty 2019 > |
    Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10
    11 12 13 14 15 16 17
    18 19 20 21 22 23 24
    25 26 27 28      
    Tagi
    TĘCZA SMAKÓW 2 Mikser Kulinarny - przepisy kulinarnej blogosfery przepisy kulinarne
    © Wszystkie zamieszczone materiały na tej stronie są moją własnością. Kopiowanie, powielanie bez mojej zgody jest zabronione.