wtorek, 28 marca 2017
Od jakiegoś czasu bardzo mnie bawi gotowanie po wegańsku. W naszym domu dania wegetariańskie i wegańskie są na porządku dziennym, ale  teraz złapałam bakcyla, który polega na robieniu sernika bez sera za to z awokado, parmezanu z nerkowców, mięsa z seitana itd. Coś innego z czegoś roślinnego. I wkręca mnie ta zamiana, podmiana, te małe oszustwa, których się dopuszczam częstując dzieci ciastem podobnym do tiramisu ale z bananów, pastą wyglądającą i podobnie smakującą, jak ta z jajek ale bez jajek itd. :-) Cały czas mam poczucie, że ryzykuję, że za chwilę trafię na coś niejadalnego. Ale tak nie jest. Wszystko co do tej pory zrobiłam smakuje obłędnie albo tylko bardzo dobrze. :-) I przy okazji stałam się fanką bloga ervegan, bo przepisy Eryka są po prostu smaczne. :-) Trafiłam na jego bloga przypadkiem, ale nic nie dzieje się przypadkowo. :-) 
Tym razem przyrządziłam spaghetti. Nie pierwszy raz, już wcześniej skusił mnie ten przepis. Mogę więc śmiało powiedzieć, że przyjął się u nas w domu i co jakiś czas na pewno będę go robić. Bolognese wszyscy znacie. Tym razem parmezan jest z nerkowców a mielone mięso z tofu. :-) Ale pomidory już są z pomidorów. :-))



Spaghetti bolognese

W miejsce mięsa - mielone tofu (300 g tofu, 1/4 szklanki płatków drożdżowych, 2 łyżeczki papryki wędzonej, cząber, kumin, sumak, czosnek w proszku, 4 łyżki sosu sojowego, pieprz, olej roślinny). Tofu kruszę w dłoni lub rozdrabniam przy pomocy widelca i mieszam z pozostałymi składnikami za wyjątkiem oleju, smażę go na nieprzywierającej patelni, na rozgrzanym oleju, mieszam tylko raz, chodzi o to by się przysmażył. Po kilku minutach smażenia przesypuję tofu do naczynia żaroodpornego i wstawiam je do piekarnika nagrzanego do 250 stopni, temperaturę od razu zmieniam na 150 stopni i piekę przez ok 20 minut, tym razem mieszając co jakiś czas i uważając, żeby nie przypalić tofu. 

W miejsce parmezanu - 1/2 szklanki nerkowców, czubata łyżka płatków drożdżowych i sól do smaku, wszystko blenduję, ale nie na jednolitą masę, tylko orzechy po zblendowaniu mają wyglądać jak starty na małych oczkach parmezan.

ugotowany makaron spaghetti orkiszowo-razowy
500 ml passaty pomidorowej
2 łodygi selera naciowego
2 małe marchewki
1 średnia cebula
1 duży ząbek czosnku
1/2 szklanki czerwonego wina
garść suszonych grzybów, zalanych wrzątkiem
gałka muszkatołowa świeżo starta
mielone goździki
kumin
sumak
balsamico
świeża bazylia
olej roślinny
odrobina bulionu lub wody

Cebulę i czosnek drobno siekam i smażę przez kilka minut na rozgrzanym oleju. Przekładam do miseczki i na olej wrzucam obraną i drobno posiekaną marchewkę z pokrojonymi łodygami selera, smażę dłuższą chwilę, po czym dodaję odcedzone posiekane grzyby, wlewam wino. Gdy płyn wyparuje wlewam passatę, dodaję przyprawy, balsamico, tofu, cebulę z czosnkiem, chwilę razem duszę, dodaję jeszcze nieco bulionu lub samą wodę.

Na talerzach układam makaron, na nim sos, posypuję go wegańskim "parmezanem" i listkami bazylii. 


piątek, 24 marca 2017
Monika wymyśliła sobie zupę krem z pieczarek, która będzie jej przypominała tę z torebki, jedzoną w zabieganym dniu bezwstydnie. Zgadałyśmy się o tym, gdy podałam zupę wg jej przepisu swojej córce, która bardzo lubi grzeszyć czy zupą z torebki czy innym fast foodem. I zupa Moniki bardzo jej smakowała. :-)



Krem z pieczarek

1,25 kg pieczarek portobello
oliwa
czubata łyżka masła
1-2 ząbki czosnku
2 l bulionu
pęczek świeżych ziół
4 ziemniaki
125 ml śmietany kremówki
1 żółtko
sól i pieprz

Pieczarki kroję w plasterki, wrzucam na rozgrzaną oliwę i smażę je dotąd aż sos wyparuje z patelni. Dodaję masło, posiekany ząbek i chwilę je jeszcze trzymam na ogniu, aż się zrumienią.
Odkładam ok. 1/5 pieczarek, żeby potem podać je z gotowym kremem. 

Bulion wlewam do garnka, dodaję do niego pęczek ziół przewiązany sznurkiem i doprowadzam bulion do wrzenia.

Obrane ziemniaki kroję w kostkę. Wsypuję je do bulionu i gotuję przez ok. 10 minut, do chwili aż zmiękną. Wtedy wrzucam pieczarki i przez moment razem gotuję. Wyciągam zioła i zupę miksuję. 

Śmietanę mieszam z żółtkiem, wlewam do niej chochelkę gorącej zupy, mieszam i wlewam do garnka, znów mieszam. Przez chwilę gotuję. Doprawiam solą i pieprzem. 

Na talerzach ozdabiam krem pieczarkami, które wcześniej odłożyłam na bok i świeżymi ziołami. Małe grzanki też idealnie tutaj pasują.

* źródło - "Opowiadania drewnianego stołu" Monika Walecka

Tagi: pieczarki
00:10, krokodyll8 , Zupy
Link Dodaj komentarz »
środa, 22 marca 2017
Zwykły pszenny chleb z dodatkiem ziaren słonecznika i sezamu. Piekę go wtedy, gdy chcę mieć za kilka godzin od chcenia :-) własne ciepłe pieczywo. 



700 g mąki pszennej chlebowej typ 750
20 g świeżych drożdży
ok. 430 ml wody
3 łyżeczki soli
2 łyżeczki cukru
2 łyżki oliwy
4 łyżki ziaren słonecznika
5 łyżek sezamu

Odlewam pół szklanki wody i dodaję do niej drożdże i cukier, mieszam dotąd, aż drożdże w całości się rozpuszczą i nie będzie żadnych grudek. 

Do miski wsypuję mąkę, sól, pestki słonecznika i sezam. Mieszam. Robię wgłębienie do którego wlewam zaczyn i oliwę. Dołek zasypuję mąką i zaczynam wyrabiać ciasto cały czas wolnym strumieniem wlewając pozostałą wodę. Każda mąka wchłania inną ilość wody. Dodaję więc jej tyle by powstało miękkie, elastyczne ciasto, które nie będzie się kleiło do rąk, ale nie będzie też suche. Ciasto rozciągam, składam i zagniatam. Na koniec ciasto powinno być elastyczne, gładkie i lśniące. Wtedy formuję z niego kulę, wkładam ją do miski i przykrywam wilgotną ściereczką. Zostawiam na góra 2 godziny do rośnięcia. 

Pod koniec tego czasu włączam piekarnik, nastawiam na 250 stopni. Na dolnej półce ustawiam naczynie z gorącą wodą. Na górnej garnek, w którym będę piekła chleb. 

Wyrośnięte ciasto spłaszczam uderzając w nie pięścią, wykładam na blat oprószony mąką i chwilę wyrabiam. Formuję bochenek, spojeniem do dołu. Obsypuję lekko mąką. Zostawiam na krótką chwilę do wyrośnięcia w koszyku przykrytym ściereczką. Następnie przekładam do gorącego garnka, przykrywam, wstawiam do piekarnika. Temperaturę zmniejszam do 220 stopni. Przez 30 minut piekę pod przykryciem, przez kolejne ok. 20 minut piekę bez przykrycia. 

Gdy chcę sprawdzić czy bochenek jest upieczony muszę go odwrócić i opukać od spodu. Wydaje wtedy charakterystyczny głuchy odgłos. Po kilku upieczonych chlebach już widzimy na oko, że chleb jest gotowy. :-) 
poniedziałek, 20 marca 2017
Połączenia roślin, które stosuje w swoich przepisach Yotam Ottolenghi nieraz wydają mi się zaskakujące. Niektóre jednak rozczarowują po spróbowaniu, jak przepis na brukselkę z granatem, cebulą i bazylią, a inne, i tych jest o niebo więcej, zachwycają, jak ten z kalafiorem. :-) 



1 kalafior (ok. 700g)
kilka łyżek oliwy
2 łodygi selera naciowego
30 g orzechów laskowych
świeża natka
pestki granatu z połowy dużego owocu
1/2 łyżeczki cynamonu
1/4 łyżeczki mielonego ziela angielskiego
1 łyżeczka kuminu
1 łyżeczka summaka
1 łyżka balsamico
2 łyżeczki syropu klonowego
sól, pieprz

Piekarnik nastawiam na 200 stopni i termoobieg. 

Różyczki kalafiora mieszam z kilkoma łyżkami oliwy, kuminem, sumakiem, solą, pieprzem. Wykładam je na blachę wyłożoną papierem. Piekę przez ok. 20 minut. Pilnuję, żeby kalafior się nie przypalił. Upieczony wsypuję do miski. 

Zmniejszam temperaturę piekarnika do 170 stopni. Na blachę wyłożoną papierem wsypuję orzechy i wstawiam je do piekarnika na ok. 15 minut, dotąd aż ich skórka zacznie pękać. Wtedy wysypuję je do miski wyłożonej ściereczką, owijam je nią i zostawiam na pół godziny. Po tym czasie pocieram je o siebie wewnątrz ścierki, żeby usunąć jak najwięcej skórek. Tak przygotowane orzechy siekam i dodaję do kalafiora. Wsypuję do niego cynamon, dodaję balsamico, syrop klonowy, oliwę, posiekaną natkę, pokrojony seler naciowy, pestki granatu. Wszystko ze sobą mieszam. 




niedziela, 19 marca 2017
Poczęstowała mnie nią koleżanka w pracy. Pasta bardzo mi smakowała, więc postanowiłam ją sama zrobić szczególnie, że dziś rano wyjęłam z piekarnika domowy chleb z suszonymi pomidorami do którego warzywna pasta idealnie pasuje:-)



ok. 800 g marchewek
kilka ząbków czosnku
ok. 3 łyżek białej pasty tahini
mielony kardamon ok. 1/4 łyżeczki
mielony cynamon ok. 1 łyżeczki
kumin 1-2 łyżeczki
1/4 łyżeczki harissy
kilka łyżek gęstego jogurtu
oliwa
sok cytryny
ok. 2 łyżek syropu klonowego
starta skórka cytryny
sezam
czarnuszka

Marchewki obieram, układam na papierze na blasze, smaruję oliwą, obok nich kładę nieobrane ząbki czosnku. Wkładam do piekarnika nagrzanego do 200 stopni. Czosnek wyjmuję z piekarnika po ok. 10 minutach, marchewki po ok. 30 minutach. Studzę.

Marchewki kroję na mniejsze części, dorzucam do nich upieczone obrane z łusek ząbki czosnku, dodaję oliwę, sok cytryny, pieprz, sól, kardamon, cynamon, harissę, kumin, syrop i tahini. Przyprawy sypię nie żałując ich, bo mają nam dobrze dosmaczyć pastę i dać morze pięknego aromatu. Całość blenduję. Następnie dodaję ziarna sezamu i skórkę startą z cytryny, mieszam. Próbuję, czy nie trzeba dodać więcej któregoś ze składników. Pasta ma być dobrze dosmaczona. Sezam delikatnie powinien w niej chrupać, powinna być lekko wyczuwalna jego obecność. Jak już jest w niej wszystko co trzeba, to napełniam nią kokilki i wierzch posypuję czarnuszką. 


Warzywa korzeniowe 2017
Tagi: marchew
15:14, krokodyll8 , Śniadanie
Link Komentarze (2) »
sobota, 18 marca 2017
Bardzo lubię puddingi z chia. Ostatnio dużo się naczytałam o nasionach szałwii hiszpańskiej (chia), o tym że zawierają sporo kwasu Omega-3, dużo wapnia, białka, żelaza, selenu i błonnika. Warto więc je włączyć do codziennej diety. Dzienna dawka to 2 łyżki. Akurat tyle ile pochłaniam jedząc bardzo smaczny deser z samych dobrych składników: banany, mleko roślinne, chia, sok cytryny + ewentualnie inne owoce. :-) Ostatnio bowiem korzystam z przepisu z mojej obecnie ulubionej  książki "Kuchnia roślinna dla każdego" Eryka Wałkowicza.  Oto przepis:



1 szklanka zblendowanych bananów
2/3 szklanki mleka migdałowego
6 łyżek nasion chia
2 łyżki soku cytryny
szczypta soli
2 łyżki syropu klonowego

na wierzch jakieś owoce, u mnie dojrzałe mango zblendowane z dodatkiem soku cytryny i odrobiną syropu klonowego

Po zblendowaniu bananów dodaję mleko, chia, sól, sok cytryny i syrop. Mieszam i masę przekładam do szklanek czy pucharków, słoików, wszystko jedno. I chowam na jakiś czas do lodówki. Gdy masa stężeje na wierzchu układam czy to mus z mango czy skarmelizowane banany czy dowolne owoce w jakiejkolwiek wersji. :-) 




środa, 15 marca 2017
Zbliża się Wielkanoc, więc dzieciaki już mnie molestują, żebym upiekła ich ulubione mazurki z kajmakiem. A ja, póki co, zrobiłam im kajmakowe lody. :-) Niedawno ten przepis widziałam na jakimś blogu na Durszlaku i spodobała mi się jego prostota. Dwa składniki i nie trzeba używać maszynki do lodów. I faktycznie masa wychodzi gładka, aksamitna, a lody są bardzo smaczne. Pasują do nich np. karmelizowane orzechy :-) 



puszka skondensowanego mleka słodzonego
500 ml śmietany 30% l. 36%
duża szczypta soli

Puszkę wstawiam do dużego garnka z wodą i gotuję pod przykryciem minimum 3 godziny. Puszka ma cały czas być przykryta wodą. Potem zostawiam ją do ostygnięcia.

Ubijam schłodzoną śmietanę z dodatkiem soli dotąd, aż stanie się bardzo gęsta. Wtedy dodaję kajmak i całość miksuję. Przekładam do pojemnika i chowam do zamrażalnika. Lody gotowe są po kilku godzinach. 
Tagi: śmietana
23:33, krokodyll8 , Desery
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 14 marca 2017
Kompletnie niefotogeniczna za to bardzo smaczna pacia ze świeżymi ogórkami i pomidorami. Bardzo sycący, miły posiłek, taki comfort food złożony z mnóstwa składników, wymyślony przez Żydów irakijskich, którzy w latach 30tych zamieszkali w miasteczku koło Tel Awiwu. Mnie zabrakło jednego składnika - pikantnych pikli z mango. Chyba będę musiała zrobić takie pikle, żeby odkryć jak smakowo dopełniają to danie. :-) 




2 duże bakłażany
ew. kilka kromek chleba upieczonego w tosterze
kilka jajek ugotowanych na twardo
pikantne pikle z mango, opcjonalnie
sos tahini: 50 g jasnej pasty tahini, 40 ml wody, łyżka soku cytryny, ząbek czosnku, sól (wymieszaj tahini i nabierz podaną jej ilość, zmieszaj ze zmiażdzonym czosnkiem, solą, wodą i sokiem cytryny)
pasta zhoug: świeża kolendra, natka, strąk chilli, kumin, mielony kardamon, mielone goździki, cukier, sól, ząbek czosnku, ciut oliwy, ciut wody; składniki połącz w proporcjach które lubisz, ale nie żałuj kolendry, natki i chilli :-) i zmiksuj, ale na masę grudkowatą
sól, pieprz, kumin, sumak itp.
tortille albo pity

sałatka:
pomidory
ogórki
dymka
natka
sok cytryny
oliwa
sól, pieprz

Skrobaczką obierz bakłażany wzdłuż, w paski. Pokrój je w poprzek na plastry. Posyp solą z obu stron, rozłóż na tacy i zostaw na 30 minut, żeby pozbawić je jak największej ilości wody. Potem przetrzyj je papierowym ręcznikiem. 

Smaż je partiami na rozgrzanym oleju, z obu stron. Znów osusz je ręcznikiem. 

Zmieszaj posiekane składniki sałatki, dodaj sok cytryny i oliwę, dopraw, wymieszaj.

Na talerzach ułóż tortille, polej je sosem tahini, rozłóż bakłażany, polej je sosem tahini, ułóż na nie ćwiartki jajek posypane solą i pieprzem, rozsyp kawałki chleba, jeśli go używasz (ja zrezygnowałam z tego dodatku) skrop sosem tahini, nałóż pastę zhoug, na wierzchu ułóż pikle z mango, nałóż warzywną sałatkę.

* źródło - Yotam Ottolenghi


niedziela, 12 marca 2017
Dałam córce jedno z ciastek, które upiekłam.
- Z czego ono jest?!
- Z kakao, orzechów, cukru. 
- Wegańskie, błe. Mogłabyś do niego dodać trochę masła i mleka, byłoby smaczniejsze. 
- Dałam mleko roślinne.
- Średnio smakuje. 
Po chwili:
- Zjadłaś już ciastko do końca?
- Zjadłam.
- No, to powiem ci z czego ono było.
- ?!
- Z czerwonej fasoli, ha ha ha.
- Już nigdy od ciebie nic nie zjem!



Ciastka na ciepło smakowały nam średnio. Ostudzone smakują świetnie. Takie brownie z gorzkiej czekolady. Ale o dziwo smakują i tym, którzy za gorzką czekoladą nie przepadają. Myślę, że nikt z próbujących nie zgadnie że ich częścią składową jest czerwona fasola. :-) Jeśli lubicie mocno czekoladowe brownie, to uważam, że warto spróbować je upiec. :-) 

Ciastka ok. 25 szt.

3 szklanki czerwonej fasoli, czyli np. dwie 400 g puszki czerwonej fasoli Bonduelle, jak nie chce się wam samym gotować
7 łyżek masła orzechowego, oczywiście bez cukru i bez soli
6 łyżek kakao
2 łyżki zmielonego siemienia lnianego, ja mielę w mikserze do miksowania owoców na smoothie
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 szklanki mleka roślinnego, u mnie ryżowe migdałowo-orzechowe
kilka łyżek cukru l. ksylitolu do smaku, próbujcie jaka ilość wam odpowiada,
po upieczeniu ciastka będą mniej słodkie niż surowa masa
migdały i nerkowce do posypania

Fasolę odcedzam, blenduję razem z kakao i proszkiem. Dodaję masło i mleko i blenduję dalej. Dosypuję stopniowo cukier do osiągnięcia takiej słodkości, jaka mi odpowiada. Dodaję siemię, cały czas blenduję. Zblendowaną masę odstawiam na 10 minut, żeby siemię wchłonęło nadmiar wody.

Łyżką nakładam ciasto na pergamin ułożony na blasze. Placki rozsmarowuję tak, żeby były okrągłe. Posypuję posiekanymi migdałami i nerkowcami.

Piekę przez ok. 25 minut w 180 stopniach. Studzę na kratce. 

* źródło - ervegan.com
sobota, 11 marca 2017
Ciecierzyca występuje w mojej kuchni w bardzo wielu wariantach. Jest to najbardziej przez domowników ulubiona roślina strączkowa. Tym razem przybrała kształt chrupiących nuggetsów. Zamiast piany z białek użyłam aquafaby, czyli pianę ubiłam z zalewy po ciecierzycy z puszki. Można też ubić pianę z wody po gotowaniu ciecierzycy, ale wtedy zanim przystąpi się do ubijania wodę trzeba mocno zredukować. Aquafaba jest delikatna w smaku, nie ma posmaku ciecierzycy dlatego można z niej robić bezy i używać do wszystkiego do czego używamy piany białek. Aquafaba zlepia, zagęszcza, unosi danie, powoduje, że jest bardziej wilgotne. Ma więc wiele zastosowań. Co ciekawe odkryto ją naprawdę niedawno, bo pierwszych prób z tworzeniem piany z zalewy po ciecierzycy zastępującej tę z białek, dotąd jaja zastępowano siemieniem lnianym, podjął się najprawdopodobniej francuski kucharz Joel Roessel w 2014 r. Ważne, żeby nie łączyć jej z tłuszczami, bo wtedy znika w oka mgnieniu.



Nuggetsy

2 puszki ciecierzycy
1,5 szklanki zmielonych płatków owsianych
ulubione przyprawy: u mnie sumak, kumin, papryka wędzona, czosnek suszony, cząber, sól, pieprz
panierka: zgniecione płatki kukurydziane, zmielone płatki owsiane
olej

Sos:
średnia cebula
2 duże pomidory bez skórki
2-3 łyżki sosu sojowego
2-3 łyżki octu jabłkowego
musztarda do smaku
2 łyżeczki papryki wędzonej
garstka suszonych śliwek namoczonych we wrzątku
sól, pieprz

Ciecierzycę odcedzam zostawiając 1 szklankę zalewy. Zalewę ubijam na sztywną pianę. 



Ciecierzycę wraz z przyprawami przepłukuję i blenduję ale tak, żeby zostawić grudki ciecierzycy, w żadnym wypadku na gładką masę. Następnie dodaję pianę i mieszam. Na końcu dodaję stopniowo zmielone płatki, mieszam, masa będzie gęstnieć. Zostawiam ją na 10 minut, żeby zgęstniała jeszcze bardziej.

Po tym czasie z masy lepię nuggetsy, obtaczam je w panierce i smażę na roślinnym oleju z każdej strony, przez kilka chwil, aby się zrumieniły. Następnie układam je na blasze wyłożonej pergaminem i piekę przez ok. 10 minut w 180 stopniach. 

Oczywiście można je tylko usmażyć lub po dodaniu do masy kilku łyżek oleju tylko upiec. Ale ja chciałam, żeby były bardziej chrupiące z zewnątrz. 

Dodatek do nuggetsów to np. jakiś pikantny sos. Ja zrobiłam sos z następujących składników:
1 średnia cebula
2 duże pomidory bez skóry
sos sojowy
musztarda
ocet jabłkowy
garstka suszonych śliwek namoczonych we wrzątku
2 łyżeczki wędzonej papryki
sól, pieprz

Smażę posiekaną cebulę, dodaję pokrojone pomidory i duszę. Dodaję sos sojowy, ocet, musztardę, mieszam i miksuję.
Dodaję śliwki, przyprawy i znów gotuję do odparowania wody. 


* żródło - ervegan.com


1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 71
| < Listopad 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      
Tagi
TĘCZA SMAKÓW 2 Mikser Kulinarny - przepisy kulinarnej blogosfery przepisy kulinarne
© Wszystkie zamieszczone materiały na tej stronie są moją własnością. Kopiowanie, powielanie bez mojej zgody jest zabronione.