wtorek, 27 czerwca 2017
Kolejny bardzo smaczny chleb. :-)



60 g startera, czyli zakwasu z lodówki
180 ml ugotowanej wystudzonej wody
200g mąki żytniej typ 2000

500g mąki żytniej typ 720
200g mąki pszennej razowej
100g siemienia lnianego
3 łyżeczki soli
4 łyżki miodu, u mnie rzepakowy
600 ml ugotowanej ostudzonej wody

Wieczorem wyjmuję starter z lodówki. Po godzinie, dwóch łączę go z 200g mąki żytniej razowej i 180 ml ugotowanej ostudzonej wody. Przykrywam miskę folią spożywczą i odstawiam ją na noc. Na suchej patelni prażę siemię lniane i też odstawiam, niech sobie stygnie, ja idę spać. :-) 

Rankiem w wodzie rozpuszczam miód i sól. Do miski z zakwasem dodaję obie mąki, ową wodę, siemię i  dokładnie mieszam rękoma, ale nie wyrabiam. Ciasto przykrywam folią i zostawiam na 8-12 godzin. Jak jest gąbczaste i wyrośnięte, to przekładam je do keksówek wysmarowanych oliwą i odstawiam na 3-4 godziny przykryte ściereczką. Jak dwa razy zwiększy objętość, to piekę w 220 stopniach. Wcześniej do piekarnika wstawiam naczynie z wodą, by powstała para. Wtedy chlebek po upieczeniu będzie miał chrupiącą skórkę.

Chleb piecze się przez ok. 40 minut. Upieczony zaczyna wyraźnie odstawać od brzegów foremek, a uderzony w spód wydaje głuchy dźwięk. Chleb studzę na kratce. Dopiero jak już jest całkowicie wystudzony, to owijam go ściereczką i tak przechowuję.

*źródło - Chleb" Piotr Kucharski
Tagi: chleb
00:20, krokodyll8 , Chleby
Link Komentarze (1) »
czwartek, 15 czerwca 2017
Zrobiłam go w maju i odtąd co drugi dzień piekę kolejne żytnie chlebki na zakwasie. Na początku czerwca go uśmierciłam, bo za długo czekał na mój powrót do domu wyciągnięty z lodówki. Zrobiłam więc zakwas nr 2 i znów mam w domu swoje chleby i zapach ciepłego pieczywa rozchodzi się z mojej kuchni co drugi wieczór. :-) Na te kilka dni przerwy w domowym wypiekaniu chleba, wsparła mnie swoim chlebem moja koleżanka Sylwia z piekarni Ziarnem Malowane. :-) Niestety, dobre uzależnia. Nie miałam ochoty na chleb ze sklepu. :-) 



Lubię piec chleb, uspokaja mnie to, jest to czynność kojąca. Świat się wali, pali, a ja idę do kuchni przygotować ciasto na kolejne chlebki i skupiam się tylko na tym. :-) Takie chwile są potrzebne każdemu. :-) Lubię swój zakwas, bo jest niezawodny. Lubię smak mojego chleba i świadomość, że doskonale wiem z jakich jest zrobiony składników. 

I do zakwasu i do ciasta na chleb używam tylko mąk ekologicznych. 

Przepis na zakwas

1 dzień - w dużym słoju wymieszałam 100g mąki żytniej typ 2000 i 100ml ugotowanej ostudzonej wody. Słój przykryłam folią spożywczą, w której zrobiłam kilka dziurek. Postawiłam go w ciepłym miejscu.

2 dzień - po 24 godzinach wsypałam 100g mąki żytniej typ 2000, wlałam 100 ml ugotowanej ostudzonej wody. Całość wymieszałam i znów przykryty słój zostawiłam w cieple.

3 dzień - po 24 godzinach wsypałam 100g mąki żytniej typ 2000 i wlałam 60 ml ugotowanej ostudzonej wody, wymieszałam, przykryłam i odstawiłam w to samo miejsce.

4 dzień - po 24 godzinach dodałam 100g mąki żytniej typ 2000 i 60 ml ugotowanej ostudzonej wody. Znów przykryłam, znów słój trafił w ciepły kąt.

5 dzień - po 12 godzinach odważyłam potrzebną do chleba ilość zakwasu, a resztę schowałam w słoiku, już normalnie zamkniętym zakrętką, do lodówki.

Przepis na chleb ze świeżo zrobionym zakwasem podałam tu:
chleb żytni na zakwasie

Co drugi dzień sięgam po słoik z zakwasem-starterem z lodówki. Wystawiam go na blat godzinę, dwie przed mieszaniem startera na zakwas. Biorę 60 g zakwasu "lodówkowego" czyli startera i mieszam z 200g mąki żytniej typ 2000 i 180 ml ugotowanej ostudzonej wody. Mieszam, przykrywam folią i zostawiam na noc. Do słoika zaś wsypuję łyżkę mąki i wlewam łyżkę wody, mieszam, zamykam i chowam do lodówki, potem rano go wyciągam, by się ogrzał. Dodaję do niego łyżkę wyrośniętego przez noc zakwasu, mieszam, chowam słoik do lodówki. Te zabiegi czynię po to, by nigdy mi nie zabrakło zakwasu. :-)) Już bywało, że zostawały na dnie słoika smętne resztki, gdy więcej czerpałam ze słoika, niż dodawałam do niego. :-)) 

Natomiast do zakwasu, który rósł przez noc w misce dosypuję 200 g mąki żytniej typ 2000, 600 g mąki żytniej typ 720, 3 łyżeczki soli, wlewam 700 ml ugotowanej ostudzonej wody. Wszystko dokładnie mieszam. Przykrywam folią i odstawiam na ok. 8-10 godzin. Po tym czasie przekładam ciasto do natłuszczonych keksówek, wyrównuję wierzch wilgotną dłonią. Blaszki chowam pod ściereczką. I zostawiam na ok. 5 godzin, aż ciasto będzie gąbczaste i podwoi swoją objętość. Następnie piekę je w 220 stopniach w towarzystwie 3 keksówki wypełnionej wrzątkiem. 

Mam najgorszy piecyk do pieczenia chleba, bo mój gazowy piekarnik piecze tylko od dołu. Z termoobiegu nie korzystam, bo nie chcę chlebków wysuszać. Mimo braku piekarnika grzejącego góra-dół i tak wychodzą doskonałe chlebki. Chleb jest gotowy po ok. 45 minutach, jego brzegi odchodzą od foremek, postukany w spód wydaje głuchy dźwięk. Lubię go wtedy jeszcze położyć bezpośrednio na kratce górą do dołu, żeby lekko go podpiec z najbielszej strony. Studzę chleb na kratce, na blacie. Dopiero całkiem ostudzony zawijam w ściereczkę i w niej przechowuję. Chleb ma chrupiąca skórkę i wilgotny miąższ. :-) 

*źródło - "Chleb. Domowa piekarnia" Piotr Kucharki


21:35, krokodyll8 , Chleby
Link Dodaj komentarz »
| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
TĘCZA SMAKÓW 2 Mikser Kulinarny - przepisy kulinarnej blogosfery przepisy kulinarne
© Wszystkie zamieszczone materiały na tej stronie są moją własnością. Kopiowanie, powielanie bez mojej zgody jest zabronione.