Pieczywo

poniedziałek, 08 maja 2017
Wykorzystałam długi weekend na samodzielne przygotowanie zakwasu:
1 dzień - w dużym słoju wymieszałam 100g mąki żytniej typ 2000 i 100 ml przegotowanej letniej wody. Przykryłam słój folią spożywczą, w której zrobiłam kilka dziurek i postawiłam w ciepłym miejscu.
2 dzień - po 24 h dodałam 100g mąki żytniej typ 2000 i 100 ml przegotowanej letniej wody, wymieszałam, przykryłam słoik.
3 dzień - po 24h dodałam 100g mąki żytniej typ 2000 i 60 ml przegotowanej letniej wody.
4 dzień - po 24h powinnam dodać 100g mąki żytniej 2000 i 60 ml przegotowanej letniej wody, ale moim zdaniem zakwas za mało miał pęcherzyków powietrza i wody dodałam więcej, do uzyskania konsystencji gęstego kisielu. I wtedy ruszył. Być może w przypadku mojej mąki od razu powinnam dawać ciut więcej wody niż w przepisie, bo zakwas od pierwszych 24 h powinien już lekko bąbelkować, no mieć wyraźne pęcherzyki powietrza. Ważny też jest zapach, zakwas pachnie jak kwaśne jabłka. 
5 dzień - tym razem po 12 h możesz już zacząć z tego zakwasu piec chleb. 



Pierwszy chleb na własnym żytnim zakwasie

350 g zakwasu
200 g mąki żytniej razowej 2000
600 g mąki żytniej typ 720
ok. 650 ml wody przegotowanej, letniej
2-3 łyżeczki soli

Wszystkie składniki mieszamy (zostanie nam sporo zakwasu, chowamy go w słoiku do lodówki, potem będziemy go karmili i wykorzystywali do następnych chlebków) aby się połączyły. Nie wyrabiamy, bo mąka żytnia tego nie lubi. Przykrywamy miskę folią spożywczą i odstawiamy w temperaturze pokojowej na 8-12 godzin, aż wyrośnie. Gdy ciasto wyrosło i po odsunięciu je palcem widzimy, że ma gąbczastą strukturę to przekładamy je do dwóch wysmarowanych masłem lub olejem 20 cm keksówek, choć ja wykorzystałam jedną 30 cm. Zwilżamy dłoń i dociskamy, wyrównujemy ciasto. Przykrywamy je ściereczką i odstawiamy na 8-12 godzin. 
Następnie rozgrzewamy piekarnik do 200-220 stopni, wstawiamy na dno naczynie z wrzącą wodą, albo spryskiwaczem spryskujemy wnętrze piekarnika przed włożeniem formy z ciastem i tę operację spryskiwania powtarzamy przy uchylonym piekarniku już po włożeniu foremki. Chleb pieczemy przez ok. 40-50 minut. Gdy brzegi ciasta odchodzą od brzegów, chleb wyjmujemy z foremki i układamy na kratce, aby przestygł. 

*źródło - Piotr Kucharski "Chleb"
20:34, krokodyll8 , Pieczywo
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 25 kwietnia 2017
Słoik z zakwasem dostałam od swojej bliskiej koleżanki Ani. Razem z przepisem. Minął jeden dzień, a chleb był gotowy. :-) Bardzo smaczny. Na pewno będę  go często piekła. :-) Czyli pierwsze koty za płoty, to bowiem mój pierwszy chleb na zakwasie, a nie jak dotąd na drożdżach. :-)



Chleb codzienny Ani (autorki bloga kuchennymidrzwiami.pl )

3 łyżki zakwaszonego ciasta
ok. 250 g mąki orkiszowej chlebowej
ok. 250g mąki chlebowej pszennej
500 ml letniej wody
Te składniki dokładnie mieszam, odkładam 3 łyżki masy z powrotem do słoika i słoik chowam do lodówki do następnego pieczenia. Nie przechowuję go dłużej niż 10 dni. Muszę w tym czasie, znów korzystając z jego zawartości, upiec następny chleb. :-) Przed pieczeniem wyjąć go trzeba z lodówki i trzymać w temperaturze pokojowej przez kilka godzin zanim się go użyje do robienia ciasta.

1 łyżeczka miodu
1/2 szklanki płatków owsianych
1/2 szklanki sezamu
1/2 szklanki siemienia lnianego
1/2 szklanki otrąb owsianych
2 płaskie łyżeczki soli

Do wymieszanego ciasta dodaję powyższe składniki, wyrabiam, w razie potrzeby dosypuję mąkę. Gotowe ciasto ma się nie przyklejać do rąk i ma być elastyczne, dość wilgotne. Wyrabiam je bardzo krótko. Następnie przekładam do jednej większej formy lub kilku maciupkich foremek wysmarowanych olejem i obsypanych płatkami owsianymi. Ciasto ma sięgać na wysokość 4/5 foremki. Formę chowam do foliowej torebki, tworząc coś na wzór namiotu. I zostawiam w ciepłym miejscu na 12 godzin. Po tym czasie delikatnie smaruję olejem wierzch ciasta i posypuję ulubionymi ziarnami i wstawiam do piekarnika nagrzanego do 200 stopni na około 45 minut. Chleb jest upieczony, gdy po postukaniu w jego spód słychać głuchy odgłos.



Chleb studzę na kratce. 

Przechowuję w ściereczce. 




środa, 22 marca 2017
Zwykły pszenny chleb z dodatkiem ziaren słonecznika i sezamu. Piekę go wtedy, gdy chcę mieć za kilka godzin od chcenia :-) własne ciepłe pieczywo. 



700 g mąki pszennej chlebowej typ 750
20 g świeżych drożdży
ok. 430 ml wody
3 łyżeczki soli
2 łyżeczki cukru
2 łyżki oliwy
4 łyżki ziaren słonecznika
5 łyżek sezamu

Odlewam pół szklanki wody i dodaję do niej drożdże i cukier, mieszam dotąd, aż drożdże w całości się rozpuszczą i nie będzie żadnych grudek. 

Do miski wsypuję mąkę, sól, pestki słonecznika i sezam. Mieszam. Robię wgłębienie do którego wlewam zaczyn i oliwę. Dołek zasypuję mąką i zaczynam wyrabiać ciasto cały czas wolnym strumieniem wlewając pozostałą wodę. Każda mąka wchłania inną ilość wody. Dodaję więc jej tyle by powstało miękkie, elastyczne ciasto, które nie będzie się kleiło do rąk, ale nie będzie też suche. Ciasto rozciągam, składam i zagniatam. Na koniec ciasto powinno być elastyczne, gładkie i lśniące. Wtedy formuję z niego kulę, wkładam ją do miski i przykrywam wilgotną ściereczką. Zostawiam na góra 2 godziny do rośnięcia. 

Pod koniec tego czasu włączam piekarnik, nastawiam na 250 stopni. Na dolnej półce ustawiam naczynie z gorącą wodą. Na górnej garnek, w którym będę piekła chleb. 

Wyrośnięte ciasto spłaszczam uderzając w nie pięścią, wykładam na blat oprószony mąką i chwilę wyrabiam. Formuję bochenek, spojeniem do dołu. Obsypuję lekko mąką. Zostawiam na krótką chwilę do wyrośnięcia w koszyku przykrytym ściereczką. Następnie przekładam do gorącego garnka, przykrywam, wstawiam do piekarnika. Temperaturę zmniejszam do 220 stopni. Przez 30 minut piekę pod przykryciem, przez kolejne ok. 20 minut piekę bez przykrycia. 

Gdy chcę sprawdzić czy bochenek jest upieczony muszę go odwrócić i opukać od spodu. Wydaje wtedy charakterystyczny głuchy odgłos. Po kilku upieczonych chlebach już widzimy na oko, że chleb jest gotowy. :-) 
wtorek, 07 lutego 2017
Najlepszy jest ten upieczony własnoręcznie. Doskonały dodatek do arabskich dań na ciepło lub do past. Przepis zaczerpnęłam z książki z której ostatnio na potęgę korzystam. Tyle pięknych książek kulinarnych wychodzi, a tak niewiele z nich zawiera przepisy, które natychmiast przyjmują się w domu, które i się udają i cieszą i ma się ochotę do nich wracać. Ta książka mnie nie zawiodła. Zawiera receptury na dania, które od dłuższego czasu goszczą u mnie w domu, ale ciut inne ich wersje oraz na zupełnie nowe potrawy, odkrycia. Polecam ją, bo mimo wyłapanych kilku błędów, które jednak w niczym nie przeszkadzają zrobić proponowanych dań bezbłędnie przybliża kuchnię arabską, przepisy są atrakcyjne i smaczne , a mowa o książce "Hummus, za'atar i granaty" autorstwa Samar Khanafer.



Chleb arabski

250ml ciepłej wody
0k. 500 ml mąki typ 750
ok. 40 g drożdży świeżych
łyżeczka soli
łyżeczka miodu
1 łyżka oliwy z oliwek

Drożdże łączymy z częścią ciepłej wodą i miodem. Mąkę mieszamy z solą, robimy dołek i wlewamy zaczyn drożdżowy. Do reszty wody dodajemy oliwę, zagniatając ciasto wlewamy wąską strużką płyn. Oczywiście w razie czego dosypujemy mąkę, gdyby było jej za mało. Całość zagniatamy przez 5 minut, ciasto umieszczamy w misce, przykrywamy ściereczką i odstawiamy na ok. 2 godziny, aż urośnie. Następnie dzielimy je na kulki, które wałkujemy na cienkie okrągłe placuszki. Układamy je na blasze, na pergaminie i pieczemy w 230 stopniach prze ok. 5 minut. Placuszki podczas pieczenia spuchną. 

poniedziałek, 09 stycznia 2012

Pierwszy raz upiekłam je do hummusu, ale tak bardzo wszystkim smakują, że zaczęłam je piec częściej i zjadane są najczęściej same, czasem w towarzystwie zupy kremu albo posmarowane wytrawną pastą lub pomarańczowym dżemem.
W Turcji placki te spożywane są w okresie postu, w czasie wieczornego posiłku iftar.

Pide

30 g świeżych drożdży

cukier

250 ml letniej wody

450 g mąki

1 łyżeczka soli

1 żółtko

1 łyżeczka oliwy

1 łyżeczka cukru

ziarno sezamowe do posypania

+ ociupina oliwy na wierzch

Drożdże rozrabiam ze szczyptą cukru i wodą. Mąkę przesiewam do miski i łączę z solą i drożdżami. Wyrabiam. Następnie zostawiam na 20 minut do wyrośnięcia, w misce przykrytej ściereczką.

Z ciasta formuję kulki. Z każdej robię placek. Palcem umoczonym w oliwie rysuję w cieście romby lub robię dołki. Placki przekładam na blachę, układam je na pergaminie. Smaruję żółtkiem wymieszanym z łyżeczką oliwy i łyżeczką cukru. Posypuję sezamem. Piekę w 180 stopniach przez ok. 10 minut.

* źródło - "Culinaria. Kuchnie Europy" wyd. Konemann

10:07, krokodyll8 , Pieczywo
Link Komentarze (5) »
niedziela, 13 lutego 2011

Wczoraj dzieciaki gotowały razem z wujkiem. Wujek pozwolił im wybrać konkretną potrawę lub miejsce na Ziemi ;-), z którego ma ona pochodzić. Dzieciaki jednogłośnie wybrały kuchnię indyjską. Przygotowywały curry i pomagały robić chlebki.

Chlebek chapati

2 szklanki mąki razowej wymieszanej z pszenną

sól

ok. 1/2 szklanki letniej wody

oliwa

masło ghee

Mąkę należy zmieszać z solą i  powoli dolewając wodę (ilość tak naprawdę "na oko". ;-) zagnieść twarde ciasto. Wyrabiać przez pięć minut. Podzielić na kulki wielkości włoskiego orzecha. Wujek kazał je wałkować na lekko oprószonym blacie i smażył je z obu stron na naoliwionej patelni. Znalazłam w necie przepis, w którym sugerowano, by po rozwałkowaniu kulki na placek posmarować go z jednej strony olejem l. masłem ghee, zwinąć i znów rozwałkować i smażyć z obu stron na suchej patelni. No, nie wiem jak jest lepiej.

Po usmażeniu placków układa się je nad otwartym ogniem. U wujka nad gazem stała wysoka kratka, na której układał placki i one podgrzewane od spodu rosły, przewracał je na drugą stronę i znów się nadymały jak poduszki.

Ciepłe placki były pysznym dodatkiem do curry. No, nie wyszły okrągłe. ;-)

21:46, krokodyll8 , Pieczywo
Link Komentarze (9) »
środa, 08 września 2010

Już od jakiegoś czasu miałam ochotę na leczo, ale ciągle wypadało mi z głowy, żeby je przyrządzić.  Aż trafiłam na smakowity, pięknie sfotografowany wpis Małgosi. Oprócz leczo przygotowała pyszne bułki proziaki. Pierwszy raz spotkałam się z tego typu pieczywem. Jest niesamowite. Dopiero następnego dnia przeczytałam więcej o proziakach we wspomnieniach Ani. Miło wyobrazić sobie, jak jedne kobiety wypiekały je na rozgrzanych płytach pieców i szykowały z nich kanapki dla swoich mężów, a inne smażyły je dla swoich dzieci i podawały np. z kwaśnym mlekiem albo z konfiturą.  Proziaki można piec lub smażyć.  Ania przygotowuje je na suchej, żeliwnej patelni i są wtedy jasne, a tylko gdzie niegdzie mają brązowe plamki. Ja smażyłam je na oleju i przygotowałam nieco grubsze placki. Smakują podobnie do pity, ale lepiej. Robi się z nich nie tylko kanapki, ale i podaje do ciepłej zupy, do gulaszu, ze zsiadłym mlekiem albo posypane cukrem, polane miodem czy udekorowane dżemem. Przeczytajcie co pisze na ten temat Ania.  Bardzo nam smakowały.

Leczo

2 duże cukinie

3 duże cebule

7 świeżych papryk

2 kg pomidorów

ok. 10 parówek (u mnie głównie malutkie, pikantne baranie kiełbaski, ale 2 parówki też się zaplątały ;-))

sól, pieprz, zioła prowansalskie

Cukinie pokroiłam w kostkę i smażyłam na oliwie, połowę na patelni, połowę w dużym garnku. Następnie wrzuciłam do nich posiekaną cebulę i chwilę razem dusiłam.

Oczyściłam papryki, pokroiłam je na kawałki i dodałam do cukinii. Wędlinę pokroiłam na mniejsze kawałki i również dodałam do warzyw.

Na końcu dorzuciłam pomidory, z których najpierw zdjęłam skórki i wycięłam twarde części, a dopiero później pokroiłam je na kawałki.

Całość doprawiłam przyprawami. Na koniec całą potrawę udało mi się już zmieścić w jednym garnku. Dusiłam ją ok. 20 minut.

* źródło - mama

Proziaki

1/2 kg mąki

1 łyżka soli

1 płaska łyżeczka sody oczyszczonej

250 ml zsiadłego mleka albo maślanki

1 łyżka cukru

Mąkę wymieszałam z sodą, solą, cukrem. Powoli wlewałam maślankę i wyrobiłam gładkie, niezbyt twarde ciasto. (Gdyby ciasto się nie lepiło, można dodać mąki, ale u mnie trzeba było dodać ociupinkę maślanki). Od ciasta odrywałam kawałki, formowałam z nich kulki i wałkowałam na grubość racucha (trzeba pamiętać, że placki jeszcze podrosną) okrągły placek o średnicy ok. 15 cm. Kładłam je na gorącą patelnię (u mnie na rozgrzany tłuszcz) i na niezbyt dużum ogniu smażyłam po kilka minut z każdej strony. Warto pamiętać, że można je też upiec w piekarniku.

Jedliśmy je i ciepłe i zimne. :-)

*źródło - blog Waniliowo

 

16:48, krokodyll8 , Pieczywo
Link Komentarze (18) »
niedziela, 14 marca 2010

Miałam mało czasu, ale starczyło go, by upiec chleb orkiszowy. Piekłam go z myślą o synku uczulonym na mleko. Chlebek jest smaczny. Bardzo pasuje do kanapek z pieczenią, którą piekłam ostatnio. :-)

Chleb orkiszowy

800 g mąki orkiszowej

7 g suchych drożdży (jeśli drożdże zwykłe, to 14 g i wtedy wpierw warto je rozpuścić w lekko ciepłej wodzie z łyżeczką cukru i zostawia się je pod przykryciem na 10 minut, przed połączeniem z mąką)

2 łyżki oliwy z oliwek

2 płaskie łyżeczki soli

600 ml lekko ciepłej wody

1 łyżka miodu

Makę mieszam z solą i drożdżami. Oliwę, miód i wodę mieszam w dzbanku i dolewam do mąki. Ciasto dokładnie wyrabiam przez ok. 7-8 mimt, jest klejące, ale nie należy dosypywać mąki.

Długą keksówkę lub dwie małe smaruję oliwą i przekładam ciasto. Przykrywam ściereczką i zostawiam na ok. 1 godzinę do wyrośnięcia.

Chleb piekę przez ok. 40 minut w 180 stopniach.

* źródło - blog Gotuję, bo lubię

12:05, krokodyll8 , Pieczywo
Link Komentarze (4) »
środa, 13 maja 2009

Nadrabiam zaległości. W ostatniej Weekendowej Piekarni wśród dwóch propozycji znalazła się i ta, na którą miałam chęć od dawna, czyli focaccia. Zamiast więc leżeć plackiem, z powodu przeziębienia, upiekłam placek. Focaccia smakowała wszystkim, smaczna i puszysta, a najbardziej mojej córce, która kocha oliwki. Na zdjęciu jest placek przekrojony, jeszcze gorący, bo nie mogliśmy się już go doczekać. Po wystudzeniu ciasto było puszyste, ale już nie załapało się na fotografię. ;-)))

U Lindy Collister przeczytałam, że nazwa focaccia pochodzi od łacińskiego słowa "focus", które oznacza palenisko. Już Etruskowie piekli takie placki na rozpalonych kamieniach ułożonych na warstwie żaru.

Linda Collister w swojej "Wielkiej księdze chleba" zamieściła przepis na focaccię bez dodatków i propozycje różnych wersji farszów. Napisała, że warto podać focaccię wraz z włoskim salami i domowym sosem z octu, oliwy i soli, a popijać tę przystawkę można wytrawnym, włoskim winem. 

Focaccia z oliwkami i rozmarynem

15 g świeżych drożdży
1 łyżeczka cukru
200 ml ciepłej wody
400 g mąki pszennej (typ 650)
1 łyżeczka soli
3 łyżeczki oliwy

oliwki, rozmaryn i oliwa do posmarowania

Do letniej wody dodałam rozkruszone drożdże oraz cukier, wymieszałam, żeby drożdże się rozpuściły. Przykryłam wilgotną ściereczką i zostawiłam na 10 minut.

Do dużej miski przesiałam mąkę i dodałam rozpuszczone drożdże oraz resztę składników. Wyrabiałam ciasto przez ok.10 minut. Uformowałam kulę, posmarowałam ją lekko oliwą i włożyłam do miski. Przykryłam wilgotną ściereczką i zostawiłam na 2 i pół godziny do wyrośnięcia. W tym czasie dwukrotnie odgazowywałam ciasto i je składałam.  

Wyrośnięte ciasto lekko wyrobiłam, położyłam na blasze przykrytej pergaminem i rozciągnęłam na placek o grubości 2 cm i zostawiłam, by wyrosło, na pół godziny, przykryte. Po tym czasie zrobiłam palcami wgłębienia. Posmarowałam placek oliwą, a do dziurek włożyłam połamany rozmaryn i zielone oliwki. Zostawiłam na pół godziny, by jeszcze wyrosło i piekłam w nagrzanym do 200 stopni piekarniku przez 20 minut.

11:27, krokodyll8 , Pieczywo
Link Komentarze (12) »
wtorek, 12 maja 2009

Jestem spóźnialska, ale w końcu upiekłam ten pyszny fiński chlebek zwany Joululeippa, zaproponowany przez Margot w przedostatniej edycji Weekendowej Piekarni. Nie dziwię sie, że to bożonarodzeniowe pieczywo. Chlebek jest doskonaly w smaku. Bardzo nam smakował. Pierwszego dnia miał chrupiącą skórkę i miękki miękisz, teraz cały jest mięciutki. I wczoraj i dziś jedliśmy go z wielkim apetytem i jak do każdego dobrego przepisu lubię wracać tak i do tego wracać na pewno będę. Jestem wdzięczna Alicji za pomysł Piekarni, za te wszystkie przepisy, które można tam znaleźć. A smak chlebka tym bardziej doceniam, bo przez ostatnie tygodnie jedliśmy mało pieczywa i głównie kupne. No, bez porównania. :-))

Fiński chleb Joululeippa (cytuję za Margot):

Zaczyn

* 1 łyżeczka 9 procent. Octu( ja dam 10 % bo taki jest w Polsce pół na pół z winnym co ma 6%)
* 350 ml gorącej wody
* 400 ml mąki żytniej(białej lub razowej)

Zagotować wodę, lekko ja ostudzić (odstawić na 5- 7 minut ), dodać ocet i wtedy dodać mąkę. Wszystko dokładnie wymieszać, przykryć i pozostawić
w ciepłym miejscu, co najmniej 12 godzin.

* 25 ml wody
* 20 g świeżych drożdży
* 3 łyżki miodu (można mniej)
* 1 łyżką oleju
* 1 łyżeczka mielonego (startego) kardamonu
* 1 / 2 łyżeczki cynamonu
* odrobinka :) startej gałki muszkatołowej
* 1 łyżeczka soli
* 300 ml mąki żytniej razowej
* 300 ml mąki pszennej razowej (ostatecznie można i białej)

Do posmarowania
* 1 łyżka wody,
* 1 / 2 łyżki miodu,
* 1 łyżeczka soli morskiej (grubej)

Drożdże rozpuścić w wodzie z łyżeczką miodu. Pozostawić aż się spieni. Następnie wymieszać wszystko razem-zagnieść i zostawić do rośnięcia na godzinę, przykryte. Wyjąć ciasto, na papierze do pieczenia uformować 2 podłużne bochenki (wąskie). Zostawić do rośnięcia. Po 30-35 minutach wierzch posmarować wodą zmieszana z miodem i posypać sola. Piec przez 45 - 50 minut, 200 C. Wystudzić na kratce.

14:54, krokodyll8 , Pieczywo
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2
| < Maj 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
TĘCZA SMAKÓW 2 Mikser Kulinarny - przepisy kulinarnej blogosfery przepisy kulinarne
© Wszystkie zamieszczone materiały na tej stronie są moją własnością. Kopiowanie, powielanie bez mojej zgody jest zabronione.