Nieprzepisowe

wtorek, 02 stycznia 2018
Miód na serce  - Festiwal Nowe Epifanie. 
Cudowne spotkanie z atrakcjami miodowymi w drodze do stołów. Efekt pracy pszczół w wielu odsłonach.  W powietrzu woń miodu i perfum o zapachu miodu konkurowały ze sobą.  Na głowy gości leciał złoty pył. Spotkaniu towarzyszyły piosenki zespołu Z Lasu. Piękny, niezapomniany  wieczór:-)



Twaróg z miodem, ciasto miodowe z pistacjami, galaretka z pigwy, mus z kaszy jaglanej i kakao, wegański smalec z fasoli, cymes


Kutia


Twaróg ze złotem. :-))



Miody, pyłek, plastry miodu


Kolekcja etykiet "miodowych"


Smakowanie i zabawa :-) 

Organizator - Monika Kucia

Tagi: miód
20:50, krokodyll8 , Nieprzepisowe
Link Komentarze (2) »
sobota, 30 grudnia 2017
Od przybytku głowa nie boli. :-) Mamy w Polsce 200 odmian ziemniaków, a na spotkaniu spróbowaliśmy kilku z nich w różnych odsłonach. 



Wg przepisów staropolskich z XVIIIw. przygotowano ziemniaki marynowane, ziemniaki pieczone z grzybami (kurkami i boczniakami) z dodatkiem rycerskiego toruńskiego piernika. 



Była też kartoflanka, ciasto z ziemniaków, bambrzok, kluski śląskie z sosem grzybowym, leniwe z sosem ze śliwek, piernika i fiuta (skoncentrowany sok z buraka), pączki ziemniaczane i wódka z ziemniaka. :-) 





Ziemniaków można było też posłuchać. Dotykaliśmy ich, drapaliśmy, głaskaliśmy i słuchaliśmy co do nas mówią. :-)



Gotowali dla nas Tomek Hartman, Maciek Barton i Michał Żulewski. 



O dźwięk wydawany przez ziemniaki zadbał Beniamin Głuszek. "Dotykaj ziemniaka który znajduje się z lewej strony, usłyszysz dźwięk.
Trzymaj dwa ziemniaki jednocześnie i wsłuchaj się w dźwięki.
Skupiaj się na różnych myślach, być może podczas trzymania dwóch ziemniaków usłyszysz delikatne zmiany dźwięku spowodowane zmianami rezystancji Twojej skóry.
Tak działa wykrywacz kłamstw...") A o plantację zadbała Alicja Patanowska. :-)



Ciepłe pączki popiliśmy wódką Baczewskiego. :-) A o dostęp do ziemniaków tak wielu odmian zadbał Europlant.:-)
A to wszystko na kolejnym cudownym spotkaniu przygotowanym przez Monikę Kucię "Ziemniak interpretacje". Organizato: Siała Baba Mak






wtorek, 26 grudnia 2017


W tym roku śniadanie zdominowały smaki Mazowsza.  Mieliśmy długą listę pyszności powstających na tym terenie, regionalnych dań z historią, zniewalających smaków sera z ziemi, twarożków, serów dojrzewających, czy wędlin, przetworów i innych smakołyków.  Wybraliśmy wiele z nich komponując swoje dania. Grupa wolontariuszy Slow Food Warszawa gotowała całą sobotę i przez większość nocy własne potrawy. Każdy z nas miał przygotować super danie dla bagatelka 220 osób. :-) Potem od rana rozstawianie krzeseł, stołów, dekorowanie, rozkładanie dań na talerzach.


zdj. Eryk

I zaczyna się. Jest godzina 11.30, goście już zajęli miejsca, nasze dzieciaki, kiedyś kilkuletnie smyki plączące się pod nogami w czasie wcześniejszych edycji śniadania, teraz pomagały nam we wszystkim i to one wnoszą tace z serami, rybami, tradycyjnymi wędlinami, rozdają talerze z przygotowanymi przez nas daniami tego slow śniadania. 


zdj. smakujzycie.pl

Ta cała krzątanina jest po to, żeby móc usiąść razem przy śniadaniowym stole i spróbować wszelkich dobroci uprawianych w Polsce, wytworzonych w naszym kraju przez małych producentów regionalnych smakołyków, przez ekologicznych rolników. Żeby móc poczuć prawdziwie polskie smaki. Nacieszyć się kuchnią slow. 



Mieliśmy tremę, na ile nam się uda podołać zadaniu. Przecież na ostatnim śniadaniu serwowane były dania Amaro, Agaty Wojdy, Zbyszka Kmiecia, Aleksa Barona i innych znamienitych szefów kuchni. A tym razem dania tworzyliśmy my, w większości domorośli kucharze. :-)) Ale wszystko się udało. I smakowało wyśmienicie. :--)

Menu tegoroczne:
Pasztet warzywny z sałatką z ogórków Ani Matusiak
Pasta z grochu z selerową posypką i dynią w oleju rzepakowym Agi Kręglickiej
Wytrawne ciasto z kaszy Renaty Brzakały
Chałka z dynią z wytrawną pastą twarogową Kuby Gutka
Kornickie jaja faszerowane Uli Kalinowskiej



Jajo w koszulce zabajone Roberta Lacha, szefa kuchni Piątej Ćwiartki, która nas gościła w swoich progach
Placuszki piernikowe K
aroliny Nej-Jarząbek
Pasta twarogowa ze skórkami eko pomarańczy, ze smażonymi śliwkami z posypką z orzechów laskowych i czarnego sezamu mojej produkcji :-)
Oprócz tego: kozi twaróg z Cegłowa, kurpiowskie wędliny od Krystyny Marcyjańskiej, wędzony pstrąg od Dariusza Marcinkowskiego z Radziwiłłowa, Pieczone warzywa od Ziółków, 



*Fasolka z orzełkiem na ciepło, masło z Radziwiłłowa, jabłka grójeckie od Joanki, pieczywo z piekarni Piwońskich, herbata z czarnego bzu z Puszczy Mariańskiej, miód nawłociowy Tamary i Dariusza Krężlewiczów z Leoncina, konfitura wiśniowa zakroczymska, soki z Wiatrowego Sadu



Ha, i nalewka miętowa od Wojtka z Nadbużańskiego Domu:-) 

*Fasolka z orzełkiem. Opowiadał mi o niej Leszek Horwath. Pisał o niej na swojej stronie: " Nasiona tej niezwykłej fasoli, nazywanej „fasolą z orzełkiem”, zachowały się w rodzinie państwa Bulzaków w Świniarsku k/Nowego Sącza. Odmiana białej, karłowej fasoli „ozdobiona” została przez naturę czerwono-bordowym rytem wyraźnie przedstawiającym orzełka. Co więcej, na niektórych ziarnach, nad orzełkiem, występuje plamka jako żywo przypominająca koronę - podobną do tej z polskiego godła. Od kilku lat uprawą i przywróceniem polskiej tradycji rolnej i kulinarnej tej odmiany  zajmuje się Zenon Szewczyk - mieszkaniec Podegrodzia (matecznika Lachów Sądeckich), polonista, radny powiatowy i autor wydanej we wrześniu 2009 r. książki zatytułowanej „Chleb nasz powszedni czyli kuchnia Lachów Sądeckich”.
Związany z fasolą ustny przekaz mówi, że na Sądecczyznę jej ziarna trafiły z dawnych kresów wschodnich, prawdopodobnie z okolic Stanisławowa. 
W okresie zaborów sadzono ją tam w tajemnicy, pomiędzy ziemniakami, ponieważ za jej uprawianie groziły surowe represje ze strony zaborców. 
Tradycją, niejako obowiązkiem patriotycznym, było spożycie fasoli z orzełkiem w jednej z potraw wchodzących w skład tradycyjnej wieczerzy wigilijnej (np. w barszczu - zamiast uszek)."

środa, 06 grudnia 2017
Ostatnie śniadanie Slow Food Wwa zorganizowaliśmy w 2014r. Była to kolejna jego edycja. Udana jak każda wcześniejsza. :-) Cudowne menu, wspaniali ludzie, niesamowity klimat. Piękny czas. Co roku czekałam na to listopadowe święto. A tu, nagle przerwa śniadaniowa. Aż do tego roku. Śniadanie znów powraca. :-) Odbędzie się tym razem w Zamku Królewskim, w Arkadach Kubickiego, w niedzielę 10 grudnia o godz. 11.30. Bilety są do kupienia na biletomat.pl  :-) A dziś umieszczam kilka zdjęć wspomnień z ostatniej jego odsłony. :-)
Gościliśmy wtedy w Reducie Banku Polskiego. Po raz pierwszy zawijałam materiałowe serwetki tworząc z nich wachlarze. A potem z koleżankami roznosiłam arcy ciekawe menu przygotowane przez najlepszych szefów kuchni. Była domowa pasztetówka z wątróbek króliczych, z ogórkami kiszonymi przygotowana przez Arkadiusza Janczarka. Witek Iwański przygotował chleb żytni z brązowym masłem i kumpiakiem z grzybami z własnej spiżarni. Amaro jesiotra w rumianku, wosku i burakach. Zbyszek Kmieć z Sebastianem Olmą przyrządzili genialną owsiankę na gęstej okrasie, z piklami. Aleks Baron żur na zakwasie z palonej kaszy gryczanej i wędzonej gęsi. Agata Wojda dynię z kaszą jaglaną, kozieradką i oscypkiem w sosie z suski sechlońskiej. Witek Iwański nasmażył jeszcze masę racuchów drożdżowych z miodem drahimskim. Moje dzieciaki nabrały ich całe garście. 
To co będzie na obecnym śniadaniu, pozostaje jak zwykle tajemnicą, do ostatniej chwili. :-) 


krzątanina przed śniadaniem :-) 



jesiotr w soku z buraka



pasztetowa w słoiku :-) 


owsianka



racuchy, zabrane przez moje dzieciaki na drogę. :-) 



smażone jabłka o konsystencji gumy do żucia, pycha :-) 

wtorek, 28 listopada 2017
Dziady - Nakarmić Dusze

Wieczór Dziadów, w którym brałam udział w przeddzień 1 listopada był chwilą refleksji, tęsknoty, budzenia się wspomnień, ale też poczucia bliskości z tymi, z którymi rozmowy od jakiegoś czasu toczę już tylko w głowie. Tylko i aż. Bo jest tam przestrzeń dla ważnych dysput i dla krótkich przekomarzań. :-)
Miło było ten akurat wieczór spędzić tak uroczyście i nostalgicznie.:-) Tak pięknie. :-) Spotkanie zorganizowała Monika Kucia 
przy pomocy kilku super zdolnych osób.  
Ugościliśmy dusze zmarłych, byliśmy myślami blisko tych, którzy odeszli. Karmiliśmy się symbolicznymi potrawami z kaszy, soczewicy, miodu, wędzonych śliwek, orzechów. Piliśmy wódkę.  Arek Andrzejewski częstował nas własnym chlebem na zakwasie i zakwasem Hieronimem.  Alicja Patanowska wykonała miseczki z gliny, które nam posłużyły do pewnego rytuału.
Słuchaliśmy opowieści z Polesia. Obejrzeliśmy film o rytualnym płaczu na cmentarzu, płaczu - śpiewie, płaczu-rozmowie. Wysłuchaliśmy pieśni zadusznych zespołu Z Lasu. I spotkaliśmy przyjaciół. 


ściana naszej pamięci


miód, jeden z ważnych składników potraw szykowanych w dawniejszych czasach, w tych dniach, z okazji święta


miód i światło


domowy żytni chleb na zakwasie, obok zakwas na bazie którego ten chleb powstaje, zakwas ma imię :-), Hieronim. :-)


miseczki wykonane  na kole garncarskim przez Alicję, specjalnie na tę okazję, każdy z nas wybrał jedną dla siebie


pieśni o śmierci, żałobie, żalu, nadziei śpiewane przez Zespół Z Lasu


tekst jednej z pieśni żałobnych rodem z Polesia


miseczki zgnietliśmy w dłoniach ku intencji bliskich osób, które odeszły





Tagi: dziady
00:23, krokodyll8 , Nieprzepisowe
Link Dodaj komentarz »
piątek, 22 maja 2015
Niedawno wybraliśmy się na spacer z Karolem Szurdakiem i to bardzo niedaleko, bo do pobliskiego parku. Spojrzeliśmy na niego pod kątem pożywienia. No i okazuje się, że jadalnych, choć dzikich roślin rośnie w nim całe mnóstwo. :-)  
Na przykład taki szczaw:




Można go dodać do sałatki, do tarty albo zrobić z niego zupę. :-) Stokrotki też są jadalne :-)

Poza tym taka lipa:


O tej porze roku ma jeszcze miękkie listki, doskonale smakują surowe. Już nie musimy kupować sałaty masłowej. ;-)) Z kwiatów lipy można robić napar. 

Forsycja już przekwitła. Szkoda. Jej jadalne kwiatki wspaniale dekorują dania i napoje. Na przykład takie smoothie z forsycją. ;-) 



Kwiatki Weronika. Rosną pośród traw. Doskonale smakują i prezentują się np. w jajecznicy :-)



Czosnaczek. Jemy kwiaty i liście. Kwiatki smakują podobnie do czosnku.



Berberys. Jego owoców używamy zamiast cytryny. :-)


Głóg. Kwiaty z pączkami, listkami suszymy i robimy napar - ma korzystny wpływ na serce. 



Tasznik. Zamiast rukoli. I smaczne listki w kształcie serduszek. 



Pokrzywa,która ma 3 razy więcej wit. C niż cytryna, obniża poziom cukru we krwi i posiada jeszcze całą masę innych zdrowotnych właściwości i jasnota (ta z kwiatkami) . Obie zdrowe i smaczne. Przyrządzać niczym szpinak. Napary z kwiatów jasnoty uszczelniają naczynia krwionośne.



W trawie rośnie sobie postrzępiona roślinka, idealna zamiast koperku. Emotikon smile Krwawnik.




Gwiazdnica. Do czego tam chcemy :-)




Albo taki miłorząb. :-) Suszymy i robimy herbatkę. Lepsza nauka, lepszy seks. :-)

Emotikon smile

Podagrycznik. Ogonkami liści zastępujemy szparagi. :-)) Zblanszować, usmażyć.

:-)

Łopian. Zanim wyrosną liście wykopujemy korzeń, kroimy go w słupki, smażymy na głębokim oleju z dodatkiem sosu sojowego i mamy smaczne frytki. 

 

Kurdybanek. Niegdyś używany w Polsce bardzo często, jako przyprawa, podobny do tymianku. 




Rzeżucha. Kwiaty z łodyżkami dodajemy do sałatek.


Emotikon winkK

Barszcz. Nasza narodowa potrawa. Łodygi barszczu kisiło się, a potem łączyło z wywarem warzywnym, czy mięsnym, zagęszczało mąką, dodawało ugotowane jaja. Kazimierz Jagiellończyk za nim przepadał. Trzeba spróbować.




SEmotikon smileodygi barszczu kisiło się, a potem łączyło z wywarem warzywnym, czy mięsnym, zagęszczało mąką, dodawało jajka. Kazimierz Jagiellończyk go uwielbiał. Trzeba spróbować. 

REmotikon winkBarszcz. Nasza narodowa potrawa. 
Emotikon smi


wtorek, 19 maja 2015
Jakiś czas, dłuższy ;-), temu odbyły się sympatyczne warsztaty kulinarne w Makro, na których byłam z córką. 
Gotowałyśmy z laureatami konkursu "Zgotuj sobie sukces" i młodzieżową Kulinarną Reprezentacją Polski (zdobywcy dwóch medali na mistrzostwach w Luksemburgu). Bardzo dobrze, sprawnie nam się gotowało w takim towarzystwie. I miło. :-) Mamy tylu zdolnych młodych kucharzy o których jednak jest cicho sza, bo nie są celebrytami, a już naprawdę dużo potrafią. :-)  Zwycięzcy wystąpią na międzynarodowej kulinarnej olimpiadzie w Erfurcie w 2016 rok. Trzymamy za nich kciuki. :-) 

Powstało, jak zwykle kilka ciekawych dań. 
Po pierwsze przystawka - sałatka z łososia i krewetek z galaretką z mohito podana na plasterkach ogórków w towarzystwie kawioru i grzanki. 



Następnie zupa krem z groszku. Nakładaliśmy ją na talerze przy pomocy syfonu. Dodatkiem do niej był groszek ptysiowy, który sami formowaliśmy oraz miętowy puder.



Po zupie wystąpił sandacz w cytrynowym sosie z marchewkowym puree  oraz cienko pociętym, a następnie zmrożonym fenkułem w sosie winegret na szczypiorkowej oliwie. Bardzo smaczne danie. :-)


Tak pocięty fenkuł, a następnie długo przetrzymany w lodzie smakuje bardzo dobrze, a poza tym ładnie się prezentuje, trochę nie do poznania :-) 


Danie z sandaczem :-)

A na deser przygotowaliśmy suflet czekoladowy z pomarańczowym sosem.:-)

poniedziałek, 18 maja 2015
W marcu, gdy przyroda zaczyna się budzić, a w drzewach zaczynają krążyć soki :-) warto wgryźć się w drzewa brzóz, by uzyskać sok z brzozy, lekko słodki i super zdrowy. Metod jest kilka od wwiercania, do nacinania pnia, przez odłamanie gałęzi. W ciągu całego dnia da się zebrać sporo soku. Za rok robimy powtórkę. A na tegorocznym spacerze, w oczekiwaniu aż sokiem napełnią się butelki, zebraliśmy w lesie i na łące trochę dzikich roślin jadalnych. :-) Mrówkom darowaliśmy życie. :-) 

Zaczynamy zbierać sok :-)
Dzika marchewka :-) I pachnie jak marchewka. :-)
Korzeń dzikiej cykorii. Ma bardzo smaczne listki. Sam korzeń można wysuszyć, uprażyć i robić kawę. :-)
Mrówki. Wrzucamy do wrzątku i robimy zupę. Albo solimy, jak w Afryce, albo wsypujemy cukier, jak w Ameryce Południowej. 
Jałowiec prosto z krzewu. Bardzo smaczny. 
Szczawik zajęczy. Super smaczny. :-)
Szczypiorek z lasu. Zrobiliśmy z nim jajecznicę. :-)
Kurdybanek. Słowiańska przyprawa. Zamiast tymianku. :-)
Miodunka.
Pory z wody. :-) Czyli kłącza pałki wodnej.
Z ryżu, klasycznych warzyw i dzikiego zielska powstał smaczny posiłek. :-) 
czwartek, 11 kwietnia 2013

Grzybów1 k/Płocka. Tutaj mieści się gospodarstwo Ewy i Petera Stratenwerthów. W nim powstaje chleb Hruby na zakwasie i pyszne sery.


Dojrzewalnia serów. Co 2 dni sery są smarowane solanką i odwracane. Na zdjęciu widzimy przede wszystkim krowie sery, ale na górnej półce znajdują się także dwa sery kozie.

Wszystko zaczęło się od niebieskiego domku, w którym straszyło. To w nim swego czasu zamieszkał Peter i słabo znając się na uprawie roli skoncentrował się na wytwarzaniu jedzenia. Sery nauczył się robić mieszkając jakiś czas w Alpach. W Polsce postanowił tę umiejętność wykorzystać i z niej żyć.
Gdy do gospodarstwa przyjechała po raz pierwszy pani Ewa, to zastała tu jeszcze bardzo surowe warunki do życia, ale ser który tu powstawał był już doskonały. O początkach swojego życia na wsi opowiadała pokazując nam wnętrze małego, własnego muzeum.

 

I faza robienia sera, to łączenie 200 l mleka koziego z podpuszczką mikrobiologiczną sprowadzaną ze Szwajcarii. Sery te więc mogą spożywać także wegetarianie.
Pani Ewa z harfą.

Rura widoczna w tle odprowadza serwatkę na zewnątrz, do pojemnika. Odbiera ją sąsiad, hodowca świnek.


Więcej zdjęć z naszego wyjazdu na facebooku.

środa, 10 kwietnia 2013


Dzisiaj spotkaliśmy się z Justyną Podlaską i Andreą Valenzianim (farmerem) z firmy In Campagna,w siedzibie warszawskiej kooperatywy Kup Pan Cegłę,  by porozmawiać o kooperatywach. We Włoszech powstały one już w latach osiemdziesiątych. Jest ich bardzo dużo poczynając od małych skupiających kilkanaście osób, gdzie każdy z członków odpowiedzialny jest za sprowadzanie produktów od jednego producenta, skończywszy na ogromnych spółdzielniach, które mają swoje sklepy, magazyny, środki transportu itd. Członkowie kooperatyw wspólnie ponoszą wszelkie koszty, w tym pracy organizatorów i pomocników. Ktoś kogo nie stać na zakupy jedzenia może pomagać przy realizacji zamówienia i za tę pomoc otrzymać produkty spożywcze. Zazwyczaj kooperatywami są organizacje skupiające wiele grup solidarnych zakupów. Mają osobowość prawną. Są czymś w rodzaju spółdzielni. Skracają drogę od producenta do klienta. Wpływają na rozwój produkcji, kształtując ją zgodnie z oczekiwaniami finalnego nabywcy, a nie kierując się generowaniem zysków, jak ma to miejsce w przypadku pośredników handlowych. Pośrednicy zostali tu pominięci. Dzięki temu następuje rozwój produkcji takich a nie innych przedsiębiorstw i wpływa się na jakość ich wyrobów. Jednocześnie kształtuje się świadomość klientów. Kooperatywy we Włoszech są dużą siłą. Zapewniają pracę osobom znajdującym się w trudnej sytuacji życiowej. Mają wpływ na gospodarkę, zmieniają przepisy prawne na bardziej korzystne dla tego typu przedsięwzięć. Oferują przede wszystkim produkty krajowe, a nie pochodzące z importu.

Andrea opowiadał o tym, jak swego czasu na Sycylii wielu rolników uprawiało pomarańcze moro i tarocco. Owoce te uzyskiwały bardzo wysokie ceny. Sadów musieli chronić  uzbrojeni ochroniarze. Wysoka cena tych pomarańczy powodowała, że rolnicy wycinali cytryny i inne rośliny, by w ich miejsce sadzić te dwie odmiany pomarańczy. Ta sytuacja trwała dotąd, aż Hiszpania zdobyła dominację w ich uprawie, ponieważ produkcja, transport, sprzedaż w tym kraju zostały lepiej zorgaizowane, niż miało to miejsce we Włoszech. Po latach sukcesów nastały chude lata. Wielu rolników straciło wszelki zapał nie mogąc za swą pracę uzyskać należnej zapłaty.  Supermarkety kontraktujące owoce nie wpływały na rozwój dobrych upraw, sprawiedliwej pracy. Andrea i część rolników zaczęła dystrybuować swoje owoce korzystając właśnie ze współpracy z kooperatywami. Owoce nie są tanie, bo są to uprawy ekologiczne. Wymagają wiele pracy, by chronić owoce przed szkodnikami. Między drzewami należy kosić trawę, by nie było dużo insektów, trzeba zbierać spady, bo te również przyciągają owady. Należy uważać, by mrówki nie namnażały się za bardzo, bo przyciągają mszyce, itd.. W ostatnim czasie Andrea zaczął radzić sobie z tymi problemami hodując kury. Ptaki całymi dniami drepczą między drzewkami i żadne zielsko nie ma szansy tam urosnąć, tak samo rozprawiają się z owocami, które spadły z drzew. Kury zastąpiły ludzi, którzy dotąd o to wszystko dbali. Andrea ma więc w tej chwili ekologiczne cytrusy i ekologiczny drób. I choć jego praca jest ciężka czerpie z niej satysfakcję, bo wie, że oferuje klientom produkty dobrej jakości.
Opowiadał nam też o serowarze, który prowadził małą produkcję dobrych serów i chcąc ją rozszerzyć zwrócił się o kredyt do banku, ale bank mu odmówił. I wtedy pomogli członkowie kooperatywy spożywczej. Każdy z nich przekazał określoną kwotę producentowi i w pierwszym roku odbierał ją w postaci serów wytwarzanych przez producenta. Jemu dzięki temu wsparciu udało się rozwinąć działalność. Skorzystali na tym wszyscy. Producent, bo może teraz więcej produkować i jego odbiorcy, bo mają dostęp do szerokiej oferty serów dobrej jakości.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
| < Styczeń 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
Tagi
TĘCZA SMAKÓW 2 Mikser Kulinarny - przepisy kulinarnej blogosfery przepisy kulinarne
© Wszystkie zamieszczone materiały na tej stronie są moją własnością. Kopiowanie, powielanie bez mojej zgody jest zabronione.