Napoje

czwartek, 25 października 2012

Jesień w pełni. Dżdżysto, pochmurnie i chłodno. Łatwo teraz złapać jakąś infekcję. W taką pogodę lubię rozgrzewać się napojem owocowo-korzennym. Doskonale smakuje bez udziału herbaty, ale oczywiście można do jego składników włączyć nasze ulubione herbaciane liście. 
Przy okazji przypominam, że w piątek i sobotę w Warszawie rozgrzewa nas Festiwal Herbaty Dilmah.

Napój z jabłek i imbiru

plastry jabłka ze skórką

plaster nieobranego imbiru

skórka pomarańczy

kilka goździków

szczypta cynamonu

miód, ale taki najprawdziwszy

Wszystko poza miodem zalewamy wrzątkiem, żeby miód nie stracił na wartości, należy go dodać dopiero, jak napój przestygnie.

15:43, krokodyll8 , Napoje
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Popijały go już moje koleżanki, Josia i Iza. Teraz kolej na mnie. ;-)

Winny arbuz

miąższ arbuza

sok cytryny

liści mięty, nie żałujemy ich

miód

Całość zmiksować, przelać przez gęste sitko i płyn połączyć pół na pół z dobrym białym półsłodkim winem. Schłodzić przed podaniem. :-)

17:28, krokodyll8 , Napoje
Link Komentarze (2) »
piątek, 30 marca 2012

Gdy chce się pić. :-)

Napój z czerwonych papryk i pomidorów

250 ml soku z marchewek

250 ml soku z czerwonych papryk

250 ml soku z pomidorów

świeżo zmielony czarny pieprz

sok z limonki

Sok z marchewek i imbiru

300 ml soku marchewkowego

100 ml mleka kokosowego

sok z 3 czerwonych pomarańczy

kawałek startego świeżego imbiru

Napój z mango

4 dojrzałe owoce mango

250 ml jogurtu naturalnego

100 ml mleka kokosowego

tonka ew. inna aromatyczna przyprawa

Miąższ owoców zblendować z resztą składników (wielkości orientacyjne).

15:09, krokodyll8 , Napoje
Link Komentarze (8) »
czwartek, 22 września 2011

Jak już kończy się lato, to na krótką chwilę smutnieję. Trochę mi jednak tego czasu długich, jasnych dni szkoda.  Za chwilę jednak śmieją mi się oczy na widok dojrzałych jarzębin, kolorowych liści, straganów ze śliwkami, jabłkami, aronią, grzybami i moimi ulubionymi późnymi malinami. Lubię zapachy i smaki jesieni. Moi bliscy jednak w tym czasie zaczynają kolejno chorować. Przydaje się więc na ten okres przeziębień syrop piniowy, który robiłam latem. Przypominam sobie, podając go teraz moim dzieciakom,  jak zbierałam sosnowe pędy i że wtedy w lesie było duszno i gorąco,  mocno bowiem świeciło słońce w tamten majowy wolny dzień. Wtedy był to kosz sosnowych pędów, teraz zaś jest to lek na kaszel, niedawno jeszcze podkradany przez moje dzieci tylko dla jego smaku.

Dziś z warzywniaka przyniosłam opakowania malin. Posypałam je cukrem i poczekam, aż sam się zrobi malinowy, pyszny sok. Będzie, jak znalazł w chłodne dni do ciepłej herbaty. I późną jesienią albo w samym środku zimy zapachnie w moim domu owocami lata. Słodkie maliny osłodzą ciemne poranki, wieczory i przeziębienie któregoś z nas.

Sok z malin

maliny

cukier o tej samej wadze co owoce

Owoce delikatnie myję i rozkładam na papierowym ręczniku, by wyschły. Wsypuję warstwę owoców do słoja i warstwę cukru i powtarzam te czynności, ostatnia warstwa malin ma być szczelnie przykryta cukrem. Słój szczelnie zamykam. Czekam aż owoce puszczą sok, a cały cukier się rozpuści. Wtedy sok przelewam przez sitko do wyparzonych, suchych butelek lub słoików. Zakręcam i słoiki stawiam do góry dnem, a butelki pasteryzuję. W ten sposób przygotowany sok ma długi okres trwałości.  

Podobnie robię sok z młodych pędów sosny.

Dobrze jest też przygotować inny malinowy lek na przeziębienie. Suszę owoce malin (w temperaturze 50-60stopni). Jak jest się przeziębionym wtedy można przygotować napar z 2 łyżek suszonych malin, połowy szklanki wody i 25 g rumu. Cudownie rozgrzewa.

P.S. Na takiej samej zasadzie powstaje syrop z pędów sosen zbieranych pod koniec kwietnia lub zaraz na początku maja.

15:42, krokodyll8 , Napoje
Link Komentarze (8) »
sobota, 05 marca 2011

Dzisiaj w samo południe wybrałyśmy się z Amber na spotkanie Slow Food Convivium Varsavia w Piątej Ćwiartce. Mowa była o nalewkach. Poznając tajniki produkcji próbowałyśmy różnych smaków nalewek przygotowanych przez Karola Majewskiego.

Skosztowałyśmy pigwówkę, agrestówkę, nalewkę z mirabelek, wiśniową, malinową, z pędów sosny, ze śliwek, nalewkę z mleka i cytryny, imbirówkę. Dobrze, że potem trafiłyśmy z powrotem do domów. ;-) Przy okazji degustowania dowiedziałyśmy się wielu ciekawych rzeczy. Fakt, wiele z nich, było dla mnie nowością, a dla Amber tylko te nieliczne. Ania już nieraz o świcie zbierała pędy sosny, nie za krótkie i nie za długie, czyli takie, w których jest dużo gęstego soku. I przygotowywała nalewkę o zapachu lasu. Wie, że takie pędy można zebrać w maju i to tylko przez okres dwóch tygodni. Potem zebrane pędy leżą w cukrze przez dwa miesiące, wyglądają niewyględnie, by powoli zanurzać się we własnym miodzie. Ania robiła też nalewkę w intensywnym, zielonym kolorze z różnych rodzajów mięty: pieprzowej, jabłkowej, czekoladowej. Nie, dla Ani wiele rzeczy już nie było owianych tajemnicą. I nalewka malinowa, wiśniowa i pigwówka i wiele innych, już je robiła. Obu nam bardzo smakowała agrestówka. Zrobiona z owoców agrestu, gdy te są jeszcze błyszczące, a nie matowe. Owoce muszą być odszypułkowane (by uniknąć gorzkiego smaku). 3/4 z nich należy przed posypaniem cukrem rozgnieść. W ciągu kilku lat leżakowania agrestówka brązowieje i zaczyna przypominać swoim wyglądem whisky. Ciekawa nam się wydała nalewka z mleka z dodatkiem cytryny. Mleko pochodzi z Nowego Targu, nie może być za tłuste, ale i nie za chude, by uzyskać gładkość. Przez pierwszy miesiąc produkcji napój homogenizuje, powstaje serwatka. Można zrobić z niej ser. :-). Zaczyna się krystalizować po 3 latach. Najlepsza jest po czterech, pięciu latach leżakowania. 

Nalewka pigwowa ma dodatek owoców arcydzięgla, kwiatów głogu i pomarańczowej skórki. Do nalewki z wiśni nie nadają się wiśnie łutówki. Do malinowej najlepsze są późne maliny. Miód najlepszy do nalewek to ten o smaku lipowym. Do agrestówki można dodać imbir. Imbirówkę robi się z imbiru brazylijskiego, przy obieraniu którego, aż tryska sok. Nie robi się nalewek z samego spirytusu. Lepiej użyć słabszego alkoholu, niż mocniejszego. Najlepiej zmieszać 1 l spirytusu z 1 l wódki i 40 ml wody. Największa ilość mocy, to 75%. Do nalewki z pędów sosny (używa się tylko końcówek pędów) można dodać pokrojone szyszki. Przygotowując nalewki owocowe, ażeby ustrzec się przed muszkami owocówkami, można na chwilę owoce zalać alkoholem, odlać go i zasypać je wtedy cukrem. Po maceracji oczywiście dodać alkohol.

Po 4, 5 latach większość nalewek słabnie i nie ma już takiego dynamicznego smaku. Trzeba je spożywać w swoim czasie. Powinny sobie poleżakować minimum rok, wskazane jest by poleżały przez lat kilka. Trzeba utrafić w ten czas, gdy smakują najlepiej. Nie spieszyć się, ale i potem nie zwlekać. ;-)

Nalewki, które nam z Amber smakowały najbardziej, to agrestówka, nalewka z pędów sosny i ta z wędzonych śliwek. Pan Karol Majewski prowadzi ręczną produkcję nalewek. Owoce zdobywa z gospodarstw ekologicznych. Kładzie duży nacisk na jakość owoców, na miejse ich pochodzenia, szuka najlepszych odmian wyrosłych na zdrowych terenach.

17:35, krokodyll8 , Napoje
Link Komentarze (18) »
poniedziałek, 15 listopada 2010

Moja córka lubi krupnik i ja też. Ale ja korzenny, procentowy i pachnący miodem.

Krupnik** - "wódka pod szpontem ugotowana z miodem i pieprzem"***

300 g miodu z Podlasia

1/4 l wody

1/2 l spirytusu (dałam 250 ml)

1/2 laski wanilii

1/2 gałki muszkatołowej, świeżo startej

szczypta cynamonu

6 goździków

świeżo starta skórka z cytryny

Zagotowuję wodę z miodem i przyprawami. Gotuję przez kilka minut, przykrywam i odstawiam na pół godziny. Po tym czasie przecedzam i ponownie zagotowuję. Wrzątek wlewam do ciepłego dzbanka, dolewam spirytus, mieszam, przykrywam. Zostawiam na moment, by się trochę napój przegryzł i podaję ciepły, pachnący, duszący.

podlaski miód z okolic Tykocina, najsmaczniejszy jaki jedliśmy

* źródło - "Kuchnia kresowa z Podlasia" Adriana Ewa Stawska wyd. DW Benkowski

**  krupnik na Podlasiu zwany jest również warenuchą lub warzonką

*** cytat z "Łyków i kołtunów. Pamiętnika mieszczanina podlaskiego" z 1790r.

10:15, krokodyll8 , Napoje
Link Komentarze (11) »
sobota, 13 listopada 2010

Miałam go przygotować do akcji Grumków, ale nie zdążyłam. Teraz w wielu warzywniakach można kupić żurawiny i porobić z nich różne cuda, np. taki kwas żurawinowy. Smakuje orzeźwiająco, owocowo, słodko, pysznie. Już za chwilę będę robić następny, a potem następny, dopóki nie skończy się sezon na te owoce. Przepadamy za nim wszyscy. Przepis podobno pochodzi z Podlasia. Nie dziwi mnie to, bo Podlasie jest znane nie tylko z bocianów, z pięknych, dzikich miejsc, z miłych ludzi, ale przecież i z pysznego jedzenia i dobrych napojów.

Kwas żurawinowy

1,5 kg żurawin

1/2 kg cukru

20 g drożdży

100 g rodzynek

1 łyżka domowego cukru waniliowego (do cukru wsypuję nasionka z przeciętych lasek wanilii, mieszam razem i trzymam w szczelnie zamkniętym pojemniku)

ok. 5 l wody

Umyte żurawiny zalewam 3 l wody i gotuję na wolnym ogniu przez ok. pół godziny.

Płyn przecedzam, wsypuję cukier, uzupełniam przegotowaną, ciepłą wodą do pojemności 5 l. Dokładnie mieszam.

Do miseczki kruszę drożdże, wsypuję cukier waniliowy. Drożdże rozcieram widelcem. Przelewam do płynu. Wsypuję rodzynki.

Zostawiam na 24 godziny w ciepłym miejscu.

Po tym czasie kwas przez sitko przelewam do butelek, szczelnie je zamykam i przechowuję w lodówce.

* źródło - "Kuchnia kresowa z Podlasia" Adrianna E. Stawska wyd. DW Benkowski

PODLASIE:

wnętrze domu Włodzimierza Puchalskiego

14:06, krokodyll8 , Napoje
Link Komentarze (10) »
środa, 16 czerwca 2010

Miło poczuć motyle w brzuchu. Cudownie jest, jak lekko szumi nam w głowie. Dziś podam przepis na napój, który sprzyja motylom. ;-) Relaksuje, podnieca, a na pewno nie usypia. ;-)

Bąbelki z truskawkami

1 l smacznego białego wina musującego, w wersji skromnej wystarczy użyć Cin&Cin

1/2 kg dojrzałych, słodkich, smacznych truskawek bez szypułek

2 łyżki likieru truskawkowego (można dodać do naszych truskawek kilka łyżeczek cukru i zrezygnować z likieru, gdy nie mamy do niego dostępu)

Truskawki miksujemy z dodatkiem likieru l. cukru. Łączymy ze schłodzonym winem.

* źródło - "Lato w kuchni" Nigella Lawson wyd. Filo

13:38, krokodyll8 , Napoje
Link Komentarze (11) »
sobota, 24 kwietnia 2010

Niedawno częstowała nim Majana. Od razu tego samego dnia przygotowałam go ja. Smakuje nam bardzo. Miło być dorosłym. ;-)) Likier kajmakowo-kawowy, pyszna kopia Baileysa.

Likier kawowy

1 puszka mleka skondensowanego słodzonego

pół szklanki mleka skondensowanego niesłodzonego

1,5 łyżeczki kawy rozpuszczalnej rozpuszczonej w odrobinie wrzątku

250 - 400 ml wódki (zależy od tego kto jaką moc lubi)

Puszkę mleka słodkiego gotuję zanurzoną w wodzie przez 3 godziny. Wyjmuję, studzę. Przekładam zawartość puszki do miski. Wlewam do kajmaku kawę, mieszam. Dolewam wódkę i pół szklanki niesłodzonego skondensowanego mleka. Mieszam. Napój przelewam do butelki. Wstawiam do lodówki. Przez dwa dni się przegryza.

18:37, krokodyll8 , Napoje
Link Komentarze (12) »
poniedziałek, 29 grudnia 2008

W tym roku Wigilię spędziliśmy poza domem, ale gdyby tak nie było, to w tym dniu pilibyśmy ten właśnie kompot.

Kompot wigilijny

35 dkg suszonych śliwek

5 goździków

gruby plaster cytryny ze skórką

3 kwaśne jabłka

5-8 czubatych łyżeczek cukru

Śliwki gotuję przez minimum godzinę, aż będą pomarszczone, w 1i1/2 l. posłodzonej wody, na małym ogniu, pod przykryciem.

Jabłka obieram i kroję na ćwiartki. Krótki czas gotuję je w 1 lub w 1i1/2 l. wrzącej wody, w której pływa gruby plaster cytryny ze skórką i goździki,  uważając, żeby jabłka się nie rozgotowały.

Na dno kompotierek wlewam kompot śliwkowy, na wierzch trochę jabłkowego, a na samym środku kładę cząstkę jabłka.

Kuchnia Świąteczna i Noworoczna 19.XII.2008 - 03.I.2009

| < Wrzesień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  
TĘCZA SMAKÓW 2 Mikser Kulinarny - przepisy kulinarnej blogosfery przepisy kulinarne
© Wszystkie zamieszczone materiały na tej stronie są moją własnością. Kopiowanie, powielanie bez mojej zgody jest zabronione.