Desery

sobota, 18 marca 2017
Bardzo lubię puddingi z chia. Ostatnio dużo się naczytałam o nasionach szałwii hiszpańskiej (chia), o tym że zawierają sporo kwasu Omega-3, dużo wapnia, białka, żelaza, selenu i błonnika. Warto więc je włączyć do codziennej diety. Dzienna dawka to 2 łyżki. Akurat tyle ile pochłaniam jedząc bardzo smaczny deser z samych dobrych składników: banany, mleko roślinne, chia, sok cytryny + ewentualnie inne owoce. :-) Ostatnio bowiem korzystam z przepisu z mojej obecnie ulubionej  książki "Kuchnia roślinna dla każdego" Eryka Wałkowicza.  Oto przepis:



1 szklanka zblendowanych bananów
2/3 szklanki mleka migdałowego
6 łyżek nasion chia
2 łyżki soku cytryny
szczypta soli
2 łyżki syropu klonowego

na wierzch jakieś owoce, u mnie dojrzałe mango zblendowane z dodatkiem soku cytryny i odrobiną syropu klonowego

Po zblendowaniu bananów dodaję mleko, chia, sól, sok cytryny i syrop. Mieszam i masę przekładam do szklanek czy pucharków, słoików, wszystko jedno. I chowam na jakiś czas do lodówki. Gdy masa stężeje na wierzchu układam czy to mus z mango czy skarmelizowane banany czy dowolne owoce w jakiejkolwiek wersji. :-) 




środa, 15 marca 2017
Zbliża się Wielkanoc, więc dzieciaki już mnie molestują, żebym upiekła ich ulubione mazurki z kajmakiem. A ja, póki co, zrobiłam im kajmakowe lody. :-) Niedawno ten przepis widziałam na jakimś blogu na Durszlaku i spodobała mi się jego prostota. Dwa składniki i nie trzeba używać maszynki do lodów. I faktycznie masa wychodzi gładka, aksamitna, a lody są bardzo smaczne. Pasują do nich np. karmelizowane orzechy :-) 



puszka skondensowanego mleka słodzonego
500 ml śmietany 30% l. 36%
duża szczypta soli

Puszkę wstawiam do dużego garnka z wodą i gotuję pod przykryciem minimum 3 godziny. Puszka ma cały czas być przykryta wodą. Potem zostawiam ją do ostygnięcia.

Ubijam schłodzoną śmietanę z dodatkiem soli dotąd, aż stanie się bardzo gęsta. Wtedy dodaję kajmak i całość miksuję. Przekładam do pojemnika i chowam do zamrażalnika. Lody gotowe są po kilku godzinach. 
Tagi: śmietana
23:33, krokodyll8 , Desery
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 09 marca 2017
Sporą burzę w pewnej dyskusji wywołało nazywanie wegańskich potraw zapożyczeniami z kuchni wszystkożerców. Nie wszystkim podobają się określenia parmezan z nerkowców, mięso mielone z tofu, sernik z tofu, czy sernik bez sera. Ja lubię się nimi posługiwać, bo sprawia mi olbrzymią frajdę odkrywanie smaku, ale i sposobu przygotowania tych wegańskich  wersji dań kuchni mlecznej, mięsnej, a te nazwy do tego nawiązują, są takim mrugnięciem oka, żartem :-) Tak samo zresztą bawi mnie całe bogate słowotwórstwo wegan: tofurnik, tofucznica, nernik, ciecionez itd. :-)) Jednym słowem zrobiłam więc maliniak zwany nernikiem, przezwany nerkami Maliniaka. Chłodne ciasto o smaku malinowych lodów złożone z orzechów nerkowca i malin. :-)



Tortownica 16 cm
1/2 szklanki ziaren słonecznika
1/4 szklanki migdałów
4 świeże daktyle l. suszone zalane wrzątkiem a po jakimś czasie wyciągnięte z wody na wierzch ;-)
szczypta soli
1 czubata łyżka kakao

masa:
szklanka orzechów nerkowca zostawionych na noc w zimnej wodzie
5 łyżek syropu klonowego
łyżka soku cytryny
3/4 szklanki malin
3 łyżki oleju kokosowego

dodatkowo:
1/2 szklanki malin
łyżeczka oleju kokosowego
listki świeżej mięty

Ziarna słonecznika i migdały mielę w młynku. Blenduję daktyle i mieszam z ziarnami i orzechami, kakao i odrobiną soli. Powstałą masą wyklejam dno i brzeg tortownicy wyłożonej przezroczystą folią spożywczą. Wkładam do lodówki, niech się chłodzi.

Odcedzam nerkowce i blenduję z resztą składników na masę. Gdy masa jest jednolita to 1/4 czy 1/5 odkładam na bok a większość przekładam do tortownicy i znów chowam tortownicę do lodówki. 

Miksuję pozostawioną masę malinową z  połową szklanki malin i łyżeczką oleju kokosowego i kreślę nią smugi na cieście albo układam z niej równą górną warstwę. Teraz ciasto  chowam już do zamrażalnika na minimum kilka godzin.

Trzeba je wyjąć ok.  pół godziny przed zjedzeniem. I udekorować świeżymi owocami i miętą :-)


* źródło - ervegan.com

środa, 08 marca 2017
Banoffee pie, czyli banany i toffi. :-) Cudowne wegańskie ciasto. Spód z migdałów, nerkowców, daktyli, ziaren słonecznika i kakao. Góra z bananów, masy "kajmakowej" ;-) z daktyli i masła orzechowego z sokiem cytryny. Najwyższe piętro zaś to tłuste mleko kokosowe, sok cytryny i kakao. Ciasto nie pieczone, ale chłodzone w lodówce. Bardzo smaczne. Słodkie. Najbardziej przypomina tiramisu. I ma kilka zalet, których nie ma moje ukochane tiramisu. Następnego dnia nie traci na smaku. Nie ma tzw. śmieciowych składników. No i brak w nim surowych jajek. Jednym słowem warto się skusić :-)



Tortownica 24 cm

Spód: 2 szklanki mieszanki nerkowców, ziaren słonecznika, migdałów + 1/2 szklanki daktyli, sól, 2 łyżki dobrego kakao.

Góra: 2 szklanki daktyli namoczonych przez ok. 10 minut we wrzątku, czubata łyżka masła orzechowego, 4 banany pokrojone w plasterki, woda po moczeniu daktyli ok. 1 szklanki.

Wierzch: puszka tłustego mleka kokosowego zostawionego na noc w lodówce, sok z 1 cytryny, kakao do posypania.

Orzechy i daktyle na spód moczę przez noc l. choćby kilka godzin. Odcedzam je  i blenduję, dodaję sól, kakao, ew. trochę wody po moczeniu. 
Tortownicę wykładam przezroczystą folią spożywczą i ciastem wykładam spód i brzeg tortownicy. Chłodzę w lodówce. 

Daktyle na farsz odcedzam i blenduję razem z masłem orzechowym i sokiem cytryny, w trakcie blendowania dodaję tyle wody po moczeniu daktyli, żeby masa przypominała gęsty kajmak.

Na cieście układam plasterki banana, jeden przy drugim. Na nie nakładam masę "toffee", resztę plasterków bananów układam na tej masie. 

Miksuję tylko gęstą zawartość puszki mleka kokosowego. Robię to przez kilka minut, pod koniec dodając sok cytryny. I nakładam na wierzch ciasta. Samą górę posypuję kakao przecierając je przez gęste małe sitko. 

Ciasto chłodzę w lodówce. :-) Najlepiej zostawić je do schłodzenia na noc. :-) 

* źródło - świetny wegański blog ervegan.com :-) 

niedziela, 05 marca 2017
Bardzo lubię te desery. Zajadałam się nimi na Biobazarze na stoisku wegańskim mojej koleżanki Pauli. Były doskonałe i takie zostawiły we mnie wspomnienie, niebiańskiego smaku. Tym razem zaczęłam je robić u mnie w domu, bowiem drugą miłośniczką tych puddingów jest moja córka. Potrafi zjeść ich kilka naraz. :-) Dzięki Pauli  i apetytowi córki zaczęła się moja domowa przygoda z tapioką. :-))



Pudding z tapioki z musem mango i z malinami

500 ml mleka kokosowego z kartonika, u mnie firmy Bjorg
1/4 szklanki drobnej tapioki
2 łyżki cukru
4 nasiona kardamonu
2 łyżki syropu klonowego
dojrzały owoc mango
1/3 łyżeczki suszonego imbiru l. pół łyżeczki świeżego
owoce jagodowe, u mnie maliny, w sezonie świeże, teraz wiadomo, że mrożone
listki mięty

W garnku zagotowuję mleko, wsypuję tapiokę i cukier. Co chwilę mieszam, gotując bez przykrycia przez ok. 20 minut, konkretnie do czasu aż kulki tapioki staną się przezroczyste. W międzyczasie dodaję kardamon utarty w moździerzu.

Pudding przelewam do szklanek. 

Mango obieram, odkrawam miąższ od pestki. Kroję w drobną kostkę. Połowę miąższu wraz z syropem i imbirem gotuję przez ok. 10 minut, potem blenduję. Następnie dodaję drugą połówkę mango i gotuję na ogniu przez 2 minuty. Mieszam i układam na puddingu. Na wierzchu rozsypuję rozmrożone maliny i układam listki mięty.

Deser chłodzę w lodówce przez kilka godzin. Taki jest najlepszy. :-) 

* źródło - blog Kwestia Smaku
niedziela, 26 lutego 2017
Kolejny przepis Yotama Ottolenghiego z "Całej obfitości". Uroczy deser złożony z ciepłych racuszków z ricotty i koziego sera z dodatkiem miodu, pomarańczowego syropu i ricotty :-)



500g ricotty 

60g miękkiego koziego sera 
3 jaja 
60 ml tłustego mleka 
2 łyżki posiekanych listków mięty 
skórka otarta z 1 pomarańczy 
160g mąki 
1 i1/2 łyżeczki proszku do pieczenia 
50g drobnego cukru 
olej do smażenia
kilka łyżek miodu 
cukier puder do posypania
sól
Syrop: 
100g drobnego cukru 
skórka obrana zesterem z 2 pomarańczy 


W rondelku robię syrop. Podgrzewam 100 ml wody z cukrem, po zagotowaniu gotuję przez 4 minuty, po tym czasie dodaję skórki pomarańczy, gotuję przez 2 minuty i odstawiam na bok do ostygnięcia.

Wkładam do miski 350 g ricotty, kozi ser i jaja. Miksuję na gładką masę. Przy pomocy trzepaczki powoli dodaję do masy ubijając - mleko, skórkę pomarańczy, miętę. Masę odstawiam.

Do drugiej miski wsypuję mąkę, sól, cukier i proszek. Mieszam. Dodaję płynne składniki, mieszam. Odstawiam na 10 minut.

Do rondelka wlewam olej na wysokość 4 cm. Kładę ciasto łyżeczką na rozgrzany olej. Podczas smażenia racuszki przewracam na drugą stronę. Smażą się przez dobrych kilka minut. Jeśli za szybko brązowieją zmniejszam ogień. Gotowe racuszki układam na ręczniku papierowym zanim je przełoże na talerzyki.

Miód rozpuszczam w rondelku.

Podając deser racuszki skrapiam rozpuszczonym ciepłym miodem, przybieram ricottą, posypuję cukrem pudrem i skrapiam syropem z pomarańczową skórką.

* źródło - Yotam Ottolenghi
Tagi: ricotta
12:55, krokodyll8 , Desery
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 23 lutego 2017
Bardzo smaczne, wilgotne daktylowe ciasto pachnące różami. :-) 



2 szklanki suszonych daktyli
11/2 szklanki mąki
125g masła
2 jaja
1/2 szklanki trzcinowego cukru
2 łyżki różanej wody
1 łyżeczka cynamonu
2 łyżeczki proszku do pieczenia

Daktyle kroimy na kawałki, dodajemy do nich pół szklanki wody, 2 łyżki wody różanej i gotujemy przez ok. 10 minut aż uzyskamy gładką masę.

Mieszamy mąkę, proszek, cynamon.

Masło ucieramy z cukrem na gładką masę, pod koniec ucierania dodajemy jaja.

Mokre składniki mieszamy z suchymi. 

Na koniec dodajemy ostudzoną masę daktylową i wyrabiamy ciasto.

Przekładamy je do keksówki wysmarowanej masłem i pieczemy w 180 stopniach przez ok. 30 minut.

* Do ciasta można dodać bakalie i orzechy.
*źródło - "Hummus, za'atar i granaty" Samar Khanafer

piątek, 11 listopada 2016
Bardzo lubię tę aktorkę, film "Śniadanie u Tifanny'ego" (książkę oczywiście też), więc z przyjemnością poszłam w ślady koleżanki Ani i upiekłam w ten listopadowy dzień to puszyste brownie, bo ciasto czekoladowe też bardzo lubię.  No i byłam ciekawa jakie ciasto lubiła piec Audrey. :-) Nie zawiodłam się nic a nic, wyszło bardzo smaczne, pulchne, wilgotne. :-) Ponieważ jednak pomyliłam czekolady i zamiast gorzkiej gorzkiej :-) użyłam 60%, to zapisuję takie składniki i proporcje jakich użyłam, bo smak mi odpowiadał i następnym razem pozostanę przy tej mało gorzkiej czekoladzie i mniejszej ilości cukru. :-) 



Ciasto czekoladowe

180 g 60% czekolady 
90 g masła 
3 jajka 
100 g trzcinowego cukru 
25 g mąki (tak, tak mało)
3 łyżki wody

+ masło do wysmarowania blachy


Na patelni na małym ogniu rozpuszczam masło, dodaję czekoladę, mieszam aż się rozpuści, odstawiam z boku, żeby przestygła.

Jaja ubijam z cukrem. Dodaję mąkę i wodę, delikatnie mieszam. Dodaję przestudzoną masę czekoladową, mieszam łącząc składniki i przelewam do prostokątnej foremki wysmarowanej masłem. Ciasto trochę urośnie. 

Piekę je w 200 stopniach przez ok. 25 minut.

Wyjmuję, studzę, kroję w kwadraty i obsypuję cukrem pudrem. 

*źródło - Strawberries from Poland


Tagi: czekolada
18:34, krokodyll8 , Desery
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 07 listopada 2016
Deser błyskawiczny do wykonania, bardzo smaczny, o delikatnej konsystencji. Jeśli chcecie, by był bardziej sernikowy, a mniej kremowy, to wtedy ricottę zastąpcie tłustym zmielonym twarogiem. Owoce, które tu pasują to np. gruszki, banany.



Serniczki w kokilkach (ok. 6 kokilek)

250 g ricotty
100 ml śmietanki 30%
2 duże jajka (osobno białka i żółtka)
2 łyżki trzcinowego cukru
3 czubate łyżki budyniu waniliowego
1-2 gruszki Konferencja
szczypta soli
masło do wysmarowania kokilek
cynamon

Miksuję białka z dodatkiem soli na sztywną pianę. 
Gruszki obieram, wycinam gniazda, kroję na małe kawałki.
Krótko miksuję pozostałe składniki, następnie dodaję do nich pianę z białek, delikatnie mieszam. Masę przekładam do kokilek. Na wierzchu układam cząstki owoców. Piekę w 180 stopniach przez ok. 20 min.
Po wyjęciu posypuję cynamonem.
Do zjedzenia zarówno na ciepło jak i zimno.

* źródło - Moje Wypieki




niedziela, 27 marca 2016
Tym razem postanowiłam zaeksperymentować z tym smakiem, nie będąc pewna czy nam przypadnie do gustu. Ale ponieważ jedno z nas uwielbia chałwę to zaryzykowałam. No i głosy są podzielone. :-) 



Sernik chałwowy

140 g herbatników
70 g masła
900 g sera, u mnie twaróg Ekokniazia, który zblendowałam, żeby był gładki
200 ml śmietanki 30%
3 jaja
150g białej czekolady
250 g chałwy

Dno tortownicy 25 cm wykładamy papierem, boki smarujemy masłem. Herbatniki kruszymy i blendujemy z resztą masła. Wykładamy nimi dno tortownicy.

100 ml śmietanki z pokruszoną całą chałwą stawiamy na małym gazie i mieszamy dotąd, aż rozpuści się chałwa. Stawiamy do ostudzenia. 

W garnku zagotowujemy wodę i stawiamy na nim miseczkę do rozpuszczania czekolady, czyli ja stawiam patelnię ;-) Wlewamy do niej 100 ml śmietanki 30%, kruszymy czekoladę, mieszamy, aż się rozpuści i zostawiamy do ostudzenia.

Piekarnik rozgrzewamy do 150 stopni. Na dnie piekarnika ustawiamy garnek z wrzątkiem.

Miksujemy ser, jaja, masę czekoladową, masę chałwową. Całość przelewamy do tortownicy. Tortownicę przykrywamy folią aluminiową błyszczącą stroną do góry, żeby sernik podczas pieczenia nie zżółkł.

Sernik pieczemy przez ok. 50 minut. Jak będzie gotowy, to brzeg ciasta będzie odstawał od boków tortownicy. Zostawiamy go potem w piekarniku z uchylonymi drzwiczkami, żeby ostygł, przez ok. godzinę. Następnie wystawiamy na blat. Całkiem ostudzony chowamy na kilka godzin do lodówki. 

Miło jest czymś go udekorować. 



*źródło: blog Crust and Dust
 

Tagi: biały ser
11:39, krokodyll8 , Desery
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 11
| < Marzec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31    
TĘCZA SMAKÓW 2 Mikser Kulinarny - przepisy kulinarnej blogosfery przepisy kulinarne
© Wszystkie zamieszczone materiały na tej stronie są moją własnością. Kopiowanie, powielanie bez mojej zgody jest zabronione.