Przetwory

niedziela, 18 października 2015
W Wwie, jak w wielu (ilu nie wiem) innych miastach europejskich, odbyła się Uczta dla 5000. Impreza mająca zwrócić uwagę na problem marnowania jedzenia, bo nieforemne, brzydkie, za małe, na skraju terminu ważności itd., bo nie wiadomo co z niego zrobić itd. Wczoraj pod PKiN spotkali się ludzie pokazujący, jak z uchronionego przed wyrzuceniem jedzenia zrobić różne dania i przetwory i że tym, co miało iść na zmarnowanie można nakarmić bez problemu, niejako za darmo, 5000 osób. 
Razem z wolontariuszami ze Slow Food Youth, z warzyw i owoców przywiezionych z bazaru na Wolumenie, roślin, które się nie sprzedały, przygotowaliśmy  marchewki w marynacie z chilli, śliwki czekoladowe, udusiliśmy jabłka z kardamonem i kolendrą, spakowaliśmy to wszystko do słoików, które rozdawaliśmy. Chętnych było tylu, że przetwory zaczęliśmy w końcu podawać do degustacji na miejscu, a nawet garnek po czekoladowych śliwkach został wylizany przez gości imprezy. :-) Gar zupy rozlał się błyskawicznie. :-) Wszystko z resztek. :-)) Wszystko w deszczu. :-))



Czeko śliwki

masło
2 kg śliwek węgierek
kardamon mielony
ok. 6 łyżek kakao

Masło rozpuścić, wrzucić wydrylowane śliwki, smażyć dotąd aż się rozlecą. Jeśli masa jest za gęsta, to dodać trochę wody, na koniec wsypać kardamon i kakao, wymieszać. Za chwilę wyłączyć ogień i zapakować owoce do słoików.

Piklowane marchewki Rudej

1 kg marchewek, obranych, pokrojonych w słupki
1/2 szkl. trzcinowego cukru
3 szkl. wody
3 szkl. octu z białego wina
3 łyżki ziaren żółtej gorczycy
2  chilli
1 łyżka kolendry w ziarnach
kilka laurowych liści
łyżka ziela angielskiego
1-2 ząbki czosnku

Słupki marchewek zblanszować we wrzątku ok. 1,5 min., odcedzić.
Wodę wymieszać z octem, dodać przyprawy, posiekany czosnek, chilli. Zagotować. Dodać marchewki, wyłączyć ogień. Przełożyć/przelać do słoików.




13:38, krokodyll8 , Przetwory
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 14 października 2014
Niedawno kupiłam ekologiczne bakłażany, bardzo mięsiste, jędrne, smakowite. Przetwarzałam je na różne sposoby gotując obiady, kolacje, a część postanowiłam sobie schować do słoików i zostawić na zimę. I tutaj przydał się przepis mojej koleżanki Joanny. Zrobiłam wszystko wg jej wskazówek i wyszło ostre niebo (a może piekło?) w gębie.



Bakłażany hop do słoika


750 g bakłażanów
100 g ostrych papryczek
1,5 szklanki octu jabłkowego wymieszanego z octem winnym, winnego mniej
1,5 szklanki wody
3 łyżki miodu
czubata łyżeczka soli
8 liści laurowych
12 obranych ząbków czosnku
kilka łyżek oliwy

Bakłażany kroję wzdłuż w cienkie plastry, blanszuję w posolonym wrzątku, odcedzam i blanszuję pokrojone w plastry ostre papryki. Zagotowuję 1,5 szklanki octów z 1,5 szklanki wody, 3 łyżkami miodu, czubatą łyżeczką soli, 8 liśćmi. Do słoików wkładam bakłażany, papryki, ząbki,liście, zalewam marynatą, na wierzchu robię kałuże z oliwy. Pasteryzuję 10 minut.
Tagi: bakłażan
21:47, krokodyll8 , Przetwory
Link Komentarze (2) »
sobota, 08 grudnia 2012

W Kooperatywie Spożywczej, do której należę, kupiłam pyszne sery robione w Polsce przez Cypryjczyka. Jeden z nich to halloumi, który zgrillowałam i podałam w otoczeniu zieleniny, płatków róż z dodatkiem chutneya ze śliwek oraz marmolady wzorowanej na tej, którą podpatrzyłam w ostatnim numerze Food & Friends.

Halloumi ze świateczną marmoladą

plastry halloumi

dobra oliwa z oliwek

zielenina

do zieleniny dressing: chutney ze śliwek wymieszany z olejem dyniowym tłoczonym na zimno Semco

marmolada:

80 g suszonych fig

80 g suszonych żurawin

80 g suszonych śliwek

120 g orzechów laskowych i włoskich, uprażonych na suchej patelni

50 g rodzynek

skórka pomarańczy, starta

sok pomarańczy

kawałek startego imbiru

300 ml wytrawnego Tokaja

30 g muscovado

1 laska cynamonu

nasionka z laski wanilii

400 g cukru żelującego

Suszone owoce siekam. Wszystkie składniki poza cukrem żelującym ze sobą mieszam i podgrzewam na średnim ogniu przez 5 minut od zawrzenia, po tym czasie dosypuję cukier żelujacy i gotuję od zawrzenia przez 5 minut. Przelewam do słoików. Gdy marmolada ostygnie chowam ją do lodówki.

Plastry sera umazałam w oliwie i zgrillowałam na średnim ogniu. Podałam z zielskiem ;-), do którego dołączyłam chutney ze śliwek wymieszany z olejem dyniowym.

00:35, krokodyll8 , Przetwory
Link Komentarze (5) »
sobota, 01 grudnia 2012

W tym roku obrodziły rydze. Do mojego koszyka wpadło ich całe mnóstwo. ;-) Wykorzystałam je na różne sposoby. Część usmażyłam na sklarowanym maśle, z solą i pieprzem.

Większość zblanszowałam i zamroziłam, zamarynowałam, ukisiłam.

Przepis na rydze kiszone już zamieszczałam. Można je kosztować już po kilku dniach kiszenia. Po 3 tygodniach gotujemy wspaniały żur z powstałego kwasu, a grzyby wykorzystujemy w różnych przystawkach.

Te przeznaczone do mrożenia trzeba wcześniej zblanszować. Wrzucamy rydze na wrzątek (5 l wody, 1 płaska łyżka soli, 1 łyżeczka cukru). Sól zabiera wodę z grzybów, cukier konserwuje i chroni rudy kolor. Gotujemy je 15- 20 minut, hartujemy zimną wodą, osuszamy i mrozimy. Potem możemy je wykorzystywać do różnych dań. Możemy oddzielnie zamrozić kapelusze, które pięknie nadadzą się do smażenia, a trzonki zamrozić, by potem przeznaczyć je do różnych farszów, past, sałatek. Możemy je łączyć z kapustą i wypełniać nimi pierogi, z soczewicą, z czym chcemy. Z rydzów możemy robić fast foodowe dania.

Fast food z rydzów

Usmażyłam to co było pod ręką, czyli oprócz zblanszowanych grzybów, czerwoną cebulę, papryczkę chilli, kawałek bakłażana, strąk papryki, pomidory, do tego sól, świeżo stłuczony kolorowy pieprz, balsamico. Buch w tortillę. Jakieś bratki znalazłam w lodówce. Miały dekorować jakieś bardziej wymyślne danie, ale nie było czasu wymyślać. :-)

Rydze świeże, przeznaczone do smażenia, też niektórzy przed smażeniem blanszują, bo nie każdy lubi smak goryczki.

Możemy rydze zamarynować.

Marynowane rydze

Rydze blanszuję we wrzątku troszkę osolonym, posłodzonym ( na 5 l wody, 1 łyżka soli i 1 łyżeczka cukru) przez 15-20 minut.
Zalewa: 3 szklanki wody, 1 szklanka 10% octu, liście laurowe, gorczyca, ziarna ziela angielskiego, 1 łyżka soli, 2 łyżki cukru. Zalewę gotuję przez 15 minut. ostudzoną zalewam zblanszowane rydze ukryte w słoikach. ;-)
Pasteryzuję przez 10 minut.

A mój kolega podarował mi smalec ze zblanszowanymi rydzami, z cebulą i szarą renetą.

* źródła przepisów na smalec i na marynowane rydze - Leszek H. i Monika G.

00:08, krokodyll8 , Przetwory
Link Komentarze (2) »
środa, 28 listopada 2012

Piękne śliwki tarniny, tarki. Z nich powstaje pyszna nalewka. :-)


Nalewka z tarniny

6 kg owoców tarniny, suchych, świeżo zerwanych

1,5 kg cukru

skórka z 3 cytryn

100 g suszonych kwiatów głogu (można je kupić w sklepach zielarskich)

Owoców nie myję, bo mają piękny nalot, który wspomoże fermentację. Każdą śliwkę nakłuwam widelcem albo wykałaczką i umieszczam w słoju. Wsypuję cukier, kwiaty głogu, skórki cytryn, słój zamykam i zostawiam na 2 - 3 dni. Potem do owoców dolewam 5,5 l 60% alkoholu. Zostawiam na 4 miesiące. Po tym czasie zlewam, a do śliwek dodaję 40% alkohol i zostawiam na miesiąc, półtora. Po tym czasie łączę z tym odlanym wcześniej. Zostawiam nalewkę na miesiąc i po tym czasie przelewam ją przez filtr do kawy. I niech sobie bezpiecznie stoi w jakimś ciemnym cichym kąciku i czeka na swój czas. :-)

* źródło - Zbyszek S.

16:13, krokodyll8 , Przetwory
Link Komentarze (6) »
czwartek, 15 listopada 2012

Owoce aronii są badzo zdrowe, oczywiście im mniej są przetworzone, tym zachowują więcej zdrowotnych właściwości. Oczywista oczywistość. ;-) Na pewno zdrowszy będzie sok zrobiony w parowniku, niż mój dżem. Warto wypróbować różnych przepisów z wykorzystaniem aronii, które wspaniale pomagają w walce z nadciśnieniem, są wartościowe w profilaktyce antyrakowej i cudownie chronią nas przed przeziębieniami.

Dżem z aronii

2 kg owoców aronii

0,5 - 1 kg cukru (zależy od naszych preferencji, z kilograma cukru otrzymamy bardzo słodkie przetwory)

60 - 125 ml wody (ilość wody zależna od ilości cukru)

1 kg jabłek

1 kg gruszek

kawałek świeżego imbiru

Owoce aronii wpierw zamroziłam.  Po rozmrożeniu opłukałam je i przebrałam. Zalałam wrzątkiem i zostawiłam, aż woda ostygła. Odcedziłam. W szerokim rondlu o grubym dnie rozpuściłam cukier z dodatkiem wody, zrobiłam syrop. Wrzuciłam obrane i podzielone na cząstki gruszki i jabłka. Gotowałam dotąd, aż owoce stały się szkliste i wtedy wsypałam aronie. Gotowałam od zawrzenia przez ok. 5 minut i zostawiłam na drugi dzień.
Następnego dnia gotowałam owoce na małym ogniu przez ok. półtorej godziny, wcześniej dodając do nich starty świeży imbir. Można je gotować dłużej, np. dotąd aż gruszki i jabłka całkowicie się rozgotują i dopiero wtedy przelać do słoików. Ja podgrzewałam je krócej, nadmiar soku przeznaczyłam do picia, a gęstą masę przełożyłam do słoików, które potem pasteryzowałam.

13:00, krokodyll8 , Przetwory
Link Komentarze (2) »
wtorek, 13 listopada 2012

Badzo lubię nalewki ze śliwek. Próbowałam pysznej nalewki Majewskiego o tym smaku. Sama też zaczynam robić własne. Nie ma to, jak wypić dobry kieliszek tejże w jakiś mroczny, smętny zimowy dzień. :-) Przepis znalazłam w internecie. Kusił, by spróbować. :-) Co prawda rodzynki zastąpiłam żurawinami, ale reszta już płynie podobnie. No i przygotowałam słój. Stoi u mnie na oknie.

- Mamo, co jest w tym słoju?
 - Śliwki, robię nalewkę.
- To nalewkę można też zrobić ze śliwek?
 - Ze wszystkiego można.
 - Z mięsa też?
- Nie, no bez przesady.
- A z marchewek?

Przede mną więc jeszcze wiele wyzwań. ;-)

P.S. Nalewka już postała, już została rozlana, jest niesamowicie dobra. W przyszłym roku robię jej o wiele więcej.




Nalewka śliwkowa


250 g suszonych śliwek

2 kg śliwek węgierek

100 g żurawin suszonych

600 g cukru z dodatkiem nasion z laski wanilii

1 l 70% spirytusu (spirytus połączony z wódką)

Umyte węgierki pozbawiam pestek. Żurawiny i suszone śliwki płuczę w gorącej wodzie i osuszam papierowym ręcznikiem. Śliwki jedne i drugie oraz żurawiny wsypuję warstwami do słoja, przesypując je cukrem. Górna warstwa – cukier. Naczynie szczelnie zamykam i ustawiam na jeden dzień na osłonecznionym parapecie, czekam aż owoce puszczą sok. Następnego dnia zalewam owoce alkoholem. Zamknięty słój odstawiam na ok. 4-5 tygodni, potrząsam nim czasem, by cukier dobrze się rozpuścił. Po tym okresie nalewkę przelewam przez sitko do czystego słoja, odstawiam na tydzień, a potem już przelewam ją do butelek przez filtr do kawy, czy płótno i odstawiam w ciemne miejsce na pół roku.

14:55, krokodyll8 , Przetwory
Link Komentarze (3) »
piątek, 09 listopada 2012

Bardzo lubię owoce żurawiny. Często smażę je razem z jabłkami, gruszkami i cukrem, robię z nich galaretę, którą przykrywam mus z pasztetu, dosypuję świeże do różnych dań i uwielbiam robić z nich konfiturę, bo to jest cudowny, słodko-kwaśny dodatek do herbaty lub do jakichś słodyczy albo do czego tylko chcemy. ;-)

Owoce żurawiny najsmaczniejsze są po przemarznięciu, nabierają wtedy łagodniejszego smaku. Jednak można zbierać i niedojrzałe owoce, a potem rozypać je w suchym, nasłonecznionym miejscu, żeby dojrzały. Jednak najlepszy smak i najwięcej witamin znajdziemy w tych, ktore dojrzały na krzaku. Ja przechowuję żurawiny w lodówce, czytałam jednak, że można je przetrzymywać zalane wodą, którą należy zmieniać co kilka tygodni. Owoce wtedy nie wysychają, a nawet zyskują na wyglądzie.
Żurawiny zawierają sporo witaminy C, pektyn, a więc doskonałe są jako żelujący dodatek do różnych przetworów. W ich skład wchodzi rutyna i kwasy benzoesanowe, które powodują, że żurawiny można długo przechowywać.
Spożywanie żurawin zaleca się przy dolegliwościach wątroby, jako lek na nadciśnienie, poza tym działają one przeciwgorączkowo i uspokajająco. Warto zrobić z nich sok i dodawać go do herbaty zamiast cytryny. :-)



Konfitura z żurawin

2 kg owoców żurawiny

2 kg cukru

kilka łyżek drobno posiekanej domowej kandyzowanej skórki pomarańczowej

Owoce wymyte i przebrane, odrzucam przejrzałe sztuki, zasypuję cukrem i gotuję na bardzo małym ogniu, do zawrzenia. Wyłączam ogień, gar przestawiam w inne miejsce. Po 24 godzinach do żurawin dorzucam posiekane kandyzowane skórki i ponownie podgrzewam całość na małym ogniu. Gorącą masę przekładam do słoików, które ustawiam do góry dnem.

15:04, krokodyll8 , Przetwory
Link Komentarze (1) »
wtorek, 06 listopada 2012


Od kolegi dostałam pigwowce i postanowiłam zrobić z nich nalewkę.

Pigwowcówka


1,5 kg pigwowców, żółtych, dojrzałych

1,5 kg cukru plus ok. 0,5 kg do wykorzystania późniejszego

1,5 l 70% spirytusu  (czyli spirytus wymieszany z wódką)

Owoce umyłam, pokroiłam w ćwiartki i usunęłam pestki. Do słoja wsypałam warstwę cukru, na nią warstwę owoców i tak do wypełnienia naczynia. Ostatnią warstwę owoców przysypałam cukrem i dodałam 200 ml 70% spirytusu  (spirytus wymieszany z wódką). Słoik zamknęłam. Codziennie nim potrząsam, żeby cukier dobrze się rozpuścił.

Gdy już cały cukier się rozpuści (trwa to ok. 3 tygodnie) doleję wtedy resztę  70% spirytusu, słój wyląduje na nasłonecznionym parapecie, a po półtora miesiąca przeleję powstały płyn i głęboko schowam. ;-) Owoce ponownie zasypię cukrem, niewielką już ilością, i jak znów puszczą sok, to połączę go z tym co głęboko schowałam. Schowam całość w ciemne miejsce, a po kilku tygodniach przeleję płyn przez filtr do kawy do butelek. Butelki schowam na ok. rok.

Za rok przekonam się co mi wyszło. ;-))

14:17, krokodyll8 , Przetwory
Link Komentarze (2) »
sobota, 03 listopada 2012

Przygotowując przetwory trzeba dopilnować, by słoiki i zakrętki były wyparzone, ale również używane przez nas przyprawy i inne dodatki smakowe muszą być czyste, bowiem występują w nich formy przetrwalnikowe bakterii. Z tego właśnie powodu zalewy, w których umieszczamy dodatki, musimy gotować przed wlaniem ich do słoików przez ok. 10-15 minut.

Marynowane gąski

1 kg gąsek

1 cebula, obrana i pokrojona w plastry

250 ml octu 10%

750 ml wody

1 łyżeczka ziaren kolorowego pieprzu

3 łyżeczki cukru

2 łyżeczki soli

2 laurowe liście

5 ziaren ziela angielskiego

4 goździki

1 łyżeczka nasion kolendry

1 marchew, obrana i pokrojona w plasterki

ew. kilka słodkich papryczek

Wodę z przyprawami, marchewką, cebulą, octem i ew. pokrojoną papryką zagotowuję i następnie gotuję przez 15 minut na małym ogniu.

Oczyszczone grzyby gotuję przez 15 minut w osolonym wrzątku, odcedzam. Nieco studzę i układam w słoikach, zalewam gorącą zalewą. Ustawiam do góry dnem. Ewentualnie pasteryzuję.

00:03, krokodyll8 , Przetwory
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4
| < Maj 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
TĘCZA SMAKÓW 2 Mikser Kulinarny - przepisy kulinarnej blogosfery przepisy kulinarne
© Wszystkie zamieszczone materiały na tej stronie są moją własnością. Kopiowanie, powielanie bez mojej zgody jest zabronione.